
USA negocjują z Danią nowe bazy wojskowe na Grenlandii. Chodzi o obserwację Rosji i Chin
/0 Komentarze/w Ameryka, bezpieczeństwo i obrona, Europa Zachodnia, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiStany Zjednoczone prowadzą regularne rozmowy z Danią o zwiększeniu obecności wojskowej na Grenlandii. Według BBC Waszyngton chce otworzyć trzy nowe bazy na południu wyspy, które miałyby służyć głównie do monitorowania aktywności Rosji i Chin na północnym Atlantyku.
Stany Zjednoczone prowadzą z Danią regularne negocjacje w sprawie rozszerzenia swojej obecności wojskowej na Grenlandii — podało we wtorek BBC, powołując się na kilku urzędników znających przebieg rozmów.
Według brytyjskiej stacji amerykańscy urzędnicy zabiegają o utworzenie trzech nowych baz na południu Grenlandii, która jest autonomicznym terytorium zależnym Danii. Rozmowy mają postępować mimo kryzysu dyplomatycznego wywołanego wcześniejszymi wypowiedziami Donalda Trumpa na temat przejęcia wyspy.
W styczniu prezydent USA mówił, że Stany Zjednoczone powinny „posiadać” Grenlandię, aby zapobiec przejęciu jej przez Rosję lub Chiny. Stwierdził wówczas, że może do tego dojść „w łatwy sposób” albo „w trudny sposób”.
Biały Dom potwierdził BBC, że administracja prowadzi rozmowy wysokiego szczebla z Grenlandią i Danią, ale odmówił komentarza w sprawie szczegółów negocjacji. Jeden z urzędników Białego Domu przekazał, że administracja jest bardzo optymistyczna i uważa, że rozmowy zmierzają we właściwym kierunku.
Duńskie MSZ potwierdziło, że rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi są prowadzone. „Istnieje ścieżka dyplomatyczna ze Stanami Zjednoczonymi. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie będzie obecnie wchodzić w dalsze szczegóły” — przekazał rzecznik resortu.
Według jednego ze źródeł BBC amerykańscy urzędnicy przedstawiali koncepcję, zgodnie z którą trzy nowe bazy wojskowe miałyby zostać formalnie określone jako suwerenne terytorium USA. Obiekty miałyby powstać na południu Grenlandii i służyć przede wszystkim do obserwacji potencjalnej aktywności rosyjskiej i chińskiej floty w rejonie północnego Atlantyku między Grenlandią, Islandią i Wielką Brytanią, znanym jako luka GIUK.
Strony nie zawarły jeszcze formalnego porozumienia, a ostateczna liczba baz może się zmienić. Jedna z nich miałaby najprawdopodobniej powstać w Narsarsuaq, na terenie dawnej amerykańskiej bazy wojskowej, przy której funkcjonowało niewielkie lotnisko. Pozostałe obiekty również mogłyby zostać ulokowane tam, gdzie istnieje już infrastruktura, na przykład lotniska lub porty. Zdaniem analityków pozwoliłoby to ograniczyć koszty w porównaniu z budową nowych instalacji od podstaw.
BBC podkreśla, że podczas rozmów amerykańscy urzędnicy nie poruszali kwestii przejęcia kontroli nad Grenlandią. Taki scenariusz został wcześniej publicznie odrzucony przez Danię oraz NATO, którego Kopenhaga jest członkiem.
Negocjacje mają być prowadzone w wąskim gronie urzędników w Waszyngtonie. Według BBC rozmowy postępowały w ostatnich miesiącach, podczas gdy uwaga administracji Trumpa była skupiona przede wszystkim na wojnie w Iranie.
W marcu ogólny zarys amerykańskich planów przedstawił podczas przesłuchania w Kongresie generał Gregory Guillot, dowódca US Northern Command. Mówił wówczas, że Stany Zjednoczone chcą otworzyć nowe bazy. Źródła BBC opisały jednak więcej szczegółów, wskazując na regularne spotkania wysokiego szczebla.
Delikatne rozmowy dyplomatyczne prowadzi Michael Needham, wysoki rangą urzędnik Departamentu Stanu. Według źródeł BBC ma on wypracować rozwiązanie, które z jednej strony będzie odpowiadało oczekiwaniom Trumpa, a z drugiej uszanuje duńskie granice i polityczne czerwone linie Kopenhagi.
„Needham prowadzi sprawę Grenlandii” — powiedział BBC jeden z wysokich rangą dyplomatów znających przebieg negocjacji. Dodał, że za zamkniętymi drzwiami administracja podchodzi do sprawy „bardzo profesjonalnie”.
Od połowy stycznia zespoły negocjacyjne miały spotkać się co najmniej pięć razy. Needhamowi zwykle towarzyszył jeden lub dwóch urzędników z Departamentu Stanu albo Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Po stronie duńskiej w rozmowach mają brać udział m.in. Jeppe Tranholm, stały sekretarz stanu do spraw zagranicznych i główny negocjator Danii, ambasador Danii w USA Jesper Møller Sørensen oraz Jacob Isbosethsen, najwyższy rangą grenlandzki dyplomata w Waszyngtonie.
Premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen powiedział we wtorek podczas szczytu demokracji w Kopenhadze, że rozmowy z USA „wykonały kilka kroków we właściwym kierunku”. Dodał, że negocjacje trwają i nie może ujawniać szczegółów.
Według trzech źródeł BBC specjalny wysłannik Trumpa do spraw Grenlandii, republikański gubernator Luizjany Jeff Landry, nie bierze udziału w negocjacjach i pozostaje w dużej mierze poza procesem dyplomatycznym.
„Miał być raczej kimś w rodzaju entuzjastycznego rzecznika idei, że możemy po prostu prężyć muskuły i przejąć Grenlandię jako zasób bezpieczeństwa” — powiedział jeden z bliskich współpracowników Landry’ego, prosząc o anonimowość. Jak dodał, Landry „nigdy nie był na żadnych rzeczywistych rozmowach”.
Obecnie Stany Zjednoczone posiadają jedną bazę wojskową na Grenlandii. To Pituffik Space Base w północno-zachodniej części wyspy, która monitoruje zagrożenia rakietowe na potrzeby NORAD, ale nie jest przystosowana do prowadzenia obserwacji morskiej. W szczytowym okresie zimnej wojny USA miały na Grenlandii około 17 instalacji wojskowych.
Część obecnych i byłych urzędników oraz ekspertów do spraw bezpieczeństwa Arktyki, cytowanych przez BBC, ocenia, że Waszyngton mógł realizować swoje interesy na Grenlandii bez grożenia sojusznikowi z NATO operacją wojskową.
„Po co grozić sojusznikowi operacją wojskową albo inwazją, skoro to, czego się chce, można dość łatwo wynegocjować?” — powiedział były wysoki rangą urzędnik amerykańskiego resortu obrony.
Inni rozmówcy BBC chwalili jednak współpracę między USA i Danią. „Tam, gdzie Stany Zjednoczone i nasi sojusznicy zostawiają próżnię, ta próżnia jest często wypełniana przez Chiny i Rosję” — powiedział emerytowany generał Glen VanHerck, który w latach 2020-2024 kierował US Northern Command i NORAD.
Rozmowy mają być prowadzone w ramach obowiązującej od dekad umowy bezpieczeństwa między USA i Danią. Porozumienie z 1951 roku daje Stanom Zjednoczonym szerokie możliwości rozszerzania operacji wojskowych na Grenlandii, choć każda rozbudowa amerykańskiej obecności wymaga zgody rządu duńskiego. Według ekspertów do spraw Arktyki Dania historycznie popierała amerykańskie działania wojskowe na wyspie i nigdy nie odrzuciła amerykańskiej prośby o zwiększenie obecności.
W Kopenhadze premier Grenlandii odniósł się również do ewentualnego spotkania z wysłannikiem Trumpa podczas przyszłotygodniowego szczytu biznesowego na Grenlandii. Nielsen powiedział, że nie wie, czy do niego dojdzie, ale podkreślił granice stanowiska władz wyspy.
„Możemy prowadzić zdecydowane rozmowy i możemy się spotykać, ale będzie się to odbywać z szacunkiem, jak mówiliśmy od początku. Nie jesteśmy do wzięcia. Nie jesteśmy na sprzedaż i taki będzie przekaz spotkania” — powiedział premier Grenlandii.
Zobacz: Trump o napięciach w NATO: Wszystko zaczęło się od Grenlandii




























