5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. mapa
    mapa :

    Ślązakowcy korzystają z błędów, jakie Państwo Polskie popełniało i popełnia w stosunku do Śląska.
    Z jednej strony mamy opcje postudecką, reprezentowaną przez PO, która wspiera nawet najbardziej antypolski, ślązakowski separatyzm. Źródłem takiego zachowania jest z zarówno typowa dla tego środowiska chęć rozbicia polskiej tożsamości narodowej, jak i chęć wyciągnięcia doraźnych korzyści politycznych ze współpracy z RAŚ.
    Z drugiej strony mamy tendencje postkomunistyczne, czy “hurrapatriotyczne”, które chciałyby widzieć Śląsk, jako pozbawiony regionalnej tożsamości obszar, w scentralizowanym państwie. Ten pogląd z kolei nie chce zauważyć specyfiki Śląska, poza prostym folklorem, “ślunska godkom” i etosem kopalnianym. Wszystko inne jest traktowane, jako “zakamuflowana opcja niemiecka”.

    Oba te stanowiska, dają ślązakowcom paliwa do działania, oba są błędne i dla Polski szkodliwe. Dlatego mówienie o trzeciej drodze ma sens. Pytanie tylko na czym miałaby ona polegać, bo na dzień dzisiejszy nie widzę żadnego spójnego programu, który z jednej strony wyraźnie przeciwstawiałby się tendencjom separatystycznym, z drugiej dawał alternatywę budowy ślaskiej tożsamości w ramach szerokiego nurtu polskości.
    Należy cieszyć się, ze Redakcja Kresów.pl ten temat podejmuje i oczekiwałbym jakiejś szerszej i merytorycznej dyskusji w tej sprawie.

  2. jazmig
    jazmig :

    Na Śląsku sa wyłacznie Polacy i Niemcy. Nie ma niczego takiego jak mniejszość śląska, bo Ślązacy są Polakami, to nie jest jakaś inna narodowość. To co ktoś nazywa ślązakowcami, to są po prostu Niemcy.

    • mapa
      mapa :

      Sprawa bynajmniej nie jest tak jednoznaczna. Na Śląsku jest wbrew temu co próbowały zaklinać władze warszawskie istnieje populacja autochtonów, którzy nie identyfikują się jednoznacznie, ani z niemieckością, ani polskością. Owszem trudno dzisiaj mówić o wykrystalizowanej śląskiej mniejszości, w rozumieniu narodu. Natomiast istnieje na Śląsku regionalna odrębność, podsycana błędami władz polskich. Ślązakowcy, idąc w ślady lietuvisów z Auszry na gruncie tej śląskiej odrębności budują antypolski separatyzm.

      • jazmig
        jazmig :

        Mieszkam na Śląsku i jestem Ślązakiem. Tutaj się urodziłem, kończyłem szkoły i pracowałem przez całe życie. Nie wierz w żadną mniejszość śląską, w żadnych autochtonów, którzy rzekomo nie identyfikują się ani z Niemcami, ani z Polakami. To są głodne kawałki, które opowiada mniejszośc niemiecka. Niemcy robią tu dywersję, wspomagani przez GW. Są oczywiście autochtoni, ale oni albo optują za Niemcami, albo za Polakami. Nie ma takich, którzy by twierdzili, że nie są ani jednymi, ani drugimi. Ponieważ w latach 60-70 na Śląsk przyjechało mnóstwo ludzi z całej Polski, to mniejszość niemiecka na Śląsku jest znikoma. Natomiast są pewne skupiska Niemców w woj. opolskim, ale oni przynajmniej nie udają Ślązaków.

        • mapa
          mapa :

          Nie wierz w żadną mniejszość śląską….
          To nie jest kwestia wiary. Według spisu z 2002 roku 173 tys. osób zadeklarowało tożsamość śląską, w spisie z 2011 takich deklaracji było już 847 tys. Przy czym w powiatach mikołowskim i rybnickim było to ponad 40% ich populacji.
          “Nie ma takich, którzy by twierdzili, że nie są ani jednymi, ani drugimi…”
          Nieprawda, W 2011 roku jako JEDYNĄ narodowość śląską zadeklarowało 376 tys. Inni z tych 847 tys. deklarowali podwójną tożsamość w większości polską.
          “skupiska Niemców w woj. opolskim,j nie udają Ślązaków”
          Zapewne. Ale to nie jest tak, że w śląskim deklarują się jako Ślązacy, a w opolskim jako Niemcy. Bo na Opolszczyźnie są powiaty (strzelecki, krapkowiciki, opolski), gdzie ponad 20% osób deklarowało “śląskość”.
          Owszem, można powiedzieć, że to tylko statystyka, rodzaj jakiegoś koniunkturalizmu. Ale zjawisko narasta. Jak nie spróbujemy go bardziej przeanalizować, jak wszystko zrzucimy na “robotę niemiecką”, to możemy się w kolejnym spisie jeszcze bardziej zdziwić. Tym bardziej, ze to nie urzędnik, czy dziennikarz decyduje o poczuciu narodowym.