Do końca 2019 roku Rosja planuje ponad dwukrotnie zwiększyć liczebność wojsk powietrznodesantowych – informuje „Rzeczpospolita” powołując się na rosyjski resort obrony.
Rosyjska armia ma powiększyć swoje siły desantowe nawet do 75 tys. żołnierzy. Jak zauważa „Rzeczpospolita”, różne źródła określają obecną liczebność tych sił na 35 do 45 tysięcy żołnierzy.
O decyzji poinformował Sztab Generalny Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.
Co ciekawe proces ten trwa już od kilku lat. W politykę rozbudowy rosyjskich wojsk powietrznodesantowych WDW wpisana była również decyzja o sformowaniu w 2016 w Woroneżu 345. samodzielnej brygady powietrzno-desantowej. Rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu poinformował o tym już w październiku 2013 roku.
Z kolei na początku sierpnia 2014 roku o planach rozbudowy wojsk powietrznodesantowych poinformował dowódca tego rodzaju sił zbrojnych, generał Władimir Szamanow. Nie dość, że zapowiedziano rozbudowę potencjału bojowego, to jeszcze zasygnalizowano zwiększenie obecności WDW poza granicami kraju.
Czytaj również: Rosyjskie wojska desantowe przeprowadzą ćwiczenia na Białorusi
Rozbudowa i unowocześnienie tego rodzaju sił zbrojnych, traktowanych jako wojska szybkiego reagowania jest związana z tworzeniem w ramach rosyjskich wojsk lotniczych kolejnych brygad lotnictwa transportowego.
Profesor Romuald Szeremietiew w tym kontekście zwraca uwagę, iż minister Antoni Macierewicz mówiąc o Specnazie, mógł tę formację pomylić właśnie z rozbudowywanymi wojskami powietrznodesantowymi.
Czytaj również: Szeremietiew: potrzebujemy obrony terytorialnej do walki z nielegalną imigracją
– Wojska powietrznodesantowe są lekką piechotą, z którą nasze wojska Obrony Terytorialnej powinny sobie poradzić– dodaje były szef MON odnosząc się do słów Antoniego Macierewicza o tym, iż wojska tworzonej Obrony Terytorialnej mogłyby być przeciwnikiem dla rosyjskiego Specnazu.
Czytaj również: Rosyjskie wojska desantowe ćwiczą na granicy z Polską
kresy.pl/ rp.pl





























