Polska skorzysta, jak mało który kraj UE na akcesji Ukrainy. Jej rozwój gospodarczy jeszcze bardziej przyspieszy, jej gospodarka jeszcze bardziej rozwinie skrzydła – przekonuje szwedzki minister ds. rozwoju Benjamin Dousa.
We wtorek „Rzeczpospolita” opublikowała wywiad ze szwedzkim ministrem ds. rozwoju. Polityk był pytany m.in. o ewentualną akcesję Ukrainy do UE w kontekście ostatniej afery korupcyjnej. „Mówimy o sednie rządów prawa, które są podstawowym warunkiem przystąpienia do Unii. Jednak widzimy, z jaką powagą od kilku lat ukraińskie władze podchodzą do tej kwestii. Sprawcy są ścigani, trafiają do więzienia. Nie chodzi tu jednak tylko o akcesję, ale także o odbudowę Ukrainy. Koszty tego są tak ogromne, że sam sektor publiczny na Zachodzie tego nie udźwignie. Konieczne są zagraniczne inwestycje prywatne. A te się nie pojawią, jeśli korupcja nie zostanie wypleniona” – powiedział Benjamin Dousa.
Wyraził opinię, że proces odbudowy nie ma przywrócić dawnego stanu, lecz „uczynić z Ukrainy nową Polskę”.
„Znam polską historię. Wiem, jaka była skala zniszczeń w czasie drugiej wojny światowej, jakie szkody przyniósł komunizm. Ale dziś polskie miasta kwitną, a Polska stała się gospodarczą potęgą. To zajęło blisko 40 lat, jednak Ukraińcy mogą być szybsi, jeśli nadal będą konsekwentnie stawiali na integrację z Zachodem, przeprowadzą liberalne reformy strukturalne, porzucą oligarchiczny system władzy” – kontynuował szwedzki polityk.
Przeczytaj: Sikorski: Ukraina będzie w UE na początku następnej dekady
Na uwagę, że po ewentualnym przyjęciu Kijowa do UE Polska stanie się płatnikiem netto, odpowiedział: „Tu nie chodzi tylko o wsparcie Brukseli. Polska skorzysta, jak mało który kraj UE na akcesji Ukrainy. Jej rozwój gospodarczy jeszcze bardziej przyspieszy, jej gospodarka jeszcze bardziej rozwinie skrzydła. Ale bardzo skorzysta także Szwecja. Zresztą, jak pokazują sondaże, nigdzie nie ma tak wysokiego poparcia dla przyjęcia Ukrainy do Unii jak wśród Szwedów”.
„Podobne podejście mają z pewnością kraje skandynawskie, państwa bałtyckie. Ale poza Węgrami wszyscy widzą Ukrainę w Unii, nawet jeśli mogą się różnić co do oceny tempa tego procesu” – kontynuował Dousa, odnosząc się do koncepcji przyjęcia Ukrainy do UE nawet w perspektywie pięciu lat.
Czytaj także: Po przyjęciu do UE ukraińscy rolnicy mogą otrzymać trzy razy więcej niż polscy
rp.pl / Kresy.pl





























