“Była grupa, która uważała się za lepszą i europejską, która przegrała i nie potrafi się z tym pogodzić”.
– Mam przekonanie, że ludzie, którzy dotąd kreowali się na nowoczesnych, na tych, którzy rozumieją internet i współczesny świat, przegrali w 2015 r. i nie mogą się z tym pogodzić– mówi Paweł Szefernaker z PiS w wywiadzie dla “Rzeczpospolitej”.
– Wyłączność na bycie nowoczesnym w polityce miała PO, a w dziennikarstwie redaktorzy Tomasz Lis i Jarosław Kuźniar. Mam wrażenie, że naczelny “Newsweeka” technologicznie zatrzymał się jednak na epoce maszyny do pisania. Nagle okazało się, że jest wielu internautów, dla których to, co ci dziennikarze uznają za nowoczesne, wcale takie nie jest, a jest to tylko jedna wielka ściema. Jesteśmy pół roku po wyborach i dalej próbuje się zdyskredytować osoby, które pracowały w kampanii PiS. Ten temat boli mainstream– zauważa Szefernaker.
Zdaniem polityka przegrani w zeszłorocznych wyborach do dziś próbują odreagować swoją porażkę.
– Mówiąc o mainstreamie, myślę przede wszystkim o głównym nurcie w kwestiach światopoglądowych. Była grupa, która uważała się za lepszą i europejską, która przegrała i nie potrafi się z tym pogodzić. Dlatego m.in. powstają takie artykuły na mój temat. Ci ludzie nie rozumieją, dlaczego przegrali. Mówią o jakichś hejterach (śmiech), próbują dyskredytować nasze działania, a my po prostu wprowadziliśmy nową jakość w komunikacji. Zmieniliśmy sposób myślenia. Dotąd panowało przekonanie, że wszystko można mieć za pieniądze, że wystarczy kupić lajki i kliki. Zakompleksieni informatorzy red. Krzymowskiego przez lata, jak pasożyty, żerowali na kampaniach PiS. Dziwnym trafem te wszystkie kampanie były przegrane–uważa polityk.
Obecnie Szefernaker koordynuje projekt jednego portalu rządowego. Czemu ma służyć taki portal?
– Przede wszystkim obniży to koszty funkcjonowania administracji rządowej w internecie. Jeden rządowy portal to jedna brama do wszystkich e-usług w jednym miejscu. Chodzi o to, by obywatel nie musiał w nieskończoność szukać administracji w sieci, ale by mógł zrobić wszystko za pomocą dwóch, trzech kliknięć. To musi być też intuicyjne i proste. Korporacje dbają m.in. o to, by zachować jednolitość. Tymczasem zdarzają się sytuacje, że ministerstwa mają inną wizualizację godła polskiego. W firmach w XXI w. byłoby to nie do pomyślenia– mówi Szefernaker “Rzeczpospolitej”.
“Rzeczpospolita”/KRESY.PL




























