Tusk zdecydował ws. startu w wyborach prezydenckich

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk ogłosił, że „po głębokim namyśle” podjął decyzję ws. kandydowania w przyszłorocznych wyborach prezydenckich w Polsce, ucinają w ten sposób trwające od miesięcy spekulacje.

We wtorek pod wieczór szef Rady Europejskiej Donald Tusk ogłosił w Brukseli, że podjął decyzję ws. startu w wyborach prezydenckich w 2020 roku.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

375.18 PLN    (1.7%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– Po głębokim namyśle podjąłem decyzję, że nie będę kandydował w zbliżających się wyborach prezydenckich – poinformował były premier Polski.

 

– Ogłaszam tę decyzję dzisiaj, bo czas nagli, a nie chciałbym w żaden sposób utrudniać opozycji procesu wyłaniania kandydatów – wyjaśnił Tusk. – Uważam, że możemy te wybory wygrać, ale do tego potrzebna jest kandydatura, która nie jest obciążona bagażem trudnych, niepopularnych decyzji, a ja takim bagażem jestem – dodał.

Donald Tusk do grudnia br. sprawuje funkcję szefa Rady Europejskiej. Jego decyzja oznacza, że w ramach Koalicji Obywatelskiej najpewniej odbędą się prawybory.

Niewykluczone, że znaczący wypływ na decyzję Tuska miał niedawny sondaż oceniający jego szanse w wyborach prezydenckich, który były premier, jak informowała „Wirtualna Polska”, sam zamówił. Jak pisaliśmy, miał on wykazać, że szef RE ma duży elektorat negatywny. Na tej podstawie Donald Tusk miał uznać, że jest on na tyle duży, iż nie daje mu szans na zwycięstwo w starciu z Andrzejem Dudą w II turze.

Według źródeł Wirtualnej Polski były premier ma uważać, że lewicowo-liberalna opozycja powinna wyłonić jednego kandydata i to takiego, który ma szanse na przyciągnięcie nowego elektoratu. Politycy PO-KO twierdzili jednak, że doniesienia WP.pl to tzw. fake news.

„Najważniejszą rzeczą jest wybranie kandydata, który będzie umiał przekonać Polaków, którzy z jakichś powodów głosują na PiS albo wahają się pomiędzy jedną a drugą opcją. Czy ja jestem człowiekiem, który może przekonać wątpiących? Nie wiem” –  mówił wkrótce po niedawnych wyborach Tusk.

Wcześniej w mediach pojawiły się informacje o tym, że były premier podjął działania na rzecz zablokowania kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, forsowanej przez obecnego przewodniczącego PO, Grzegorza Schetynę. Ten jednak postawił Tuskowi warunek by ogłosił swoją decyzję w sprawie przyszłorocznych wyborów prezydenckich do 20 listopada. Tusk zapowiedział, że złoży deklarację w tej sprawie dopiero w grudniu. Wśród potencjalnych kandydatów z obozu liberalno-lewicowego wymienia się głównie Małgorzatę Kidawę-Błońską, w ostatnim czasie wyraźnie promowaną przez Schetynę, a także prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Wcześniej wskazywano też na prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz, którą rzekomo miał z kolei promować Tusk. Z kolei szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz chce wspólnych z PO prawyborów prezydenckich. Zaznaczał on, że „aby wygrać wybory, trzeba być kandydatem szerokiego porozumienia”.

Czytaj także: Media: Tusk zamierza pokrzyżować plany szefa PO-KO. „Dał zielone światło na zniszczenie Schetyny”

DoRzeczy.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz