Ukraińcy nam nie wystarczają, a polskie firmy sięgają po pracowników z Azji, w tym z Indii czy Bangladeszu – pisze dziennik.pl.

Jak informuje dziennik.pl, część polskich pracodawców sięga już nie tylko po Ukraińców, ale także po obywateli krajów azjatyckich. Dotyczy to przede wszystkim Nepalu, Indii i Bangladeszu. Jak mówił Marcin Kołodziejczyk z Grupy Progres, która specjalizuje się w pośrednictwie przy zatrudnianiu osób z zagranicy, jest to już tak perspektywiczne zjawisko, że jego firma zamierza otworzyć biura na Dalekim Wschodzie.



Według Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej dostrzegalny jest wyraźny wzrost zainteresowania azjatyckimi pracownikami wśród polskich przedsiębiorców. W pierwszych 6 miesiącach tego roku złożono rekordową liczbę wniosków o zezwolenie na pracę dla Nepalczyków (2034 wnioski), Hindusów (1373) i mieszkańców Bangladeszu (935). Łącznie, to 4342 wniosków, czyli o 341 więcej niż w całym poprzednim roku.

Ponadto, do pracy w Polsce ściągani są także obywatele Azerbejdżanu, Tadżykistanu, Uzbekistanu, a także Wietnamu, Filipin czy Chin. Szefowie dużych firm HR mniej lub bardziej bezpośrednio przyznają, że Ukraina została już „wydrenowana” i zaczyna się patrzeć na kraje azjatyckie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Według portalu, z Indii ściągani są m.in. spawacze, których w Polsce brakuje, a na ukraińskich nie można liczyć. Według szefa jednej z firm, która zatrudnia indyjskich spawaczy, masowe sprowadzania ich do Polski to tylko kwestia czasu.

Ponadto, pracownicy z Bangladeszu, Indii czy Nepalu pracują często w przemyśle spożywczym, budowlanym, logistycznym, mechanicznym. Stąd trafiają najczęściej tam, gdzie są firmy wyspecjalizowane w tych branżach. Na Mazowszu zgodę na pracę dostało w tym roku prawie 700 Hindusów oraz blisko 1,2 tys. Nepalczyków. Z kolei w woj. warmińsko-mazurskim na zgody dla 2 tys. pracowników z zagranicy, aż 155 przypadło na obywateli Bangladeszu.

Dziennik.pl zwraca uwagę, że po wejściu w życie ustawy o promocji zatrudnienia do zalegalizowania pracy Ukraińców wystarczy zgoda z Powiatowego Urzędu Pracy. Jeśli zechcą zmienić pracodawcę, procedury zajmują kilka dni. Z kolei w przypadku pracowników spoza Europy, potrzebna jest zgoda urzędu wojewódzkiego. Trudniejsza jest również zmiana pracodawcy.  Z tego względu, pracownicy sprowadzeni z Indii czy Nepalu są znacznie mniej mobilni, przez co pracodawca ma większą pewność stabilności ich pracy. Zdaniem ekspertów, kwestia ta jest dziś kluczowa dla wielu firm.

Zwraca się jednak uwagę, że w badaniach nastrojów Polacy są znacznie mniej chętnie nastawieni do imigrantów zarobkowych z Azji, niż do Ukraińców. Tylko 14 proc. badanych patrzy na to pozytywnie (w przypadku osób z Bliskiego Wschodu – tylko 8 proc. ma o nich pozytywne zdanie). Polacy generalnie widzieliby, żeby do Polski wrócili nasi emigranci zarobkowi.

Przeczytaj: Polski podręcznik geografii dla 7. klasy: Ukraińcy wypełniają lukę na naszym rynku pracy [+FOTO]

Przypomnijmy, że tylko w pierwszym kwartale 2017 roku pracodawcy złożyli 318,2 tys. oświadczeń o chęci zatrudnienia obcokrajowców, o połowę więcej niż w analogicznym okresie 2016 roku. Dotyczyło to przede wszystkim Ukraińców (309,5 tys.). Jeśli taka dynamika zostanie utrzymana w ciągu całego obecnego roku, to w całym 2017 roku liczba wniosków dotycząca Ukraińców wyniesie prawie 2 mln.

Przeczytaj: 2 mln pracowników z Ukrainy w 2017 roku? Co czwarta polska firma chciałaby zatrudnić Ukraińca

Jak z kolei wskazują dostępne dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w pierwszej połowie br. polscy pracodawcy złożyli prawie 950 tys. wniosków o zatrudnienie cudzoziemców. To o 45 proc. więcej, niż w 2016 roku, który był pod tym względem rekordowy. Ponad 90% wniosków dotyczyło Ukraińców.

PRZECZYTAJ: Ukrainizacja polskiego rynku pracy jest nieunikniona? „Jesteśmy nakierowywani na gospodarczą zapaść”

Dr Cezary Mech dla Kresów.pl: Ukraińcy obniżają Polakom wynagrodzenia i zmuszają ich do emigracji

Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed oświadczył z kolei podczas forum w Krynicy, że resort jest zainteresowany pracą Ukraińców w Polsce. Powiedział, że polski rynek pracy pozostaje otwarty na obywateli państw trzecich, w tym na Ukraińców:

– Szacujemy, że w Polsce pracuje ok. 1 mln osób z Ukrainy. Bardzo jesteśmy zainteresowani, aby osoby z Ukrainy pracowały u nas, zależy nam też na tym, aby ta praca była wykonywana w odpowiednich standardach.

Szwed przypomniał, że trzy systemy pozwalają Ukraińcom pracować w Polsce. Jest to m.in. praca na podstawie oświadczenia o powierzeniu pracy. W ubiegłym roku było to ponad 1 mln 300 tys. oświadczeń, na które wjechało ok. 700 tysięcy osób. Zdaniem Stanisława Szweda, Ukraińcy wypełniają lukę po Polakach, którzy zostali zmuszeni do wyjazdu do pracy za granicę.

Dziennik.pl / Kresy.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz