Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Nvidia zaprezentowała nowy chip RTX Spark, który ma umożliwić uruchamianie zaawansowanych narzędzi sztucznej inteligencji bezpośrednio na laptopach i komputerach stacjonarnych.
Prezes firmy Jensen Huang ogłosił nową platformę w Tajpej, przed rozpoczęciem targów Computex 2026.
Dmytro Łubinec, rzecznik praw człowieka Rady Najwyższej Ukrainy, alarmuje, że podczas mobilizacji nadal dochodzi do naruszeń praw obywateli. Wskazuje na użycie siły, zatrzymywanie ludzi, odbieranie im rzeczy osobistych oraz udział osób w kominiarkach. (more…)
Straż Graniczna zatrzymała ośmiu cudzoziemców, którzy mieli deklarować turystyczny cel pobytu w Polsce, a faktycznie pracować bez zezwoleń w firmie z powiatu wrocławskiego. (more…)
Wobec kolejnej eskalacji izraelskich nalotów na Liban oraz rozszerzenia operacji lądowej izraelskiej armii, prezydent USA zadeklarował, że nie będzie ona atakować libańskiej stolicy.
We wpisie zamieszczonym w poniedziałek na Trump twierdził, że "żadne izraelskie wojska „nie pójdą do Bejrutu, a wszelkie wojska, które są w drodze, zostały już zawrócone”. Napisał również, że Hezbollah „zgodził się, że wszelkie strzelaniny zostaną wstrzymane – że Izrael ich nie zaatakuje, a oni nie zaatakują Izraela”. Jak donosi relacjonująca jego deklarację agencja informacyjna Associated Press, w krótkim czasie po jego wpisie Hezbollah miał wystrzelić rakiety w strony północnego Izraela.
Tydzień temu premier Izraela Binjamin Netanjahu ogłosił nowę operację lądową w Libanie. Stało się tak mimo rozejmu ogłoszonego przez prezydent a USA Donalda Trumpa, który teoretycznie trwa od 16 kwietnia. 26 maja armia izraelska prowadziła mobilizację rezerwistów, aby zwiększyć swoją aktywność poza linią okupacji w Libanie.
Komisja Europejska wezwała dziewięć państw strefy Schengen do stopniowego wycofywania kontroli na granicach wewnętrznych. Unijni urzędnicy podkreślają, że ograniczenia na granicach powinny mieć charakter wyjątkowy i czasowy. Opinia Komisji została skierowana do Austrii, Danii, Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Norwegii, Słowenii i Szwecji.
We wtorek w Brukseli Komisja Europejska opublikowała opinie dotyczące tymczasowych kontroli na granicach wewnętrznych strefy Schengen, w których wezwała dziewięć państw do podjęcia działań prowadzących do stopniowego znoszenia obowiązujących od dłuższego czasu ograniczeń. Komisja uznała, że choć środki te zostały wprowadzone z uzasadnionych powodów związanych z bezpieczeństwem i presją migracyjną, powinny pozostać rozwiązaniem wyjątkowym i tymczasowym.
Opinia Komisji została skierowana do Austrii, Danii, Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Norwegii, Słowenii i Szwecji. W przypadku tych państw kontrole graniczne obowiązują nieprzerwanie od ponad 12 miesięcy, dlatego Komisja przeanalizowała ich konieczność oraz proporcjonalność.
Oficer Sił Zbrojnych Ukrainy Denys Jarosławski ocenił, że sprowadzanie migrantów zarobkowych może doprowadzić do głębokich zmian demograficznych na Ukrainie. Wskazał, że niedobór pracowników już teraz skłania firmy do zatrudniania cudzoziemców z Azji. Odniósł się także do zjawiska ograniczania aktywności zawodowej przez część mężczyzn w wieku poborowym z obawy przed mobilizacją.
Wojskowy ocenił, że trwająca wojna oraz zmiany na rynku pracy prowadzą do niedoboru lokalnych pracowników, a przedsiębiorstwa coraz częściej szukają zastępstwa poza granicami kraju. „Ta migracja zarobkowa, to katastrofa w dłuższej perspektywie” — powiedział Denys Jarosławski.
Według Jarosławskiego niektórzy ograniczają aktywność zawodową i unikają formalnego zatrudnienia w obawie przed kontaktem z instytucjami odpowiedzialnymi za mobilizację, co dodatkowo pogłębia niedobór pracowników na rynku pracy.
Sankcje UE i USA wobec Rosji właśnie tym skutkują, że Rosja zmuszona jest do takiego handlu, aby zachować równowagę dla swojej gospodarki. Takie skutki tej dziwnej polityki ślepców z Brukseli, Warszawy itp.
czy “ślepcy” z Brukseli,i Warszawy chcieli kupić Su-35? jaki jest związek przyczynowo-skutkowy z sankcjami nałożonymi na Rosję?
Rosja i Chiny są strategicznymi sojusznikami , i nie zdziwił bym się gdyby obie strony wykorzystywały
konflikt na Ukrainie dla złamania pozycji Europy i USA w świecie. Obszary ich ambicji są rozbieżne,a
całkiem logiczna wydaje się kwestia traktowania sankcji przeciwko Rosji przez tych sojuszników i kraje Brics jako świetnego interesu. Skala oszczędności importerów ropy jest kolosalna ,prowizja dla Rosji za mokrą robotę całkiem realna. Paradoksalnie zachód w ten sposób da krajom Brics kapitał na budowę azjatyckich instytucji finansowych.
tagore
Tagore – Rosja i Chiny nie są strategicznymi sojusznikami – to sojusz taktyczny – gdzie Chiny szukają cały czas zaplecza surowcowego na następne lata, a FR przy konflikcie z sojuszem atlantyckim szuka przeciwwagi na wschodzie. Jak to się skończy dla FR – chyba nie najlepiej – patrząc choćby na informacje o kontraktach gazowych czy zakusy Chińczyków do kolonizowania Syberii. Dodatkowo – Chiny niezależnie od wszystkie są połączone z USA i EU na płaszczyźnie gospodarczej tak mocno – że zerwanie tych więzów jest praktycznie niemożliwe dla każdej ze stron. Te pozycyjne szachy – gdzie cel Chińczyków jest tylko jeden – wzmocnienie pozycji Chin. Cała reszta to dla nich etapy w drodze do celu.
DLA DUDI:
Związek przyczynowo-skutkowy jest!. Rosja odwróciła się od Europy pod względem wymiany towarowo-handlowej. Militarne powiązania przestają funkcjonować. Więc co robi Rosja. Zdobywa inne (bardziej chłonne) rynki zbytu, a tymi rynkami są Chiny i Indie (o których tu nie wspomniano). Należy zauważyć że Rosja w dalszym ciągu ma wzrost gospodarczy (mniejszy w wyniku sankcji – ale ma).
DLA CZYTELNIKÓW
Ponadto napomknę tak przy okazji: dawno zapomnianą sprawę z lat 90-tych ubiegłego stulecie. Rosja chciała nam Polakom sprzedać (dokładnie za płody rolne) linie produkcyjną samolotów Su-27 (miałyby być wytwarzane w naszych – zakładach lotniczych). Na początek proponowała przekazanie 200 sztuk tego typu samolotów. Informacja Rosjan dotyczyła tego że Polacy otrzymują samoloty (jako całość), natomiast awionika, silniki i uzbrojenie mogą sobie dowolnie dobierać (np. awionika Izraelska itd.). Oczywiście mogliśmy wykorzystywać w/w elementy typowo rosyjskie. Decyzji naszych władz nie było. A była to szansa (jedna na milion, ponieważ Rosja była słabeuszem) abyśmy wymienili swój potencjał lotniczy na przynajmniej trzecia generację samolotów szturmowo – myśliwskich (raczej Su-22M2 do nich nie należy, a za chwilę w 2022 resurs tego typu samolotu się zakończy). Byłoby taniej i przede wszystkim nasze zakłady lotnicze zostałyby zaangażowane w produkcję zbrojeniową. A tak nie mamy ani samolotów szturmowych ani też “POLSKICH zakładów lotniczych. Produkujemy podzespoły dla innych (nie polskich) konstrukcji. Czyli jesteśmy TANIĄ SIŁĄ ROBOCZĄ!.
do syndrom2 Rosja sprzedaje co się da i komu się da. CBR w swojej prognozie przewiduje wzrost rosyjskiego PKB o 0 (słownie: zero) procent, więc można spodziewać się kolejnego roku realnego spadku, czyli kurczenia się. co do Su-27 był to czas kiedy wszystko co ruskie było źle widziane w Polsce. dlatego wczorajsze pokazy w Dęblinie były jakie były, smutne i źle rokujące. nawet mig-29 nie doleciał bo mają niesprawne silniki. tacy Rumuni zostawili sobie 100 szt migów 21, przerobili izraelską awionikę i mają czym latać. ostatnią polską konstrukcją była Iryda, ale raczej wątpliwe by dzięki niej przetrwał nasz przemysł lotniczy. tylko co to wszystko ma wspólnego z sankcjami? NIC!
Sprzedaje lecz nie wszystko. Przykład Iskander, Mi-28N, Ka-52, JARS, TOPOL, Borej ect. Więc sprzedaje to co chce sprzedać. Zawsze to robiła sprzedawała nawet w UW dla innych państw stare konstrukcje, dla siebie nowoczesne. A my nie mamy nic. Natomiast w przypadku IRYDY mijasz sie z prawdą. Najnowszą był….. “PZL-230 SKORPION” (zapraszam do Muzeum Lotniczego w Krakowie tam go można zobaczyć, ponadto chyba 27-28.06.2015 jest chyba Piknik Lotniczy i można wejść i zwiedzać eksponaty za darmo)
PZL-230 SKORPION – Projekt samolotu powstał w 1992 roku w zakładach lotniczych PZL Warszawa-Okęcie. Warto przy tym zauważyć, że to, co pierwotnie zaproponowali polscy inżynierowie, było konstrukcją dość prostą, ale przy tym trzymającą się realiów. Pierwszy projekt maszyny o oznaczeniu PZL-230 Skorpion przedstawiał konstrukcję, jaką przy optymistycznych założeniach polski przemysł lotniczy był wówczas w stanie wyprodukować.
Makieta pierwszej wersji Skorpiona
Pokazany jeszcze w 1991 roku projekt zakładał zbudowanie maszyny napędzanej dwoma silnikami turbośmigłowymi. Było to rozwiązanie stosunkowo proste, tanie i nieskomplikowane we wdrożeniu. Samolot miał osiągać prędkość 640 km/h, a jego istotną zaletą była bardzo niska prędkość minimalna – miał utrzymywać się w powietrzu przy zaledwie nieco ponad 100 kilometrach na godzinę.
Nietypowy miał być układ aerodynamiczny Skorpiona – samolot został zaprojektowany z trzema powierzchniami nośnymi – dodatkowe powierzchnie umieszczono, podobnie jak w układzie “kaczka”, z przodu kadłuba, przed skrzydłami.
W gruncie rzeczy była to więc konstrukcja nawiązująca do popularnych w latach 60. samolotów “przeciwpartyzanckich”, jak np. OV-10 Bronco: lekkich (masa własna pierwszego Skorpiona miała wynosić zaledwie 2,1 tony), tanich, ale z powodzeniem wystarczających do polewania napalmem plantacji koki czy obrzucania bombami partyzantów w klapkach ze zużytych opon i ze starymi kałasznikowami w dłoniach.
PZL-230 Skorpion jako nowoczesna maszyna pola walki
Problem w tym, że w latach 90. o takich partyzantów w Europie byłoby raczej trudno, a nasycenie terenu, nad którym miał działać Skorpion bronią przeciwlotniczą wymuszało zastosowanie konstrukcji bardziej skomplikowanej i droższej. Projekt został zatem skorygowany według wymagań wojska, a Skorpion zaczął jawić się jako bardzo nowoczesna i unikatowa w skali świata maszyna – poza wstępną koncepcją z napędem śmigłowym przygotowano co najmniej dwa warianty projektu, różniące się m.in. układem aerodynamicznym i zastosowanymi silnikami.
Trzy, coraz bardziej zaawansowane, projekty Skorpiona
Samolot miał zostać wyposażony w silniki turbowentylatorowe, a jego prędkość miała wzrosnąć do okołodźwiękowej – szacowano ją na 1000 km/h. Kadłub, wykonany w znacznej części z materiałów kompozytowych (m.in. włókno węglowe), uwzględniał potrzeby utrudnionej wykrywalności. Pojawiły się również wymogi dotyczące właściwości STOL (możliwość operowania z krótkich pasów startowych).
Założono układ sterowania fly-by-wire i bogate wyposażenie awioniczne, za które mieli odpowiadać kooperanci z firm zachodnich(pamiętajmy, że Polska nie była wówczas w NATO). Ciekawym rozwiązaniem było podwozie, które miało być chowane tylko częściowo – podczas lotu koła miały nieco wystawać z kadłuba, chroniąc samolot przed zniszczeniem w przypadku awaryjnego lądowania.
Imponujący był wachlarz przenoszonego uzbrojenia. Ważący 10 ton samolot miał zabierać aż 4 tony różnej broni (tu – sądząc po innych konstrukcjach, twórców projektu chyba trochę poniosła fantazja): od zasobników z działkami, poprzez kierowaną i niekierowaną broń do ataku na cele naziemne, po rakiety do zwalczania celów powietrznych. Stałym uzbrojeniem samolotu miało być działko GAU-12, wywodzące się od konstrukcji zamontowanej w samolocie A-10.
Zadanie ponad siły
Samolot zaprojektowany zgodnie z wymaganiami wojska był wprawdzie – na papierze – konstrukcją nowoczesną, jednak nie miał wiele wspólnego z realiami. Polski przemysł lotniczy nie był w stanie skonstruować takiej maszyny samodzielnie, a powodzenie projektu zależało od współpracy z kooperantami z zagranicy. Jednocześnie, wraz z dopracowywaniem konstrukcji, nad Skorpionem zaczęły gromadzić się czarne chmury.
Makieta PZL-230 Skorpion
Choć był to strategiczny projekt rządowy, stopniowo topniał entuzjazm polityków decydujących o finansowaniu dalszego rozwoju samolotu. Wprawdzie Skorpion miał wprowadzić do polskiego przemysłu lotniczego nową jakość i gdyby został skonstruowany, prawdopodobnie byłby nowoczesnym samolotem, należącym w swojej klasie do światowej, bardzo zresztą nielicznej czołówki, ale warto pamiętać o jego specyfice.
Choć możliwości samolotu rosły wraz z kolejnymi projektami, to PZL-230 Skorpion był bardzo wyspecjalizowaną konstrukcją – na takie rozwiązanie mogło sobie pozwolić bardzo niewiele państw, pozostałe skupiały się raczej na samolotach wielozadaniowych. Zbliżone do PZL-230 projekty, rozwijane w innych krajach, jak np. brytyjski P.1233-1 Saba (Small Agile Battlefield Aircraft) czy nieco wcześniejszy, amerykański Scaled Composites 151 ARES (Agile Responsive Effective Support), zostały skasowane.
Została tylko drewniana makieta
Podobną – i budzącą nawet dzisiaj kontrowersje – decyzję podjęto w 1994 roku w przypadku Skorpiona. Choć zrozumiałe jest, wyraźne nawet po tylu latach, rozżalenie konstruktorów pracujących nad Skorpionem, otwarte pozostaje pytanie, czy ta maszyna, choć w swojej klasie interesująca, była w ogóle Polsce potrzebna i czy istniały jakiekolwiek szanse na to, by polski przemysł był w stanie ją produkować. Opinie są podzielone, jednak moim zdaniem bliższe realiom są głosy sceptyków.
Pozostałość programu Skorpion – makieta drugiej wersji samolotu
Pozostałością po projekcie jest jedyna, wykonana z drewna makieta samolotu, obrazująca drugi z trzech przygotowanych projektów. Wbrew pojawiającym się niekiedy komentarzom programu nie przerwano na etapie, gdy Skorpion był niemal gotowy do produkcji – od tego dzieliło go jeszcze bardzo wiele, łącznie z podstawowym problemem wielu innych polskich konstrukcji lotniczych, czyli brakiem odpowiednich silników i wyposażenia awionicznego.
Warto przy tym pamiętać, że choć Skorpion był najbardziej zaawansowanym programem, inne biura konstrukcyjne pracowały nad własnymi maszynami tego typu. Były to m.in. opracowane w warszawskim Instytucie Lotnictwa samoloty pola walki Pirania i Kobra oraz nieco późniejszy projekt przebudowy Irydy na samolot pola walki o nazwie M99 Orkan. Żaden z tych projektów nie doczekał się choćby makiety.
Źródło: http://gadzetomania.pl/4265,niezwykle-konstrukcje-cz-19-pzl-230-skorpion-polski-samolot-szturmowy
no właśnie tu się mineliśmy, bo Iryda zrobiła naście godzin nalotu a Skorpion był i pozostanie makietą. koniec kropka. nie chce mi się tutaj dyskutować o makietach…
dudi: 21.06.2015 17:13 Rumuni nie mają za bardzo czym latać. Większość Lancerów stoi w krzakach. Zostawiono niewielką ilość najbardziej zaawansowanych Lancer-C. Niestety Żydzi nie byli producentem MiGów i ich modernizacje tradycyjnie nie są tak zintegrowane z instalacjami samolotów jak to robią Rosjanie. Co do sprzedaży Su-35S to zobaczymy jak jest na prawdę, bo wiele razy słyszało się że już sprzedają a potem nici. Co więcej skoro Chińczycy tak bardzo są zainteresowani tym samolotem, to jest to dowód na to, że ich najnowsze J-11/15, J-20 to lipa. Skorupy o dość nowoczesnych kształtach z przestarzałymi rozwiązaniami dotyczącymi struktury, materiałów, napędu i awioniki.
problemy Rumunów nie są moimi problemami. tak samo Chińczyków, bardziej mnie wk…… fakt, że nasi magicy nie mają jak naprawić 29-ek ani nie mają skąd wziąść do nich silników
@dudi a skąd ta informacja o problemach z silnikami do M29? Bo przynajmniej w dostępnej prasie raczej jest info o silnikach rezerwowych. Ale nie będę się upierał, ze sytuacja jest taka a nie inna. http://www.defence24.pl/news_bulgarskie-migi-29-z-pozyczonymi-w-polsce-silnikami
WojewodaMichal1: 21.06.2015 22:02 W czasie lotu jednego z MiGów nastąpiło samoczynne wyłączenie silnika. Do czasu wyjaśnienia przyczyny samoloty są uziemione.
niestety zDęblina z wczoraj, były pokazy zokazji 90-lecia Szkoły Orląt. miała przylecieć z Mińska jedna sztuka, ale się rozkraczyła. fajnie było pogadać z ludźmi, tylko przyszłość maluje się w czarnych barwach, gdyby nie studia komercyjne dla cywili byłoby ze Szkoła słabo. a takiebyły plany Akademii Lotniczej…
z tego co Panowie piszecie – może to nie kwestia silników. Czy są wszystkie uziemione? “Nasze” media już dawno by to obtrąbiły. Pewnie na dniach się dowiemy – lub po prostu sprawa się wyjaśni. Zobaczymy.
WojewodaMichal1: 21.06.2015 22:17 Może dla mediów jest to zbyt mało interesujące. Uziemianie danego typu samolotu do czasu wyjaśnienia przyczyny awarii/niesprawności to powszechna praktyka w lotnictwie światowym, nie tylko wojskowym. Ostatnio uziemiano JAS-39 Gripen, Su-34, wcześniej Eurofighter, a całkiem niedawno A400 i Tu-95MS po katastrofie. Niedawno w Polsce przyczynami niesprawności silników było niestosowanie się do technologii remontu zalecanej przez rosyjskiego producenta silników RD-33, przez co doszło do ukręcenia się jednego z wałków w skrzynce przekładniowej, co też uziemiło MiGi-29 na jakiś czas. Po prostu chciano sobie zaoszczędzić kosztów…
I jeszcze jedno co do “PIKNIKU LOTNICZEGO”.
http://www.pikniklotniczy.krakow.pl/index.php/piknik/program