Sprawa samopodpalenia w Warszawie trafi do prokuratury

Śledczy chcą ustalić, czy wczorajszy akt samopodpalenia na Placu Defilad w Warszawie rzeczywiście miał charakter polityczny.

Stołeczna policja zapowiedziała, że wszystkie osoby, które były świadkami czwartkowej próby samospalenia na Placu Defilad i mogą pomóc w wyjaśnieniu sprawy, zostaną przesłuchane.

Według informacji RMF FM, do tej pory przesłuchano co najmniej cztery osoby, w tym pracowników ochrony Pałacu Kultury. Sprawa zostanie przekazana do śródmiejskiej prokuratury rejonowej.

W piątek policja zabezpieczyła nagrania z monitoringu. Trwa również analizowanie ulotek znalezionych przy mężczyźnie. Śledczy chcą ustalić, czy samopodpalenie rzeczywiście miało charakter polityczny. Mają o tym świadczyć relacje świadków, a także teksty ulotek, znalezionych na miejscu. Wzywano w nich obywateli Polski „do sprzeciwu wobec tego, co robi obecna władza”.

Przeczytaj: Mężczyzna podpalił się pod Pałacem Kultury w proteście przeciw PiS – zostawił list [+FOTO LISTU]

Korzystasz z portalu Kresy.pl
Wspieraj nas regularnie.

Jak podaje RMF FM, tożsamość mężczyzny została już ustalona. Jego stan  określono z kolei jako krytyczny, przy czym szpital nie wydał oficjalnego oświadczenia.

Z kolei z nieoficjalnych informacji PAP zbliżonych do sprawy wynika, że rodzina pochodzącego z Niepołomic mężczyzny zgłosiła jego zaginięcie policji. Przekazała także informacje, że może on próbować popełnić samobójstwo.

Policjanci przyznają, że na miejscu zabezpieczono „różne przedmioty”, ale nie podano oficjalnie jakie. Wśród nich, według doniesień medialnych, miały być m.in. megafon i ulotki. Te ostatnie mężczyzna rozdawał wcześniej przechodniom. Według treści ulotek, które zamieszczono w internecie, ich autor postanowił dokonać samospalenia w nadziei, że jego śmierć „wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać aż wszystko zrobią za was politycy – bo nie zrobią!”.

Ponadto, autor treści wyznaje, że chce, „żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach”. Na końcu zamieszczono również listę 15 spraw, przeciwko którym protestuje autor. Są to m.in. „ograniczanie przez władze wolności obywatelskich”, zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego, łamanie konstytucji, marginalizacja i ośmieszanie Polski na arenie międzynarodowej, wycinka Puszczy Białowieskiej, „budowanie „religii smoleńskiej”” i dzielenie ludzi, niszczenie autorytetu Lecha Wałęsy czy „wrogi stosunek władzy do imigrantów” oraz dyskryminacja „różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych (i LGBT), muzułmanów i innych”. Służby oficjalnie nie precyzują treści ulotek.

Jak informowaliśmy, w czwartek po południu 54-latek podpalił się w centrum Warszawy, na placu defilad. Ratowali go świadkowie, używając m.in. gaśnicy. Na miejsce przybyli również strażacy. Wczoraj podawano, że jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, ale ma rozległe poparzenia. Według doniesień mediów obok samopodpalenia leżał megafon, butelka po łatwopalnym płynie i ulotki. Na miejscu zdarzenia składano m.in. białe róże, używane m.in. podczas antyrządowych protestów.

rmf24.pl / facebook.com / Kresy.pl

Reklama



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz