Prezydent USA Joe Biden, określający się jako katolik, skrytykował decyzję Sądu Najwyższego USA, uchylającą tzw. konstytucyjne „prawo” do aborcji. Twierdził, że to smutny dzień, „realizacja skrajnej ideologii i tragiczny błąd”. Zapowiedział też proaborcyjną ofensywę legislacyjną.

Jak pisaliśmy, Sąd Najwyższy USA unieważnił własne wyroki sprzed kilkudziesięciu lat ustanawiające konstytucyjną ochronę „prawa” do aborcji. Otwiera to drogę do uchwalania zakazów aborcji przez poszczególne stany.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3956.49 PLN    (17.98%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Tego samego dnia prezydent USA Joe Biden w oficjalnym wystąpieniu skrytykował decyzję sądu.

– Dziś Sąd Najwyższy USA jednoznacznie odebrał Amerykanom konstytucyjne prawi, które już wcześniej zostało uznane. Nie ograniczył go – po prostu je zabrał. Coś takiego nigdy się jeszcze nie zdarzyło wobec prawa tak ważnego dla tak wielu Amerykanów. Ale oni to zrobili – powiedział Biden podczas wystąpienia w Białym Domu. Dodał, że „to smutny dzień dla sądu i dla kraju”.

Zdaniem amerykańskiego prezydenta, który publicznie określa się jako praktykujący katolik, wyrok Roe vs Wade sprzed prawie 50 lat „chronił prawo kobiet do wyboru” i własnej decyzji, „wolnej od ingerencji polityków”. Powiedział, że „kobiety miały władzę kontrolować swoje przeznaczenie”, a wyrok „chronił prawo do prywatności i prawo każdego z nas do wyboru, jak przeżyć własne życie”.

– Teraz, gdy Roe vs. Wade już nie obowiązuje, trzeba powiedzieć jasno, że zdrowie i życie kobiet tego narodu jest w niebezpieczeństwie – podkreślił. Dodał, że tamten wyrok był słuszną decyzją. Twierdził też, że „konsensu” w kwestii aborcji był podtrzymywany przez kolejnych prezydentów, wywodzących się z Partii Republikańskiej, a sytuację zmieniła nominacja trzech konserwatywnych sędziów do Sądu Najwyższego przez Donalda Trumpa, doprowadzając do „ograniczenia podstawowego prawa kobiet” w USA.

– Moim zdaniem, decyzja sądu to realizacja skrajnej ideologii i tragiczny błąd – oświadczył Biden. Z wyraźnym oburzeniem podkreślił też, że z dniem decyzji Sądu Najwyższego zaczynają obowiązywać ustawy o zakazie zabijania dzieci poczętych, przyjęte wcześniej przez niektóre stany. Twierdził, że w niektórych przypadkach umożliwiają one „karanie kobiet, które chronią swoje zdrowie” i zmuszają „dziewczynki do rodzenia dzieci gwałcicieli”.

PRZECZYTAJ: Biden: papież powiedział, że jestem dobrym katolikiem i powinienem nadal przyjmować Komunię św.

– Konserwatywna większość Sądu Najwyższego pokazała, jaka jest radykalna i jak bardzo jest oderwana od większości tego kraju i uczyniła Stany Zjednoczone wyjątkiem wśród państw rozwiniętych – mówił amerykański prezydent.

– To smutny dzień dla mojego kraju… ale to nie oznacza, że walka się skończyła – mówił poruszonym głosem Biden. – Powiem jasno i jednoznacznie. Jedynym sposobem zabezpieczenia prawa kobiet do wyboru i przywrócenia równowagi, jest przywrócenie przez Kongres zabezpieczenia [wyroku] Roe vs Wade jako prawa federalnego – podkreślił. Wezwał Kongres do uchwalenia takiej ustawy, choć przyznał zarazem, że przy obecnym układzie sił może to być niemożliwe. Stąd zaapelował, by w jesiennych wyborach głosować na kandydatów, którzy są zwolennikami „prawa do wyboru” i chcą legalizacji aborcji.

Biden zaapelował też do osób, które będą protestować przeciwko wyrokowi Sądu Najwyższego, by ich manifestacje były pokojowe.

Dodajmy, że liderzy Republikanów z zadowoleniem przyjęli decyzję sądu, która oddaje prawo do regulacji sprawy aborcji władzom stanowym. – Przez 50 lat, stany nie były w stanie wprowadzić nawet umiarkowanych przepisów chroniących nienarodzone dzieci. To już się skończyło. Teraz Amerykanie z powrotem otrzymali swój głos – powiedział lider republikańskiej mniejszości w Senacie, Mitch McConnell.

Agencja Bloomberg zaznacza, że z zadowoleniem decyzję przyjęły też konserwatywne stanu, szczególnie te, uchodzące za bastiony Partii Republikańskiej. Władze Teksasu i Missouri zadeklarowały, że zabijanie dzieci poczętych będzie w tych stanach nielegalne. Przypomniano, że przed wyrokiem Roe vs Wade z 1973 roku, w dziewięciu stanach (Alabama, Arizona, Arkansas, Michigan, Missisipi, Oklahoma, Teksas, Zachodnia Wirginia i Wisconsin) aborcja miała być prawnie zakazana. Ponadto, część z nich (np. Missisipi, Teksas), a także inne, jak Dakota Północna, Dakota Południowa, Idaho, Kentucky, Utah czy Tennessee, miała przepisy, które mogły wprowadzić zakaz zabijania dzieci poczętych automatycznie w przypadku anulowania Roevs Wade. W ostatnich miesiącach część stanów przyjęła ustawy, które zakazują lub znacząco ograniczają możliwość zabijania dzieci poczętych, jednak zasadniczo nie mogły one wejść w życie z uwagi na precedensowy wyrok Roe vs Wade. Teraz mogą one zacząć obowiązywać.

Gubernator Florydy, Ron DeSantis zapowiedział, że będzie działał na rzecz rozszerzenia możliwości opieki życia w ramach działalności pro-life. Również Georgiamoże niedługo wprowadzić przepisy, znacząco ograniczające możliwości przeprowadzenia aborcji.

Odwrotne były reakcje władz stanów słynących z liberalnego nastawienia. Demokratyczne władze stanu Nowy Jork obiecały „wzmocnienie praw reprodukcyjnych”, a Kalifornia, Oregon i Waszyngton we wspólnym oświadczeniu zapewniły, że będą „bronić dostępu do aborcji” na Zachodnim Wybrzeżu, a także przyjmować kobiety, z innych stanów, by umożliwić aborcję. Zapowiedziały też, że nie będą współpracować przy ściganiu osób, które w związku z aborcją złamały prawo w którymś ze stanów. Z kolei w Georgii władze miasta Atlanta zasygnalizowały, że w razie ograniczenia możliwości aborcji nie będą się do tego stosować. Policji polecono, by nadawała najniższy priorytet sprawom dotyczącym aborcji.

Znana amerykańska aktywistka pro- life, Lila Rose napisała na Twitterze, że Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA jest w kontakcie z kościołami katolickimi i centrami opieki pro-life. Urzędnicy ostrzegają parafie i ośrodki, żeby były gotowe na „Noc gniewu”, zapowiadaną przez grupy proaborcyjne, które zapowiadały „ekstremalną przemoc”, w nocy po wydaniu decyzji przez Sąd Najwyższy.

Dodajmy, że już jakiś czas temu, po po tym, jak do opinii publicznej przedostał się szkic opinii sądu najwyższego USA w sprawie możliwości unieważnienia precedensu, lewicowi i proaborcyjni aktywiści dopuścili się licznych ataków wymierzonych w organizacje pro- life i świątynie. Według portalu LifeNews, dokonali oni łącznie około 60 aktów agresji, obejmujących wandalizm, podpalenia, a nawet próbę zamachu na jednego z konserwatywnych sędziów.

Sąd Najwyższy USA wydał w piątek orzeczenie unieważniające precedensowy wyrok w sprawie Roe przeciwko Wade z 1973 roku, który zezwalał na aborcje przeprowadzane zanim płód będzie zdolny do życia poza macicą, to jest między 24 a 28 tygodniem ciąży.

Sędzia Samuel Alito w końcowej opinii wydanej w piątek, napisał, że decyzja w sprawie Roe przeciw Wade oraz Planned Parenthood przeciw Casey z 1992 roku, która potwierdziła „prawo” do aborcji, była błędna już w dniu jej podjęcia i musi zostać uchylona. Alito wskazał, że konstytucja USA nie wymienia takiego prawa jak „prawo” do aborcji. „Roe i Casey muszą być uchylone, a prawo do regulowania aborcji musi być pozostawione narodowi i jego wybranym przedstawicielom” – napisał Alito.

Środowiska katolickie podkreślają, że nowa decyzja amerykańskiego sądu najwyższego zapadła w Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, a zarazem w wigilię Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny.

Agencja Reutera pisze, że po dzisiejszym wyroku prawo aborcyjne może zostać zaostrzone w 26 stanach. Wyrok nie jest zaskoczeniem, ponieważ kilka tygodni temu doszło do bezprecedensowego wycieku do mediów jego projektu. Przeciek spowodował protesty proaborcyjnych środowisk oraz zapowiedzi prezydenta Bidena, że będzie bronił aborcji i „prawa kobiet do wyboru”.

Przypomnijmy, że w styczniu bieżącego roku prezydent USA Joe Biden, określający się jako katolik, wspólnie z wiceprezydent Kamalą Harris upamiętnił ważną, proaborcyjną rocznicę i obiecał zapewnić wszystkim dostęp do aborcji. Skrytykował też decyzje swojego poprzednika w zakresie ochrony życia.

Czytaj także: Biden zniósł antyaborcyjne uregulowania poprzednika

Joe Biden określa się jako wierzący i praktykujący katolik, a jego współpracownicy twierdzą, że regularnie uczęszcza na Mszę św. Jest on jednak zarazem znany z otwartego głoszenia proaborcyjnych poglądów i wspierania organizacji promujących i finansujących zabijanie dzieci poczętych. Latem 2019 roku Joe Biden w ramach kampanii wyborczej obiecał „wyeliminować wszystkie zmiany” w programach dotyczących planowania rodziny, wprowadzone przez poprzednika, prezydenta Trumpa. Chciał też zwiększyć finansowanie Planned Parenthood, największej organizacji aborcyjnej, a zarazem wycofał się z wcześniejszej obietnicy ws. ochrony amerykańskich podatników przed finansowaniem aborcji. Jesienią tego samego roku proboszcz z Karoliny Południowej odmówił udzielenia Komunii Św. Bidenowi, z powodu jego proaborcyjnych poglądów i wypowiedzi.

W dniu inauguracji Bidena, Episkopat USA wydał oświadczenie, przestrzegając go, że jego obietnice w zakresie prowadzenia polityki „pro-choice” i antyrodzinnej promowałoby „moralne zło” w obszarze „aborcji, antykoncepcji, małżeństwa i płci”. Przewodniczący amerykańskiego Episkopatu, abp José Gomez zaznaczył, że za kadencji nowego prezydenta Kościół nie będzie milczał w sprawie aborcji.

Redaktor naczelny „The Catholic Thing”, Robert Royal napisał w piątek, że Biden już wcześniej pokazał się jako „antykatolicki ‘katolik’”. Wypomniał nowemu prezydentowi USA, że osobiście wierzy, iż aborcja, tzw. małżeństwa gejowskie (jednego takiego „udzielił” jako wiceprezydent) i transpłciowość, którą określa mianem „kwestii praw obywatelskich naszych czasów”, są sprawami nadrzędnie pilnej potrzeby politycznej, wbrew nauczaniu Kościoła. Royal uważa, że Biden jest zdecydowany narzucić takie poglądy wszystkim Amerykanom.

Dodajmy, że we wrześniu ub. roku, na miesiąc przed wyborami prezydenckimi w USA, Joe Biden wystąpił przed forum organizacji homoseksualnej Unite for Equality Live. Zapowiedział, że jeśli zostanie wybrany to uchwali „ustawę o równości”. – Będziemy chronić młodzież LGBTQ, poszerzać dostęp do opieki zdrowotnej, wspierać pracowników LGBTQ, zdobywać pełne prawa dla transseksualnych Amerykanów – mówił. – Będziemy promować prawa LGBT na całym świecie, a nie tylko w domu – podkreślił.

Przeczytaj: Biden skrytykował Polskę – chodzi o „strefy wolne od LGBT”

Bloomberg / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. swojmil
    swojmil :

    Z takim starym pierdzielem jak Biden trudno dojść. Czy to jego gra „w starca” czy on faktycznie jest już takim stępiałym idiotą albo lewacką agenturą finansowaną z Moskwy. Kto wie?
    Każdy rozumny widzi, że kiedy USA rozkminiało ZSRR, radziecka agentura robiła swoje w USA. Dzieci kwiaty to przecież lewacka ideologia z Związku Radzieckiego, za który białe USA zapłaciło wygnaniem ze śródmieść wielkich miast i zniszczeniem integralności chrześcijańskich społeczności miejskich przez kolorowych, utrzymywanych z socjału, którą to próżnię społeczną elit zajęli przypadkiem Chazary z Europy Wschodniej. (Jakkolwiek to zapewne był zwrot karmy za to, że USA po otrzymaniu od nas skrakowanej Enigmy, która dała Amerykanom Pacyfik, zostawili nas razem z Angolami za żelazną kurtyną. Ale przecież my tu nie o tym.)
    To następne pokolenie lewactwa idzie już na Zachodzie, który ni w ząb nie pojmuje, że wyznają ideologię zaszczepioną im przez ZSRR. Taki bogacz Soros (agent starego Układu Warszawskiego, nawiasem napompowany bilionami z polskiej afery FOZZ) przecież wciąż wykonuje te same radzieckie rozkazy: „niszczyć moralność Zachodu”. I cała reszta tych lewaków, co im się kaska z kosmosu nie bierze.
    I mamy tak: z jednej strony sfajczone moralnie USA, zupełnie nie-samo-sterowne, z jakąś pseudo-dwu-demokracją z siedliskiem dekadencji w Nowym Jorku, gdzie pedalstwo, pedofilia, farmy dzieci na adrenalinę, handel mięsem abortowanych płodów ludzkich na kilogramy…
    A z drugiej mamy zdrową poradziecką Rosję z ikoną Putina, granego przez kolejnych „Putinów”, nie wyznającą pseudo-wartości spedaluchów i spedofilów, i w której to Rosji zakochani są Republikanie, z Q i Drumpfem na czele. Plus bonusowo specjalna ochrona chazarskiego pasożyta, który wyłudził z USA dla samego Izraela już 154 mld $ bezzwrotnie, tzn. nie licząc całej pozostałej szajki nowobogaczy chazarskich.

    No powiedz, czy to nie jest sprowadzenie olbrzyma do parteru? Kto tu wygrywał dogrywkę do zimnej wojny?

    Europa Zachodnia zarażona tym samym zboczonym łajnem i feminizmem (który należy traktować jako operację psy-op naginania kręgosłupa, aby społeczeństwo zachodnie było bardziej spolegliwe wobec irracjonalności, które na poczekaniu z dupy wyjmuje se lewactwo), UE rozbrojona, czeka z otwartymi ramionami na 12 tysięcy ruskich czołgów.

    Pytasz się młodego pokolenia: czy warto bronić tej sfermentowanej zachodniej zgnilizny przez zdrowym radzieckim sołdatem, którego jedyną wadą jest, to że jest wyjęty z ruskiego obozu wojskowego, spolegliwy wobec autorytaryzmu, że jest gwałcicielem, i że jak go nie zatrzymasz okradnie nas z własności intelektualnej na 2 pokolenia i z zasobów na zawsze?

    I co młodzi na to? Nie ma ich. Cały czas jakaś chazarska narracja idzie!