W mailu do Klubów „Gazety Polskiej” redaktor naczelny prorządowej gazety, Tomasz Sakiewicz, kolejny raz atakuje Konfederację, w tym jej kandydata do PE, prof. Włodzimierza Osadczego. Powiela przy tym nieprawdziwe informacje nt. profesora.

Na Twitterze zamieszczono treść listu, który z okazji 3 maja redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, Tomasz Sakiewicz, rozesłał do Klubów Gazety Polskiej. Wychodząc od upamiętnienia rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja, Sakiewicz na początku zamieścił wywód o Konfederacji Targowickiej – jako wstęp i kontekst do opisu Konfederacji KORWiN Braun Liroy Narodowcy. W części zatytułowanej „Nowa Targowica” pisze otwarcie, że „w pewnym sensie historia powtarza się na naszych oczach”:

„Środowiska podające się za narodowe powołały nową Konfederację, która neguje filary naszego bezpieczeństwa i już jawnie podważa współpracę z USA”.

Ponadto, Sakiewicz po raz kolejny zaatakował prof. Włodzimierza Osadczego z KUL, kandydata Konfederacji do Parlamentu Europejskiego. W części zatytułowanej „Ukrainiec w szatach kresowiaka” napisał:

„[Profesor Osadczy] Podaje się za Polaka z Kresów, co w świetle posiadanych przez nas informacji nie jest prawdą. Jest najprawdopodobniej Ukraińcem o rosyjskich korzeniach. Jego brat pracujący w milicji mieszka w Łucku. Swoją karierę rozpoczął od służby w Armii Czerwonej (…) sam przedstawia to jako powód do dumy”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

PRZECZYTAJ: Bp Buczek o próbach dezawuowania prof. Osadczego: zarzuty względem niego, Polaka z Kresów, są absurdalne

Czytaj również: Arcybiskup Lwowa broni prof. Osadczego. „Zaświadczam, że jest to człowiek bardzo prawy”

Należy zaznaczyć, że twierdzenia, jakoby prof. Osadczy był dumny ze służby w armii radzieckiej są kłamstwem. Szef „Gazety Polskiej” powołuje się, choć nie pisze tego wprost, na wypowiedź urodzonego we Lwowie, a wychowanego na Wołyniu historyka dla portalu Kresy.pl, gdzie tłumaczył on okoliczności obowiązkowej służby w armii czerwonej:

– Rzeczywiście, to moje zdjęcie, które swoją drogą bardzo mnie bawi. Zostało mi ono zresztą kiedyś udostępnione przez mojego kolegę z czasów służby w armii sowieckiej, Polaka z Krzemieńca, który również jest na tym zdjęciu. Dla mnie to piękne wspomnienie pewnego środowiska, które się wówczas w armii radzieckiej zawiązało i które jest utrwalone na tym zdjęciu: „polskiego i katolickiego grona młodzieży armii sowieckiej”. Tworzyliśmy tam pewną zaufaną wspólnotę. (…) Do tej pory utrzymujemy ze sobą jakiś kontakt, na bazie działalności ws. Polaków na Kresach. Zdjęcie to pokazuje więc pewne korzenie i kontakty, podtrzymywane jeszcze w czasach mało sprzyjających. Dziś, korzystając z wolności, można już realizować pewne postulaty.

Czytaj więcej: Prof. Osadczy dementuje kłamstwa ws. rzekomego zdjęcia „z interwencji sowieckiej w Afganistanie”

W dalszej części tekstu, Sakiewicz między słowami sugeruje, że prof. Osadczy to „uśpiony” agent rosyjskich służb:

„Profesor Osadczy po przyjeździe do Polski prezentował mocno proukraińskie poglądy (…). W 2014 roku, po rewolucji na Majdanie Osadczy diametralnie zmienił swoje poglądy i ogłosił się polskim patriotą z Kresów. Stał się wrogiem państwa ukraińskiego. Takich przypadków nagłego obudzenia [podkr. Kresy.pl] po Majdanie mieliśmy sporo i należy raczej wiązać z wagą jaką Moskwa przykłada do odzyskania Ukrainy”.

Przeczytaj: Prof. Osadczy w Sejmie: PiS mając problem z panią Kozłowską atakuje Konfederację [+VIDEO]

W innej części Sakiewicz twierdzi m.in., że Konfederacja „werbuje” na antyukraińskość i antysemityzm. W tle pojawia się sugestia, że to element wielowątkowej gry operacyjnej Moskwy, prowadzonej również w środowiskach żydowskich, w celu obalenia rządu PiS, rozbicia zaplecza politycznego Donalda Trumpa i zatrzymania projektu Fort Trump. Bagatelizuje też kwestię ustawy 447 i roszczeń żydowskich. Ponadto, w kwestii historii Sakiewicz twierdzi m.in., że Konstytucja 3 maja była „ostatnią państwową próbą ratowania wielonarodowej Rzeczpospolitej”.

Przeczytaj: Sakiewicz w TVP: jeden z liderów protestów przeciwko ustawie 447 służył w armii radzieckiej

Czytaj również: „Palicie mosty”, „Poziom nie do obrony”. Politycy Konfederacji komentują skandaliczne wypowiedzi Sakiewicza i Kowalskiego

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W tym kontekście należy przypomnieć inną wypowiedź prof. Osadczego z marca br. dla serwisu „Niezależny Lublin”, w której historyk tak mówi o swoim kresowym pochodzeniu:

-Z pochodzenia jestem z rodziny kresowej o tradycji polskiej, ale też ukraińskiej. Żadnych tych tradycji wypierać się nie chcę. Mieszkam w Polsce prawie 30 lat. Inaczej niż po polsku [nie mówię – red.] (…) Studia kończyłem na Ukrainie. Natomiast gdy chodzi o te czasy, kiedy sprawy polskości można było pielęgnować, bo też pamiętajmy, że czasy początków lat 90. były zupełnie inne na terenach wschodnich, jak tu w Polsce. (…) Wszystko, co było związane z religią, z manifestacją spraw związanych z przynależnością narodową, było na wschodzie ze wszech miar tępione i prześladowane. Gdy chodzi o sprawy rodowodowe, związane z linią mojego ojca, babcia dopiero na łożu śmierci powiedziała, że miało się takie a nie inne korzenie, że jak mówiła, to byli „dworjanie”, szlachta wołyńska, ale o tym nie wolno było mówić. Urodzony jestem we Lwowie, natomiast w Łucku spędziłem młodość i tam kończyłem szkoły. Jak powstało Stowarzyszenie Kultury Polskiej [w Łucku], powstał kościół katolicki, to było to naturalne środowisko, w którym się wychowywałem, które współtworzyłem. Nie byłem więc bierny, kiedy odradzały się pewne nurty narodowe, polskie. Od początku byłem aktywnym członkiem Stowarzyszenia (…), zostałem z podania tego środowiska wyróżniony przez ministra kultury jako zasłużony dla kultury polskiej. Polacy z Wołynia uznali, że jestem godzien tego wyróżnienia. (…) Moi rodzice to już emeryci, ale aktywni członkowie Stowarzyszenia Kultury Polskiej.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz