Strona ukraińska jest gotowa do rozpatrzenia wniosków, które będą wpływać z Polski w sprawie ekshumacji na Wołyniu — zadeklarował wiceminister kultury Ukrainy Andrij Nadżos. Dodał, że „istotne jest, żeby podobny proces również odbywał się po stronie polskiej”. Polityk dodał, że temat Wołynia wykorzystywany jest przez rosyjską propagandę do szerzenia dezinformacji.
24 kwietnia w Puźnikach z zachodniej Ukrainie rozpoczną się prace ekshumacyjne, które potrwają ok. trzech tygodni. Na podstawie wspomnień mieszkańców i dostępnych dokumentów przypuszcza się, że w masowym grobie w Puźnikach może spoczywać do 79 osób.
Wiceminister kultury Ukrainy Andrij Nadżos podczas środowego spotkania z polskimi dziennikarzami został zapytany, czy strona ukraińska zgodziłaby się na przeprowadzenie kolejnych ekshumacji polskich ofiar.
„Jesteśmy gotowi do rozpatrzenia kolejnych wniosków, które będą wpływać ze strony polskiej. Bardzo istotne jest, żeby podobny proces również odbywał się po stronie polskiej. Jeżeli te procesy będą wzajemne, będzie to budować atmosferę wspólnego zaufania pomiędzy naszymi państwami i społeczeństwami” – powiedział.
Według wiceministra, wśród ofiar II wojny światowej znajdują też się obywatele ukraińscy, pogrzebani na terytorium Polski – „W sposób należyty musimy – po jednej i po drugiej stronie – uhonorować pamięć tych ofiar – zaznaczył. Dodał, że strona polska i ukraińska są w trakcie ustalania konkretnych miejsc.
Przypominamy, że wśród tych ofiar znajdują się głównie członkowie UPA. 10 grudnia 2024 r. pisaliśmy, że rząd Donalda Tuska tworzy dokładny spis wszystkich grobów Ukraińców z UPA i ich pomników, które są na polskim terytorium. Jest to wymagane przez stronę ukraińską negocjacjach ws. ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej.
Wiceminister kultury Ukrainy zwrócił uwagę, że temat Wołynia wykorzystywany jest przez rosyjską propagandę do szerzenia dezinformacji. Przyznał jednocześnie, że ma świadomość tego, jak istotne są dzieje II wojny światowej dla społeczeństwa polskiego. Kolejno polityk zaprzeczył, że zbrodnia wołyńska była ludobójstwem, stwierdzając, że takie sformułowania muszą być oparte na „bardzo dobrej bazie dowodowej”.
„Właśnie, żeby to nie było przez nich używane, myśmy »rozblokowali« ten proces i dążymy do tego, żeby stworzyć taką podstawę, aby np. zawodowi historycy, biegli sądowi, antropolodzy ustalili rzeczywistą skalę tych wydarzeń i żebyśmy w przyszłości na podstawie badań […] mogli używać albo nie używać tych sformułowań” – mówił Andrij Nadżos.
Zwrócił uwagę, że ekshumacje w Puźnikach odbędą się mimo trwającej wojny – „To, że tydzień po Wielkanocy zespół polski przyjedzie i rozpocznie prace w Ukrainie, jest istotnym krokiem w stronę tego, żeby odebrać propagandzie rosyjskiej grunt manipulowania w tym obszarze” — zaznaczył wiceminister.
Warto zaznaczyć, że ekshumacje odbędą się także w Ugłach. Zgodę na nie otrzymała Karolina Romanowska, przewodnicząca Stowarzyszenia Pojednanie Polsko-Ukraińskie, której 18 członków rodziny zginęło w tej miejscowości. W procedurze nie uczestniczyły oficjalne polskie instytucje, a IPN zaznacza, że faktycznie to strona ukraińska będzie prowadzić prace.
Kresy.pl/interia.pl































