Amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent oświadczył, że Stany Zjednoczone nie dążą do całkowitego zerwania relacji gospodarczych z Chinami, lecz do wyraźnego oddzielenia strategicznych sektorów przemysłu od chińskiej produkcji. – „W Chinach niech robią nam tylko ubrania i trampki” – oświadczył w wywiadzie dla Fox News.
Bessent podkreślił, że amerykański rząd chce, aby produkcja kluczowych towarów, takich jak stal i półprzewodniki, odbywała się w USA. Ma to być zabezpieczenie przed sytuacjami kryzysowymi, podobnymi do tej z 2020 r., gdy w czasie pandemii zablokowano import strategicznych produktów. – „W Chinach niech robią nam tylko ubrania i trampki” – stwierdził Bessent, odnosząc się do masowej produkcji na rynek amerykański.
Sekretarz skarbu wyjaśnił, że Waszyngton domaga się „sprawiedliwego handlu”. – „USA i Chiny mają wspólne interesy. Są jednak krajem deficytowym, sprzedają nam około cztery razy więcej niż my sprzedajemy im. Ale nie chcemy jednak rozerwania naszych relacji gospodarczych” – zaznaczył.
Po wielu miesiącach napięć przedstawiciele Stanów Zjednoczonych i Chin mają spotkać się w ten weekend w Szwajcarii. Negocjacje, które odbędą się w Genewie, mogą stanowić pierwszy krok w kierunku złagodzenia trwającej wojny handlowej.
Spotkanie zaplanowano z udziałem sekretarza skarbu USA Scotta Bessenta oraz głównego negocjatora handlowego Jamiesona Greera. Po stronie chińskiej rozmowy prowadzić będzie wicepremier He Lifeng. W reakcji na informacje o spotkaniu indeksy giełdowe w USA i Azji wzrosły, co rynek odczytał jako zapowiedź możliwego przełomu w relacjach między dwoma największymi gospodarkami świata.
BREAKING: Treasury @SecScottBessent confirms U.S.-China trade talks this weekend in Switzerland.
Calls China’s 145% tariff moves “the equivalent of an embargo.” Says: “This isn’t sustainable — especially on the Chinese side.” pic.twitter.com/vWvoDT6MTm— Laura Ingraham (@IngrahamAngle) May 6, 2025
Relacje USA i Chin pozostają napięte, od kiedy Donald Trump objął cłami handel z Pekinem na poziomie 125 proc i zapowiedział możliwość podwyższenia taryf. Choć USA zawiesiły światowe cła na 90 dni, decyzja ta nie objęła Chin, które zapowiedziały działania odwetowe. W konsekwencji stawki celne na towary z Chin osiągnęły poziom 145 proc
W ostatnim czasie jednak oba kraje wykazują chęci łagodzenia skutków wzajemnej polityki celnej. Agencja Reuters poinformowała 30 kwietnia, powołując się na swoje źródła, że Chiny chcą znieść ze 125 proc. ceł amerykańskie towary o kluczowym znaczeniu dla gospodarki, choć oficjalnie o tym nie informują, ponieważ Pekin wielokrotnie powtarzał, że „jest gotowy walczyć do końca”, jeśli USA nie zniosą 145 proc. ceł.
Chiny już przyznały zwolnienia celne na wybrane produkty, w tym wybrane produkty farmaceutyczne, mikroprocesory i silniki lotnicze, i poprosiły firmy o wskazanie kluczowych towarów, których potrzebują bez cła, podała agencja Reuters w zeszły piątek. Jednak istnienie tak zwanej „białej listy” nie zostało wcześniej zgłoszone.
Także amerykańska administracja podejmuje kroki w celu deeskalacji konfliktu handlowego. 24 kwietnia minister finansów USA Scott Bessent wskazał na możliwość złagodzenia retoryki względem Chin. Według polityka istnieje szansa na zawarcie „wielkiego układu” z Chinami. Polegałby on na zrównoważeniu i przestawieniu gospodarki Chin w większym stopniu na konsumpcję, a gospodarki USA bardziej na przemysł.
Kresy.pl/X































