Szef MSZ Turcji zagroził, że ewentualne rozszerzenie przez Grecję granic morskich na Morzu Egejskim będzie powodem do wojny. Media zwracają też uwagę na wyjście w morze francuskiego lotniskowca, który ma zmierzać w stronę wschodniej części Morza Śródziemnego.

W minioną sobotę, jak podaje portal euractiv.com, turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Çavuşoğlu powiedział, że jeśli Grecja będzie poszerzać swoje morskie granice na Morzu Egejskim, to będzie to powód do wojny.

Wypowiedź ta ma związek z tym, że Grecja ma podwoić zasięg swoich zachodnich wód terytorialnych od strony Włoch do 12 mil morskich, co umożliwia jej Konwencja Narodów Zjednoczonych o prawie morza. Turcja nie jest sygnatariuszem tego dokumentu. Grecki premier Kyriakos Mitsotakis pozostawił zarazem otwartą możliwość dla podjęcia podobnych działań na wschodzie, od strony Turcji. Media zaznaczają, że niektóre greckie wyspy we wschodniej części Morza Śródziemnego położone są bardzo blisko kontynentalnego terytorium tureckiego.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Na Morzu Egejskim Grecja nie może rozszerzyć swoich granic do 12 mil. To casus belli, powód do wojny. Nie zamierzamy pozwolić Grecji na poszerzenie swoich wód terytorialnych z 6 do 12 mil. Wyrażam się całkiem jasno” – powiedział Çavuşoğlu.

Dzień przed wypowiedzią tureckiego ministra przedstawiciele krajów członkowskich Unii Europejskiej zdecydowali o objęciu Turcji sankcjami, jeśli nie wycofa ona swoich sił morskich ze wschodniej części Morza Śródziemnego.

Jak informowaliśmy, w piątek Unia Europejska wezwała Turcję do zaprzestania tego, co określiła jako nielegalną działalność poszukiwawczą na spornych wodach wschodniej części Morza Śródziemnego. Zapowiedziała przyspieszenie prac nad objęciem sankcjami tureckich urzędników. W dniach 24-25 września europejscy przywódcy będą dyskutowali na szczycie w Brukseli. Dyskusja będzie dotyczyła zastosowania ewentualnych, dodatkowych środków. Turcja zapowiedziała obronę „swoich spraw” sugerując, że to Unia Europejska pogarsza sytuację grożąc sankcjami. Zapowiedziała też, że ​​przeprowadzi ćwiczenia wojskowe u wybrzeży północno-zachodniego Cypru, w obliczu narastającego napięcia z Grecją w sprawie spornych roszczeń do praw eksploracyjnych we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Zobacz także: Władze Grecji: Turcja wycofuje swoje okręty ze wschodnich rejonów Morza Śródziemnego

Długotrwały spór między Turcją a Grecją, oboma członkami NATO, zaostrzył się po tym, jak oba kraje zawarły konkurencyjne porozumienia dotyczące granic morskich z Libią i Egiptem, a Turcja wysłała w sierpniu statek badawczy na sporne wody. Obie strony przeprowadziły ćwiczenia wojskowe we wschodniej części Morza Śródziemnego, co podkreśliło możliwość eskalacji sporu w konfrontację.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Trzy tygodnie temu greckie i tureckie fregaty śledzące turecki statek do badań ropy i gazu Oruc Reis zderzyły się, a tureckie ministerstwo obrony poinformowało w czwartek, że tureckie odrzutowce F-16 uniemożliwiły sześciu greckim F-16 wlecenie na obszar, na którym działała Turcja.

Według serwisu Euractiv, Çavuşoğlu najwyraźniej odrzuca groźby ze strony UE. Zapowiedział też, że statek Oruc Reis pozostanie w regionie przez kolejne trzy miesiące. Wiadomo, że grupa robocza zajmująca się opracowaniem sankcji unijnych wymierzonych w Turcję otrzymała sygnał, by przyspieszyć prace w związku z możliwą chęcią szybkiego ich przyjęcia. Portal podał też, że grecki rząd podniósł kwestię wojennych pogróżek ze strony Turcji na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE, przekonując, że nie sposób prowadzić dialogu w takiej sytuacji. Nie podano jednak, jak zareagowały inne kraje. Według źródeł dyplomatycznych portalu, niektóre kraje, jak Niemcy, Włochy czy Malta, ostrożnie podchodzą do możliwości nałożenia na Turcję sankcji, obawiając się odwetu Ankary w postaci wypuszczenia w stronę Europy nawet 4 mln migrantów, którzy obecnie przebywają w Turcji. Przypomnijmy, że Turcy podjęli już wcześniej tego rodzaju działania. Z kolei za sankcjami zdecydowanie mają opowiadać się Francja i Austria. Francuzi wysłali już do rejonu sporów swoje okręty wojenne, podczas gdy Austriacy domagają się oficjalnego zakończenia procesu ws. przystąpienia Turcji do UE.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan w miniony weekend skrytykował prezydenta Francji Emmanuela Macrona i greckiego premiera Kyriakosa Mitsotakisa, nazywając ich „chciwymi i niekompetentnymi”. Zaznaczył, że Turcja jest gotowa zapłacić cenę potwierdzenia swojej suwerenności.

Część mediów, jak cypryjski serwis KNews Kathimerini z końcem sierpnia podała, że francuski lotniskowiec „Charles de Gaulle” został wysłany do wschodniej części Morza Śródziemnego, w towarzystwie nieokreślonej liczby innych okrętów nawodnych i podwodnych. Serwis ten, powołując się na „francuskie źródła cytowane w kręgach greckich” twierdzi, że okręt wypłynął już z portu w Tulonie w „gotowości bojowej” z dużą liczbą samolotów bojowych Rafale z kompletem uzbrojenia. Media spekulują, że może to być reakcja Paryża na pogróżki ze strony Turcji.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jednocześnie, serwis Naval News potwierdza, że „Charles de Gaulle” wyszedł w morze, ale wiąże to z oficjalnymi komunikatami dotyczącymi potrzeby przeprowadzenia testów z uwagi na wprowadzone latem zmiany na okręcie, mające poprawić bezpieczeństwo w zakresie zdrowia, w kontekście pandemii COVID-19. Lotniskowiec miałby, jak podano, przejść regularne testy poremontowe i ocenić możliwości swojego komponentu lotniczego.

euractiv.com / kathimerini.com.cy / navalnews.com / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz