12 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. costner
    costner :

    “proukrainski Zachód”… “fundamentalne znaczenie dla przetrwania naszej cywilizacji” Fundamentalne znaczenie dla przetrwania “naszej cywilizacji” – “Zachód”, ma to czy będzie ona chciała przetrwać. Tzn. czy znajdzie się garstka ludzi, którzy zrozumieją, czym różni się Zachód od Wschodu i czy te argumenty będą miały dla nich aż takie znaczenie, że poświęcą im wszystkie swoje myśli i decyzje, w tym celu, aby ta kategoria przeżyła. Wschód i Zachód w historii miał swoje plusy i minusy. Plusem Wschodu było to, że ciągle znajdowali się tam ludzie, którzy chcieli walczyć za arystokrację (w sensie ścisłym, tzn. z urodzenia i wielkich zasług) i za swoją całość. Minusem Wschodu było to, że nie liczyła się tam nigdy jednostka ludzka i wolna wola pojedynczego człowieka. Plusem Zachodu było to, że liczył się tam pojedynczy człowiek i wolna wola pojedynczego człowieka. Minusem Zachodu było to, że nie liczyła się tam wspólnota i arystokracja (tzn. ta z urodzenia i z wybitnych zdolności). Zachód zawsze walczył ze Wschodem, bo to są zupełnie inne koncepcje. Czy teraz istnieje Zachód, nie ten geograficzny, ale ten kulturowy: w którym liczyłby się pojedynczy człowiek i jego wolna wola, to jest właśnie kwestia zasadnicza. Wydaje się, że Zachód nie istnieje, pozostały po nim szczątki, resztki demokracji i technologii, które są w odwrocie i są systematycznie wygaszane. Wschód, tzn. ludzie, którzy walczą o przetrwanie swojej całości i swojej arystokracji zwycięża w każdej dziedzinie: tj. w religii, w obyczajach, w sile ekonomicznej, w demografii, w wierności swoim pierwotnym celom i tradycji. Wniosek jest taki, że ten człowiek, który widzi zagrożenia na zewnątrz, a nie widzi wewnętrznego rozpadu, mówi o jakichś nieistniejących rzeczach, prawdopodobnie jest oderwany od życia, typowy przykład fascynatora nie mającego kontaktu z rzeczywistością (przypadki, dość powszechne, fascynatorstwa opisał Łobaczewski w Ponerologii politycznej).

  2. costner
    costner :

    Ukraina udowodniła, że jest Wschodem, przez azjatyckie zabójstwa tysięcy Polaków na Wołyniu i w Galicji o 1942 do 1944 roku; Ale to nie jest problem, przynajmniej polski problem. Polskim problemem jest to, że w czasie tych, powszechnie znanych zbrodni na Polakach, Armia Krajowa i Polska Delegatura Rządu: nie reagowała, a nawet zabroniła zakładać uzbrojone oddziały straży obywatelskiej. Takie projekty straży obywatelskiej zostały przedstawione do podpisu Delegaturze Rządu dwa razy: w 1942 i w 1943r. Za każdym razem zostały odrzucone. Pisze o tym bardzo dokładnie Adam Ronikier, prezes Rady Głównej Opiekuńczej, w swoich pamiętnikach. Powstaje bardzo wielkie podejrzenie, że już w tamtym czasie polski rząd na emigracji był zinfiltrowany przez obcą agenturę i nie był w stanie zajmować się opieką nad polską ludnością. To co robi teraz Macierewicz, mówiąc o “prozachodniej Ukrainie”, a zarazem narażając Polskę na wielką zemstę ze strony Rosji i to bez żadnych korzyści dla Polski, demaskuje go jako obcego agenta. Nie ma żadnych dowodów na to, że Ukraina jest prozachodnia, a wiele dowodów świadczy przeciw temu, więc Polska nie ma żadnych korzyści ze wspierania tego azjatyckiego państwa, więc Macierewicz działając na korzyść tego państwa, działa na korzyść obcych agentur.

    • kojoto
      kojoto :

      “Powstaje bardzo wielkie podejrzenie, że już w tamtym czasie polski rząd na emigracji był zinfiltrowany przez obcą agenturę i nie był w stanie zajmować się opieką nad polską ludnością.” Nie nazywał bym tego podejrzeniami… przecież to logiczna konsekwencja wplątania Polski w IIWŚ i to że AK pełniła zwyczajnie wykrwawiała się i innych Polaków w interesie Wielkiej Brytanii, ZSRR, USA, Francji, a nawet Niemiec w pewnym sensie… Polska miała możliwość przystąpienia do IIWŚ na zupełnie innych zasadach. Była szansa likwidacji ZSRR i skorzystania na nieuchronnej porażce Niemców. Niemcy z Japonią i Włochami (przy umiarkowanym zaangażowaniu Węgier, Rumuni i Polski) nie miały w tej wojnie najmniejszych szans. Za to Polska mogła wejść do tej wojny z małym zaangażowaniem, a wyjść jako sojusznik aliantów… Do tego potrzeba było jednak w Polsce polityków i strategów, a nie piłsudskiego i sanacyjnych pułkowników, zakompleksionych marionetek światowej masonerii.

      • gan
        gan :

        Polska nie miała najmniejszych szans. To znaczy, konflikt światowy planowany był przez ZSRS już od naczała rewolucji w 1917. W dwudziestym roku nie wyszło, więc bolszewicy postanowili szukać lepszej okazji. Światowy kryzys i słynny “black thursday” w 1929 roku zbiegł się idealnie w czasie z konfiskatą wszelkich dóbr kułakom i cerkwii. Złoto, kosztowności i żywność były zamieniane na technologię i sprzęt amerykański kupowany za bezcen. Przystępując do wojny ZSRS miało wszystko, co potrzebne i aż w nadmiarze (no, może poza amunicją). Z kolei najlepszym rozwiązaniem było wrobić Niemców w odpowiedzialnych za tę wojnę. Niby dzielimy się tym, co należało do Rosji i Niemiec przez ostatnie 125 lat rozbiorów. Wy bierzecie tę część my tamtą… Niemieccy stratedzy nie należeli do szczególnie bystrych i kupili ten wariant. Przez myśl im nie przeszło, że właśnie rozpoczną drugą wojnę światową. Jak ktoś ma ochotę zdziwić się i pośmiać z niemieckiej strategii polecam przeczytać “Samobójstwo” W. Suworowa. Według tej książki wyprodukowana przez nich amunicja – w reżimie pokoju – wystarczała jedynie na prowadzenie do 3-4 tygodniowych działań wojennych i gdyby nie 17 września wypstrykaliby się i dostali łupnia. CO DO czasów powojennych – dość ciekawie z punktu widzenia heraldyki wyglądają działania gen. Andersa i tak zwanej Rady Trzech, aż po Bolka: https://www.youtube.com/watch?v=-p7n5_JBVXs

        • kojoto
          kojoto :

          Właśnie o to chodzi, że z jednej strony ZSRR, Wlk. Bryt. inne państwa i grupy interesów z pewnością trzymały rękę na pulsie za pomocą rozbudowanej agentury (mamy o tym pewną szczątkową wiedzę), ale co gorsza z drugiej strony sanacyjny rząd bazował na jakiejś bajkowej polityce (trudno w ogóle zrozumieć o co opartej) dlatego myślę, że w Warszawie poważne urzędy sprawowały marionetki, którymi ktoś sterował z zewnątrz. Co do naiwności Niemców to w/g mnie przejawiała się ona w inny zgoła sposób, mianowicie w przekonaniu, że będą się wstanie przeciwstawić połączonym siłom imperiów, wyspiarskiego i wschodzącego zamorskiego, oraz ZSRR i Francji (nie pomylili się tylko co do Francji). Przecież taki wariant Niemcy przygotowywały kilka lat i planowały oprzeć się między innymi na sojuszu z Polską. To właśnie była szansa dla Polski. Była by szansa, ale nie w sytuacji w której władzę w Warszawie dzierżyły pajace – bękarty po Piłsudskim. Po co w ogóle o tym teraz myśleć, ano po to, żeby się to w końcu skończyło. Przecież teraz Polską rządzi obca agentura w jeszcze bardziej nachalny sposób.

          • gan
            gan :

            Niemcy przegrały pierwszą wojnę światową, drugą wojnę światową i teraz przegrywają z partyzantką muzułmańską. To nie jest szczególnie bystry naród i uchowaj Boże Polskę przed sojuszem z Niemcami. Na pytanie, co pokonało wojska niemieckie w wojnie z ZSRS wszyscy odpowiedzą zgodnym chórem: “sroga zima i bezkresne tereny”. Nie wiem, co robił niemiecki wywiad – ale trzeba być skończonym idiotą by napadać na kraj, o którego geografii nie ma się bladego pojęcia. Co do naszych szans, to uważam że nie mieliśmy najmniejszych. Już przed wybuchem wojny niemieccy socjalistyczni proletariusze i sowieccy proletariusze realizowali wspólne cele. Jednym z najważniejszych była światowa rewolucja, o której mówił tow. Lenin. Polska była pierwszym krajem stojącym na drodze. Dlatego sowieckie i niemieckie lewactwo musiało zabrać się za nią w pierwszej kolejności. Nie mogło być mowy o sojuszu z Niemcami przeciw ZSRS i na odwrót. Początek drugiej WŚ pokazywał, że Niemcy i ZSRS przeprowadzały wspólne, skoordynowane działania (vide Ribbentrop-Mołotow, wspólna parada w Brześciu, etc.).

    • gan
      gan :

      Szacunek z mojej strony za znajomość historii. Równie ciekawie prezentują się raporty spisane przez Komitet Ziem Wschodnich – które – rzekłbym są nawet aktualne w obecnej chwili. Polecam “Dzieje KZW” spisane przez p. Lucynę Kulińską. Fakt faktem – nasza polska “dwójka” całą działalność zbrodniczo – sabotażową OUN-UPA skrzętnie zamiatała pod dywan czekając chwili aż nas Rusini pokochają. A co do Macierewicza, to zastanawiam się czy on gra na szkodę Polski z głupoty i niewiedzy, czy politycznego nakazu? Nie wykluczam też, że “dwójka” może mieć dużo lepszy obraz sytuacji niż taki człek jak ja.