Od 5 do 10 lat więzienia z konfiskatą mienia grozi ukraińskiemu milicjantowi, który żądał od obywatela Belgii łapówki. Aby wytłumaczyć konieczność jej zapłacenia potrzebna była pomoc tłumaczki.

„Komsomolska Prawda” pisze, że milicjantowi nie pomogły nawet kursy angielskiego organizowane w związku z Euro 2012. Po rosyjsku tłumaczył on Belgowi, że powinien zapłacić mu 1500 hrywien, czyli około 600 złotych za to, że skręcił nie z tego pasa, co należy. Suma była niemal 5-krotnie wyższa od przewidzianej przez kodeks drogowy. Obcokrajowiec wezwał w końcu towarzyszącą mu tłumaczkę, która wyjaśniła, że chodzi nie o mandat, a o łapówkę.

Belg zapłacił, ale od razu poinformował o tym swoją ambasadę. W związku z tym milicjant i jego koledzy będą musieli ponieść karę.

Ukraińska milicja drogowa często żąda zapłacenia mandatu na miejscu szantażując odebraniem prawa jazdy lub dowodu rejestracyjnego. Zgodnie z przepisami, funkcjonariusz powinien wypisać mandat i nie zabierając niczego puścić kierowcę, aby ten mógł zapłacić karę w banku. Milicjant nie może wziąć pieniędzy.

Konfiskata dokumentów, czy samochodu przewidziana jest tylko w niektórych przypadkach, na przykład, gdy kierowca jest pijany bądź też spowodował poważny wypadek.

IAR/Kresy.pl

forma płatności