Rzeczniczka Departamentu Stanu USA Tammy Bruce poinformowała 1 maja, że Stany Zjednoczone planują ograniczyć swoją aktywność w roli mediatora między Rosją a Ukrainą. Podkreśliła jednak, że USA nie wycofują się całkowicie z zaangażowania w tę sprawę.
Stany Zjednoczone zmienią swoje podejście do prób zakończenia wojny na Ukrainie i ograniczą swoją bezpośrednią rolę mediacyjną – poinformowała rzeczniczka Departamentu Stanu USA Tammy Bruce podczas briefingu prasowego. Jak zaznaczyła, choć USA planują mniej aktywne zaangażowanie, nie oznacza to całkowitego wycofania się z tej kwestii.
Bruce odniosła się do pytania o możliwość nałożenia dodatkowych sankcji wobec osób wspierających Rosję. Zaznaczyła, że prezydent Donald Trump zamierza działać przede wszystkim dyplomatycznie i „wie, że istnieją inne części świata, którym również należy poświęcić uwagę”.
Rzeczniczka przypomniała słowa sekretarza stanu Marco Rubio, który wcześniej ogłosił zmianę podejścia Stanów Zjednoczonych w kontekście zakończenia rosyjsko-ukraińskiego konfliktu. „Metodyka naszego wkładu w ten proces się zmieni, nie będziemy mediatorami. O tym wspominałam we wtorek” – wyjaśniła Bruce.
„Charakter tej zmiany polega na tym, że nadal jesteśmy zaangażowani w tę sprawę i nadal zamierzamy robić to, co możemy” – kontynuowała. „Ale nie zamierzamy latać po świecie na każde wezwanie i być mediatorem spotkań – to teraz kwestia między obiema stronami”.
Na zakończenie rzeczniczka podkreśliła: „Teraz nadszedł czas, aby to oni przedstawili i opracowali konkretne pomysły na zakończenie tego konfliktu. To będzie ich zadanie”.
Brytyjski dziennik The Times donosi, że ewentualne wycofanie się Stanów Zjednoczonych z procesu pokojowego na Ukrainie nie musi oznaczać najgorszego scenariusza dla Kijowa. Jak przypomina gazeta, w kwietniu prezydent USA Donald Trump zaczął sugerować możliwość opuszczenia przez Stany Zjednoczone procesu negocjacyjnego. W świetle przedstawionych Kijowowi propozycji Białego Domu, taki krok może – zdaniem publicystów – okazać się dla Ukrainy mniej szkodliwy niż groźba przymusowego pokoju.
Kresy.pl
































