Ukraińscy celnicy nie wpuścili na Ukrainę busa z darami na święta wiezionymi dla Polaków we Lwowie i w Samborze. – podała w czwartek Interia. Ukraińcy nawet nie wytłumaczyli, dlaczego zablokowali transport darów.

Prezenty dla Polaków w podeszłym wieku żyjących we Lwowie i w Samborze zbierano w szkołach w Krzeszowicach, Filipowicach i Nowej Górze w Małopolsce. Były to żywność i środki czystości, które miały do nich trafić przed świętami. W Samborze czekały na nie zakonnice, które zajmują się dystrybucją pomocy charytatywnej.

Jak powiedział Interii pan Wacław, kierowca busa wiozącego dary, nie przepuszczono go ani na przejściu w Krościenku, ani w Medyce. W Krościenku nie pomogły tłumaczenia, że wiezie pomoc charytatywną. Potraktowano go przy tym nieuprzejmie. „Ukraińska celniczka krzyczała na mnie. Traktowała mnie jakbym coś ukradł” – relacjonował polski kierowca. Ukraińscy celnicy nie chcieli mu nawet powiedzieć, jakich formalności nie dopełnił. „Celnik powiedział mi tylko, że za długo by opowiadać” – twierdził. Spisywanie protokołu zajęło Ukraińcom dwie godziny.

Pan Wacław pojechał na inne przejście graniczne z Ukrainą – w Medyce, ale i tu go nie przepuszczono. Tym razem ukraińscy celnicy trzymali go tylko pół godziny. Polscy celnicy powiedzieli mu, że strona ukraińska potraktowała w podobny sposób inne transporty charytatywne dla Polaków na Ukrainie. Rozmówca Interii z takim zachowaniem spotkał się po raz pierwszy. W poprzednich latach ukraińscy celnicy przepuszczali dary bez problemu. Ostatni raz pan Wacław zawiózł pomoc charytatywną na Ukrainę przed tegoroczną Wielkanocą.

Interia poprosiła o komentarz Państwową Służbę Graniczną Ukrainy, lecz nie dostała odpowiedzi. W Izbie Administracji Skarbowej w Lublinie powiedziano dziennikarce portalu, że w tym roku zdarzyły się przypadki zatrzymywania samochodów z darami jadącymi z Polski na Ukrainę. Powodem takiego postępowania miało być niedopełnienie formalności przez osoby wiozące pomoc charytatywną.

Organizatorzy zbiórki zapewnili, że przygotują dodatkowe dokumenty i ponownie wyślą busa z darami na Ukrainę.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Transport z darami dla Polaków ze Lwowa zatrzymany przez ukraińskie służby z nieznanych przyczyn

Kresy.pl / Interia

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    uvara :

    Takie sytuacje nie dzieją się przypadkiem, tym bardziej że zostali zawróceni z 2 przejść. Celnicy musieli dostać „cynk” z góry aby zawrócić tego busa, widocznie ktoś z władz we Lwowie a być może samym Kijowie uznał wysłanie pomocy świątecznej dla potrzebujących kresiowaków jako prowokacje. Ciekawe co na to odchodzący w niepamięć Piekło. Wykaże zrozumienie dla celników? Uzna, że Polacy faktycznie sprowokowali? Na pewno na odchodne zostanie poklepany po pleckach przez ukraiński MSZ, za wyważoną i stonowaną reakcje.

  2. Avatar
    1000_szabel :

    Polski rząd (polski, a nie jedynie polskojęzyczny) ostro zareagowałby na tego typu postępowanie i zażądał wyjaśnień od strony ukraińskiej. Polski rząd zacząłby się domagać uznania praw mniejszości polskiej na Ukrainie, a jeśliby to nie poskutkowało, zrównałby w prawach mniejszość ukraińską w Polsce. Polski rząd wspierałby akcje społeczne na rzecz kresowian na Ukrainie i starałby się wzmocnić polski żywioł w tym „państwie”. Polski rząd zdecydowanie domagałby się zaprzestania niszczenia dorobku polskiej kultury na ukraińskich kresach, a wręcz żądałby ich odnowienia i naprawy wyrządzonych szkód. Polski rząd stałby niezmiennie na stanowisku potępiającym banderyzm na Ukrainie, zaś mniejszość ukraińską i imigrantów z Ukrainy w Polsce starałby się doedukować historycznie, choćby poprzez wysyłanie ulotek lub od czasu do czasu pozycji książkowych lub broszur na temat historii stosunków polsko-ukraińskich. Polski rząd cofnąłby decyzję o przyznanym Ukrainie darmowym kredycie na wieczne oddanie. Polski rząd broniłby polskie rolnictwo przed ukraińskim zalewem towarów rolniczych.
    A ten niby „rząd” w Warszawie, to co to za rząd jest? Czyj?