Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Rosyjski rynek paliw mierzy się z kolejnymi ograniczeniami sprzedaży benzyny i oleju napędowego. Limity obowiązują już w wielu regionach Rosji, a najtrudniejsza sytuacja ma panować na Krymie i w Sewastopolu. Problemy zbiegają się z nasilonymi ukraińskimi atakami na rosyjskie rafinerie, magazyny paliw i infrastrukturę energetyczną.
We wtorek rosyjski koncern naftowo-gazowy Tatnieft wprowadził ograniczenia w sprzedaży benzyny i oleju napędowego na wszystkich swoich stacjach w Rosji, co nastąpiło w czasie nasilonych ukraińskich ataków na rosyjski przemysł energetyczny. Ograniczenia objęły całą sieć, a płatności za tankowanie są przyjmowane wyłącznie gotówką.
Na stacjach Tatnieftu w Czelabińsku na Uralu kierowcy samochodów osobowych mogą kupić maksymalnie 30 litrów benzyny i 60 litrów oleju napędowego. Ograniczenia mają charakter czasowy, jednak ich zakres obejmuje jedną z największych rosyjskich sieci paliwowych.
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenko oświadczył, że konflikt na Ukrainie nie zakończył się szybkim zwycięstwem Rosji, ponieważ jej prezydent został oszukany.
„Podczas walk nie tylko ja, ale cały świat rozumiał, że wojna szybko zakończy się zwycięstwem Rosji. Wynikało to przede wszystkim z faktu, że Rosjanie byli w Kijowie" - stwierdził białoruski prezydent w wywiadzie dla telewizji Al Arabiya. "Ale potem określeni politycy i siły zwróciły się do Putina z prośbą o zaprzestanie działań, wycofanie wojsk z Kijowa i zawarcie porozumienia pokojowego. Widząc tę sytuację, fakt, że wiele osób ginie i że wojna, szczerze mówiąc, nie przebiega zgodnie z planem, Putin zgodził się i wycofał swoje wysunięte jednostki z Kijowa. Przed tym wycofaniem wszyscy zrozumieli, że dni Ukrainy są policzone” - dodał Łukaszenko, którego zacytowała w poniedziałek agencja informacyjna Interfax.
Ta decyzja Putina, według prezydenta Białorusi, miała na celu przywrócenie pokoju między stronami konfliktu, ale niestety tak się nie stało.
Minister bezpieczeństwa narodowego Izraela, Itamar Ben-Gwir, skrytykował deklarację prezydenta USA Donalda Trumpa o zawarciu memorandum rozejmowego z Iranem.
Wkrótce po poniedziałkowych zapowiedziach amerykańskiego prezydetna, radykalny izraelski minister stwierdził - „Izrael nie jest podporządkowany Stanom Zjednoczonym. Jest niepodległym i suwerennym państwem, a żadne porozumienie osiągnięte przez Trumpa nas nie wiąże. Jesteśmy zobowiązani przede wszystkim do ochrony naszych obywateli i żołnierzy” - zacytował za izraelskimi mediami portal Middle East Monitor.
Ban-Gwir oświadczył, że nie czuje się stroną porozumienia, ponieważ „nie uwzględnia ono izraelskich interesów bezpieczeństwa” jeszcze raz dodając, że Tel Awiw nie jest zobowiązany do przestrzegania żadnego z jego postanowień.
Administracja Donald Trumpa zdecydowała się w środę upublicznić pełen tekst projektu porozumienia rozejmowego z Iranem. Nie zawiera on żadnego pełnego postulatu z jakim USA ropoczęły, wraz z Izraelem, zbrojny atak na Irańczyków.
Dokument określony jest jako „memorandum”, które zakłada „natychmiastowe i trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, i zobowiązać się odtąd do nieinicjowania żadnej wojny ani operacji wojskowej przeciwko sobie nawzajem oraz do powstrzymania się od gróźb lub użycia siły przeciwko sobie nawzajem, a także do zapewnienia integralności terytorialnej i suwerenności Libanu”. Jednocześnie podkreśla się, że dopiero „Ostateczne porozumienie potwierdzi trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie”.
Punkt trzeci wyznacza okres dojścia do „ostatecznego porozumienia” na 60 dni, lecz okres ten może zostać wydłużony za obopólną zgodą.
W czwartek rano na lotnisku Niamey - stolicy Nigru doszło do starcia zbrojnego. To kolejne państwo afrykańskie, po Mali, którego stołeczny port lotniczy został zaatakowany.
Pierwsze eksplozje dały się słyszeć w Niamey około godziny 6:00 w czwartek. Doszło do słyszalnej strzelaniny. Rzadki odgłosy strzałów z broni palnej była jednak słyszalny, według France24, jeszcze dwie godziny później. Nadawca podał informację anonimowego źródła w miejscowych służbach bezpieczeństwa, który potwierdził, że doszło do ataku zbrojnego na stołeczne lotnisko.
Nie jest jasne kto dokonał ataku. France24 przypomniała, że w styczniu lotnisko Niamey zostało zaatakowane przez lokalne ugrupowanie dżihadystyczne deklarujące lojalność wobec "Państwa Islamskiego".
Premier Donald Tusk poinformował o inicjatywie uchwały jego rządu, która miałaby określić działania państwa polskiego w celu przygotowania ustanowienia stałych baz wojskowych sił zbrojnych USA.
Premier podał taką informację po wtorkowym posiedzeniu Komitetu do spraw Bezpieczeństwa Narodowego przy Radzie Ministrów. Zostało ono zwołane na wniosek wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. W jego trakcie szef MON wyszedł z inicjatywą określenia przez rząd działań organizacyjnych, infrastrukturalnych i prawnych, jakie byłyby konieczne w ramach ustanawiania stałych baz amerykańskich sił zbrojnych w Polsce, jak poinformował portal Interia.
O celu wtorkowego posiedzenia Kosiniak Kamysz napisał na X jeszcze 13 czerwca.
Przejazd płatnymi drogami na Ukrainie może być najdroższy w Europie