„Na Ukrainie są tysiące rosyjskich żołnierzy, a od grudnia Rosja przekazała separatystom liczne czołgi, pojazdy opancerzone i ciężką artylerię” – powiedziała w Izbie Reprezentantów cytowana przez Polską Agencję Prasową asystent sekretarza stanu USA ds. Europy Victoria Nuland.

Armia rosyjska ma swą własną strukturę dowodzenia (operacjami) na Ukrainie, która sięga od generałów po oficerów niższych stopni– mówiła Nuland. Nie podała ona jednak konkretnej liczby rosyjskich żołnierzy, argumentując, że obrady Kongresu „nie mają charakteru poufnego”. Jak powiedział niedawno prezydent, Rosjanie finansują wojnę, podsycają ją, dowodzą i kontrolują– przekonywała.

Nuland mówiła również, że wraz z krajami europejskimi rozpatrywane są kolejne sankcje na Rosję. Zaznaczyła też, że Barack Obama otrzyma od odpowiednich agencji rządowych rekomendacje w sprawie dostarczenia broni na Ukrainę. Nie określiła jednak, czy Departament Stanu rekomenduje uzbrojenie Ukrainy.

PAP / Kresy.pl

74 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. amstaf358
    amstaf358 :

    Jak donosi TVN24.pl, powołując się na informacje portalu Sputniknews.com, Rosjanie wykorzystują okręty NATO znajdujące się na Morzu Czarnym jako cele swoich ćwiczeń.
    Myśliwce Su-30 oraz bombowce Su-24, który stacjonują na Krymie 3 marca przeprowadziły pozorowane naloty na amerykański krążownik USS Vicksburgorazi turecką fregatę Turgut Reis.

    Celem ćwiczeń było sprawdzenie mechanizmów „przełamywanie obrony przeciwlotniczej” krążownika i fregaty, co oznacza przedostanie się na tyle blisko okrętów, aby móc je skutecznie zaatakować. Na dodatek Rosjanie mieli dokonać przelotu nad jednostkami Sojuszu.

    Ćwiczenia w takiej skali przeprowadzane na „wrogu” są bardzo rzadkie. W przeszłości najczęściej dochodziło do przelotów pojedynczych maszyn, jak na przykład w kwietniu 2014 roku, kiedy Su-24 przeleciał bardzo blisko amerykańskiego niszczyciela na Morzu Czarnym. Dowódca USS Donald Cook stwierdził, że był to czyn „prowokacyjny”.

      • wojewodamichal1
        wojewodamichal1 :

        Ani Su24 ani Su30 nie są samolotami, które mogą w sposób niepostrzeżony podlecieć do celu. Ich rakiety Jachont mają zasięg 300/400 km na papierze – a mogą być naprowadzane na dystansie do 200km. W przypadku silnych zakłóceń na polu walki i te 200 km tez nie wydaje się prawdziwe. Oczywiście nie jest tak, że Rosja nie ma nic, ale nie jest też tak jak oni piszą. Od lutego zeszłego roku „osiągniecia” ruskiego przemysłu zbrojeniowego wg ich mediów biją na głowę wszystki i wszystkich co do tej pory wymyślono… ostatnio ponoć nawet testują nową drabinę na Księżyc, bo na Księżycu ma być ich baza morska… 😉

        • zan
          zan :

          Nikt tu nie pisał o wyższości rosyjskiego uzbrojenia, a ty wyskoczyłeś jak Filip z Konopi. Z kim polemizujesz, z własnymi urojeniami? W dodatku bawisz się w wojskowego analityka, ale już na pierwszy rzut oka widać, że w branży jesteś nikim. Twój styl pisania przypomina 14 letnich fanboyów kłócących się o wyższość jednego gadżetu nad drugim. Aż mdli. Fuj.

        • ruskiagent
          ruskiagent :

          Akurat przy obecnym stanie całkowitego rozprężenia w amerykańskiej flocie(już same kobiety, bez obrazy dla kobiet oczywiście, na pokładach okrętów wojennych nie wróżą nic dobrego, zgodnie ze starym marynarskim przesądem, a co dopiero jeszcze homoseksualiści, nie mówiąc o powszechnych narkotykach…). O ile nic się pod tym względem nie zmieni, to Amerykanie mogą zorientować się, że ich okręt jest atakowany, dopiero wtedy, gdy supernowoczesne systemy ostrzegania będą wrzeszczeć wniebogłosy, że w kierunku okrętu nadlatuje kilkanaście niezidentyfikowanych rakiet, a wtedy to będą mogli się najwyżej do szalup pakować. Amerykańskie okręty mogłyby się bez problemu obronić przed pojedynczymi samolotami, ale do tego potrzebna jest gotowa do walki załoga, a z tym obecnie problemy są.

          • zan
            zan :

            Ja bym raczej podkreślił, że bezpośrednia walka między siłami konwencjonalnymi natychmiast przechodzi w wojnę jądrową. Np. żeby zniszczyć baterie nadbrzeżne należy wysłać Tomahawki, samoloty itd. Posiadacz tych baterii nie ma bladego pojęcia co jest celem ataku i jakie są głowice. On to MUSI potraktować jak atak jądrowy. Tak więc nie większego znaczenia czy taki okręt przetrwa czy nie. Z tego powodu wpienia mnie debilkowaty onanizm „człowieków natowskich”.

          • ruskiagent
            ruskiagent :

            Akurat na wojnę jądrową nie ma na szczęście szans, nikt nie jest tak głupi, aby czerwone guziki naciskać, wiadomo przecież, że jeśli wyśle się na przeciwnika 1000 rakiet, to on zrobi to samo, i będzie zarówno po tym kto rakiety wystrzelił pierwszy, jak i po tym kto wystrzelił je w odpowiedzi. Dzisiejsze systemy nie mają najmniejszego problemu rozróżnić tomahawka o rakiety balistycznej(chociażby ze względu na trajektorię lotu i prędkość). To nie lata 40te, kiedy na radarze widać było tylko punkcik, i nic więcej nie można było na tego podstawie stwierdzić, poza tym że to leci, dziś radary są na tyle precyzyjne, że rozpoznanie celu, nawet nie widząc go, to tylko kwestia rozgarniętego operatora.

          • zan
            zan :

            Jak leci F16, to nie wiesz czy ma na pokładzie rakiety z bombami atomowymi czy konwencjonalnymi. Nie wiesz też czy nie zmierza on ku systemom ostrzegania przed atakiem balistycznym. Tomahawk ma zasięg ponad 1000km. Jak leci z morza, to też nie wiesz gdzie się zatrzyma. KAŻDY zmasowany atak potęgi jądrowej należy traktować jak atak jądrowy. Co więcej – jeśli konwencjonalny obrót spraw nie zadowala jednej ze stron, to może sięgnąć po atom. NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK III WOJNA ŚWIATOWA BEZ ATOMÓWEK.

          • ruskiagent
            ruskiagent :

            Jest: przed II Wojną Światową wyobrażano sobie przyszłą wojnę jako chemiczną apokalipsę, w której główną rolę będą odgrywały gazy bojowe. Ale tu pojawił się problem: wszyscy broń chemiczną mieli, ale i wszyscy pałali przed nią panicznym strachem. Tak więc nikt jej nie użył, w strachu, aby nie zrobił tego przeciwnik. Polska w 1939r. z pewnością zapasy gazów posiadała, ale nikt ich przeciw Niemcom nie użył, nawet jak już podchodzili pod Warszawę. Czemu? Bo bano się tego samego ze strony Niemców. I tak samo było ze wszystkimi państwami uczestniczącymi w tym konflikcie. I teraz zapewne będzie podobnie. Broń nuklearna jest głównie drogim straszakiem, straszakiem równie drogim co skutecznym.

      • zan
        zan :

        USmańcy uważają, że mogą uzbrojeni zbliżać się do granic dowolnego państwa i takie państwo nie ma prawa do „prowokacji”. Zbombardowali kilka krajów 3 świata i im po prostu odbiło. Już tu jeden chłopak podjarał sie, że amerykańskie okręty na Morzu Czarnym są dla Rosji praktycznie niezatapialne. Szaleństwo propagandy zatacza coraz szersze kręgi.

    • jacek_poz
      jacek_poz :

      Jest oczywiste że na Ukrainie są rosyjscy żołnierze. Jednak wbrew temu co twierdzą Ukraińcy nie jest to regularna rosyjska armia tylko najemnicy i ochotnicy przeszkoleni w Rosji (w dużej części są to nawet Ukraińcy). Regularne jednostki rosyjskie interweniowały tylko dotychczas w krytycznych momentach (np. pod Iłowajskiem). Prawda jest taka że gdyby Rosjanie chcieli – byliby w stanie błyskawicznie zająć nawet całą Ukrainę czy takie kraje jak Litwa, Łotwa czy Estonia (nie zrobią tego z przyczyn politycznych, miałoby to dla nich zbyt duże konsekwencje).

      • ruskiagent
        ruskiagent :

        Znów ten Iłowajsk, tylko gdzie jakiekolwiek dowody, że tam były jakiekolwiek jednostki rosyjskie? Byli ochotnicy z Rosji, byli instruktorzy i oficerowie z Rosji(bez nich powstanie upadło by w 2 tygodnie), było uzbrojenie z Rosji(bez niego powstanie upadło by w tydzień), ale jednostek rosyjskich tam nie było, bo i na to nie ma żadnych dowodów, poza przechwałkami Łysenki o rozbitych pskowskich dywizjach i zniszczonych rosyjskich kolumnach pancernych. Jak narazie jedynymi rosyjskimi żołnierzami, którzy wkroczyli na Ukrainę(nie licząc tych zabezpieczających referendum na Krymie) było 10 spadochroniarzy z owej pskowskiej dywizji, którzy podczas nocnego patrolu na granicy omyłkowo ją przekroczyli, i na widok Ukraińców od razu się poddali.

        • wlkp
          wlkp :

          a powiedz mi ci ruscy operatorzy, instruktorzy, oficerowie, agenci itd. – to kto to jest – żołnierze ? Dlaczego nagle po tygodniach ukraińskiej ofensywy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki losy wojny się zmieniły ?

          • zan
            zan :

            Ukraińcy wykonują zadziwiające manewry strategiczne, np. sami wbijają się w teren przeciwnika mając całkowicie przewidywalną wizję okrążenia. Kijów nie rzucił jednorazowo dużych ilości wojska, nie zmobilizował odpowiedniej ilości wojska. Tam jednorazowo walczy kilka tysięcy ludzi, kilkanaście tysięcy siedzi w okopach. Pierwsza wojna w Czeczenii to mistrzostwo w porównaniu z tym co odczyniaja Kijowianie. Czytałem skargi ukraińskich ochotników. Chaos, złodziejstwo, niskie morale, posyłanie komandosów na frontalne ataki…. To jest dziwna wojna. Oczywiście jak się tego nie rozumie, to trzeba racjonalizować porażki armią FR jako deus ex machina.

      • wojewodamichal1
        wojewodamichal1 :

        wydaje mi się, że to tylko semantyka z tą regularną armią. Czy są regularne rosyjskie wojska, czy tzw „ochotnicy” wg mnie ma znaczenie tylko polityczno-dyplomatyczne. W sensie militarnym jest to jak najbardziej rosyjski żołnierz, wyszkolony w Rosji, wyekwipowany w Rosji z rosyjskim uzbrojeniem, za którym też stoi cała logistyka rosyjskiej armii oczywiście pomijam fakt kiedy rosja działała bezpośrednio ze swojego terytorium w sensie OPL itd itp. Mi to trochę przypomina przebieranie supermena w Clarka Kenta i odwrotnie- zmieniał w zasadzie tylko okulary i już był kim innym.

        • ruskiagent
          ruskiagent :

          A owa regularna armia rosyjska po tym zakłada czapki-niewidki czy schodzi pod ziemię? A może się pryskają szprejem jakimś, aby nie mogły ich sfotografować aparaty? A Amerykańskie satelity, będące w stanie sfotografować z kosmosu talerz w takiej rozdzielczości, że można rozpoznać gołym okiem, jak jest na nim potrawa, nie są również w stanie uchwycić owych regularnych jednostek armii rosyjskiej, przechodzących tysiącami przez granicę…

          • wojewodamichal1
            wojewodamichal1 :

            na tą chwilę minimalna rozdzielczość to chyba nieco poniżej 10cm/ piksel – to na stan mojej wiedzy. CO do dowodów to wydaje mi się, że wielokrotnie były przedstawiane trasy, którędy wjechały owe ” nie rosyjskie konwoje”. Co do tych rosyjskich żołnierzy też jest trochę ich relacji. Nie wiem natomiast jakie dowody by Pana zadowoliły? Potwierdzenie Putina? Po Krymie w końcu potwierdził, może i po Donbasie też za jakiś czas potwierdzi. I proszę o wyraźne odróżnienie – ja nikogo nie bronię i nie krytykuję w tym temacie – ale wydaje mi się, że dowodów jest aż nadto – jedyne o czym można dyskutować to to, czy jest ich 10 tys – czy 30,000 tys… itd, ale nie o tym czy są. Pozdrawiam

          • kojoto
            kojoto :

            Nie wiem czy jestes troll, czy masz mózg zoperowany przez „niezalezne” media, ale klamiesz albo bredzisz, Na krymie po pierwsze stacjonowali rosyjscy zolnierze, po drugie o ile pamietam dorzucili troche w trakcie operacji i wcale sie z tym nie kryli. Donbas wspieraja od poczatku w zupelnie inny sposób, USA, Kanada i inne total-kracje wspieraja nazistowskich banderowców oficjalnie, bron i inny sprzet im wysylaja, szkola ich siepaczy, leczá banderowskich bandytów w swoich szpitalach (jak nasz nieszczesliwy kraj Polska)… i co- myslicie upadlinskie trole, ze im wiecej beltacie tym bardziej wam ludzie wierzá?

          • wojewodamichal1
            wojewodamichal1 :

            czy możesz chłopie się wysilić i odpowiedzieć uprzejmiej? Naprawdę myślisz, że każdy kto się z tobą nie zgadza jest „upadliński” czy cokolwiek tam? Uważasz, że w donbasie nie ma ruskich a są amerykanie? No tak… w sumie masz prawo tak uważać – a dowody jakieś na tym amerykańców oczywiście masz?

          • zan
            zan :

            Niektórzy po prostu mają zszargane nerwy. Na Krymie stacjonowało legalnie kilkanaście tysięcy żołnierzy, lokalna armia ukraińska przeszła w większości na stronę FR. Było tam referendum pobłogosławione z Kremla, wcześniej Krym ogłosił secesję, a kulawą autonomię miał od dawna. Wątpie by fałszowali, bo Rosjanie stanowili większość mieszkańców, a wcześniej Prawy Sektor na „wycieczkach” urządzał pogromy. W DRL/ŁRL nie było błogosłowieństwa z Kremla dla referendum. Zupełnie inne modus operandi i w porównaniu z Krymem ZERO zysków dla Rosji. Krym i Donbas w zachodniej propagandzie zlewa się w jedno. Ona UPRASZCZA obaz ponad miarę. I last but not least: niech się USA wytłumaczy z puczu, a dopiero potem rozlicza „zielone ludziki” działające jak na razie na obszarze, gdzie Rosjan mieszka znacznie więcej niż Ukraińców. Zauważ, że na Ukrainie faktycznie promuje się banderyzm, więc odmawianie Rosji wsparcia ludzi to jest HUCPA i ZBYDLĘCENIE. Czemu USA mogą „bronić” Libijczyków przed Libijczykami, a inni mają siedzieć cicho jak im się syfi przy samej granicy. Ten świat to istny horror.

          • kojoto
            kojoto :

            Zan – Nie mam zszarganych nerwów. Widać, że piszesz otwarcie o poparciu dla Rosji, i nie kryjesz się z tym. Nie wciskasz kitu, że jesteś Polskim patriotą i wielbicielem Polskich tradycji. Piszesz swoje z podniesioną przyłbicą… Natomiast prostu nie mam litości dla bezczelnego trollingu lub nieuleczalnej głupoty… gościu PaliwodaMichał pisze, że niby Rosja ukrywała, że wysłała posiłki do krymskich baz… a wiemy, że nie ukrywała. Potem pisze, że na obecność rosyjskiej armii w Donbasie „dowodów jest aż nadto” – śledzę temat od miesięcy i nie widziałem żadnego… za to są CODZIENNE deklaracje amerykańskich i ukraińskich i innych, polityków i wojskowych. Więc gościu znowu łże. Na koniec pisze, że nie ma na Ukrainie „amerykańców” … nikt, nawet chyba niejaki Sylwia nie napisał, że na Ukrainie dział amerykańska dywizja, ale doradcy i instruktorzy są, tak samo jak i rosyjscy po stronie Donabasu. Według mnie on specjalnie miesza pojęcia… nie podejrzewam nikogo o taki niedowład – potrafi przecież czytać i pisać…

          • sylwia
            sylwia :

            Żadna strona nie będzie podawać o sobie demaskatorskich informacji. Kompromitujące informacje o Rosji są w źródłach państw NATO. Kompromitujące informacje o NATO są w źródłach rosyjskich. Instruktorzy wojskowi USA na Ukrainie: http://russia-insider.com/en/2015/03/04/4100 Instruktorzy wojskowi polscy na Ukrainie: http://russia-insider.com/en/2015/03/02/4004 i http://russia-insider.com/en/politics_ukraine/2015/02/26/3887 . Artukuły te są po angielsku.

          • wojewodamichal1
            wojewodamichal1 :

            przeczytałem. Tam jest info nie, że są tylko, że planują. Z drugiej strony ciężko mi uwierzyć, żeby zachodni obserwatorzy wojskowi nie obserwowali to co się dzieje w strefie konfliktu, jakie są użyte środki, taktyka, morale itd. To akurat jest standard. No i nie myślałem że to powiem,a le zgadzam się …”Żadna strona nie będzie podawać o sobie demaskatorskich informacji. Kompromitujące informacje o Rosji są w źródłach państw NATO. Kompromitujące informacje o NATO są w źródłach rosyjskich.” A co się stało z poprzednim Sylwią?

          • zan
            zan :

            Rosyjscy żołnierze są w szeregach powstańców, a bez nich powstanie upadłoby. Nie zapominajmy jednak, że po drugiej stronie też są goście z zagranicy, w tym najemnicy Academy, jest amerykańska broń (np. wpadł w ręce Rosjan radar pola walki) i last but not least: w Kijowie był urządzony pucz. Metodami puczowymi Zachód przejął cały kraj. Jeśli więc Rosję rozliczamy z „zielonych ludzików”, to USA należy rozliczyć z 5mld$ wpompowanych w nielegalną rewolucję i promocję banderyzmu. To samo odnosi się do Libii i Syrii – a nawet w większym stopniu, bo islamistom robiącym za opozycję demokratyczną musiało pomóc lotnictwo NATO.

    • amstaf358
      amstaf358 :

      Jeżeli nie wierzycie, że Rosja jest obecnie bezpośrednio zaangażowana na Ukrainie, to już nigdy nie uwierzycie. Zwyczajnie nie chcecie tego dostrzec – ocenił generał. Dodał, że amerykańska strategia wobec tego konfliktu będzie polegać na „zwiększaniu kosztów ponoszonych przez prezydenta Putina”. W tym celu Waszyngton chce wspierać siły zbrojne Ukrainy.

      – Możemy przekazać Ukrainie 1 tys. czołgów, a i tak nigdy by nie najechali Rosji. Nikt nie oczekuje, że ukraińskie oddziały pokonają Rosję, nie o to chodzi – powiedział Hodges.

    • amstaf358
      amstaf358 :

      Jeżeli nie wierzycie, że Rosja jest obecnie bezpośrednio zaangażowana na Ukrainie, to już nigdy nie uwierzycie. Zwyczajnie nie chcecie tego dostrzec – ocenił generał. Dodał, że amerykańska strategia wobec tego konfliktu będzie polegać na „zwiększaniu kosztów ponoszonych przez prezydenta Putina”. W tym celu Waszyngton chce wspierać siły zbrojne Ukrainy.

      – Możemy przekazać Ukrainie 1 tys. czołgów, a i tak nigdy by nie najechali Rosji. Nikt nie oczekuje, że ukraińskie oddziały pokonają Rosję, nie o to chodzi – powiedział Hodges.

  2. zan
    zan :

    Nuland to Żydówka która rozdawała ciasteczka bojówkarzom na majdanie rok temu. W słynnej podsłuchanej rozmowie z amerykańskim ambasadorem w Kijowie ustalała skład nowego ukraińskiego rządu. W rozmowie tej w sposób wulgarny wyraziła opinię, że Unia Europejska nie ma na Ukrainie nic do gadania – liczy się tylko zdanie USA. No bo przecież nie Ukraińców. W najnowszym rządzie Ukrainy jest 3 obcokrajowców, którzy w czasie nominacji nie mieli nawet obywatelstwa. Co do wspierania powstańców. Rosja wspiera powstanie – czemu ja się nie dziwie. Po jawnych zapowiedziach czystki etnicznej ze strony Kijowa…Ciekawe, że w tym samym czasie USA/NATO wspierają „opozycję” w Syrii a wcześniej wsparły „opozycję” w Libii. W przeciwieństwie do separatystów z Donbasu tamci sieją śmierć i zniszczenie – chcą zdemolowac cały region poza Izraelem. ISIS niszczy satrożytne zabytki a wymordowało już 100tys ludzi. Niech piekło pochłonie Nuland. McCaina i całą tą krwiożerczą klikę psychopatów.

  3. kojoto
    kojoto :

    To mnie Pani/Pan rozbawiała/wił – jeszcze się tak głośno nie śmiałem, czytając kresy.pl (wprawdzie to tylko komentarze ale jednak). Proszę wybaczyć złośiwości, ale ja mogę być równie dobrze 10 letnim molem książkowym (któremu mama pozwala do późna czytać, albo 80 letnim emerytowanym nauczycielem wuefu), Można za to oceniać to co piszę. Pani/Pan pisze jak rasowy rosyjski propagandysta, nie wiem czy płatny, czy entuzjasta. Dlatego to machanie Polską flagą działa na mnie podobnie jak „płomienny patriotyzm” prezesa Kaczyńskiego.

    • sylwia
      sylwia :

      1. Przypuszczam, że niektórzy goście forumowi będą wdzięczni za następujące definicje: a. propagandysty; b. ruskiego propagandysty; c. rasowego propagandysty; d. rasowego ruskiego propagandysty. To są widocznie różne kategorie zlane razem w groźny profil wroga w punkcie d. Odnośnie flagi: moja flaga, mój wybór. Jak się nie podoba polska flaga to nikt nie zmusza na nią patrzeć. Również nie jest ‘machana’ bo to jest JPG a nie ruchomy GIF.