Generał Gerald Funke zapowiada odbudowę systemu obrony totalnej, obejmującego wojsko, sektor cywilny i infrastrukturę medyczną. W jego ocenie, w przeszłości „każdy Niemiec Zachodni wiedział co robić w razie konfliktu”. Teraz zapowiada opracowanie podobnej strategii na erę cyberataków, dronów i ponownego zagrożenia ze strony Rosji.
W rozmowie udzielonej brytyjskiemu dziennikowi „The Times” niemiecki generał Gerald Funke, dowódca komanda wsparcia Bundeswehry, ocenił, że Rosja może zaatakować państwa NATO w ciągu dwóch–trzech lat, co wymaga pilnego przygotowania Niemiec do możliwej konfrontacji zbrojnej.
„W związku z rosyjskim zagrożeniem musimy wrócić do sytuacji z czasów zimnej wojny, gdy każdy Niemiec Zachodni wiedział, co robić w razie wybuchu konfliktu zbrojnego” — powiedział Funke. Zaznaczył, że jego celem jest osiągnięcie pełnej gotowości kraju w perspektywie maksymalnie trzech lat.
Utworzone w październiku 2024 roku komando wsparcia Bundeswehry, którym dowodzi Funke, odpowiada za działania zaplecza wojennego poza linią frontu. Zakres zadań obejmuje ewakuację i leczenie rannych, organizację zaopatrzenia, przygotowanie posiłków dla żołnierzy oraz rekwirowanie zasobów sektora prywatnego na potrzeby wojska.
Generał zakłada, że w przypadku rosyjskiego ataku na NATO niemieckie siły od początku znalazłyby się w centrum działań militarnych. Jako pierwsza do walki zostałaby skierowana 45. Brygada Pancerna „Lietuva”, stacjonująca na Litwie. W kolejnych dniach na wschodnią flankę przerzucono by około 15 tys. żołnierzy sił szybkiego reagowania, a w następnych tygodniach do portów nad Morzem Północnym przypływałyby setki tysięcy żołnierzy wojsk sojuszniczych.
Transport wojsk i sprzętu na wschód odbywałby się drogami oraz koleją w warunkach stałego zagrożenia. Funke wskazywał na ryzyko aktów sabotażu przygotowywanych przez rosyjskie służby, cyberataków oraz ostrzałów rakietowych, które mogłyby paraliżować infrastrukturę krytyczną.
Znaczącym wyzwaniem pozostaje zabezpieczenie systemu medycznego. Według założeń każdego dnia do niemieckich szpitali trafiałyby setki rannych żołnierzy. „Podczas, gdy w Afganistanie miałem do czynienia z niestety wysoką, ale dającą się opanować liczbą rannych, obecnie muszę przygotować się na możliwość tysiąca rannych żołnierzy dziennie. Im bliżej się temu przyglądam, tym bardziej staje się to złożone i trudniejsze do wyobrażenia” — powiedział Funke.
Dowódca komanda wsparcia Bundeswehry dysponuje potencjałem około 55 tys. żołnierzy, których zadaniem w razie wojny byłoby utrzymanie ciągłości wysiłku militarnego. Generał podkreślał, że kluczowe znaczenie ma sprawne funkcjonowanie zaplecza logistycznego NATO w Europie, nawet w warunkach rosnących strat, przerw w dostawach energii i zakłóceń transportu kolejowego.
„Podstawowym wyzwaniem jest zapewnienie, że logistyczny obrót w centrum europejskiego NATO będzie się kręcić, nawet jeśli liczba ofiar śmiertelnych będzie rosła, będą się pojawiać przerwy w dostawach prądu, paraliż kolei, a rosyjscy agenci będą siać spustoszenie przy każdej okazji” — podkreślił generał.
Funke wskazał, że szczególne zagrożenie stanowią działania hybrydowe oraz precyzyjne uderzenia z użyciem pocisków dalekiego zasięgu. Jego zdaniem utrzymanie Niemiec jako kluczowego węzła logistycznego NATO wymaga elastycznego zarządzania szlakami zaopatrzenia i gotowości do natychmiastowego uruchamiania alternatywnych tras.
W ocenie dowódcy niezbędny jest powrót do koncepcji obrony totalnej, zakładającej szerokie zaangażowanie społeczeństwa i sektora cywilnego. „To musi być jasno powiedziane, że bez wsparcia cywilnego, bez koncepcji obrony totalnej, nie bylibyśmy w stanie się bronić” — zaznaczył.
W tym kontekście Bundeswehra rozwija zmodernizowany system współpracy wojska z cywilnymi firmami i instytucjami. Funke podkreślał znaczenie wcześniejszego rozpoznania infrastruktury, portów i zaplecza logistycznego, w tym na Litwie, gdzie niemieckie oddziały regularnie szkolą się z tymi samymi jednostkami.
Jako przykład wskazał przerzut brytyjskich wojsk z niemieckich portów na wschodnią flankę NATO. W trakcie takiej operacji niezbędne są tankowanie, odpoczynek, wyżywienie oraz leczenie żołnierzy, co wymaga ścisłej współpracy z organizacjami cywilnymi i przedsiębiorstwami działającymi na terenie kraju.
Istotnym elementem przygotowań pozostaje planowanie medyczne. Bundeswehra dysponuje pięcioma własnymi szpitalami o łącznej liczbie około 1,8 tys. łóżek, co w warunkach wojennych okazałoby się niewystarczające. W związku z tym niemiecki resort zdrowia, we współpracy z komandem wsparcia Bundeswehry, podzielił szpitale cywilne na cztery grupy przeznaczone do leczenia rannych.
O skali wyzwania mówił także główny chirurg Johannes Backus, szef korpusu medycznego Bundeswehry, który zwrócił uwagę, że dominować będą rany postrzałowe i obrażenia powstałe w wyniku eksplozji. Są to przypadki, z którymi lekarze cywilni mają na co dzień ograniczone doświadczenie.
Pod koniec zeszłego roku niemiecka komisja budżetowa zatwierdziła kontrakty obronne o wartości rekordowych 50 mld euro, obejmujące szeroką modernizację Bundeswehry. Plan przewiduje m.in. zakup wyposażenia osobistego dla prawie pół miliona żołnierzy, zwiększenie liczby bojowych pojazdów opancerzonych oraz floty dronów.
Niemieckie Ministerstwo Obrony poinformowało, że tylko w 2025 roku zatwierdzono łącznie 103 projekty modernizacyjne, w tym rekordową liczbę dużych programów zbrojeniowych o łącznej wartości 82,98 mld euro. Zakupy finansowane są zarówno z regularnego budżetu resortu, jak i ze specjalnego funduszu Bundeswehry.
W październiku ubiegłego rokurząd Niemiec opracował plan modernizacji Bundeswehry o wartości 377 mld euro, obejmujący ponad 300 projektów zbrojeniowych w zakresie wojsk lądowych, powietrznych, morskich, kosmicznych i cybernetycznych. Program będzie realizowany przez następne lata. Zdecydowaną większość kontraktów mają realizować niemieckie przedsiębiorstwa. W sumie 160 projektów o wartości 182 miliardów euro przypisano rodzimym firmom. Największym beneficjentem programu jest Rheinmetall z Düsseldorfu, który uczestniczy w 53 przedsięwzięciach o łącznej wartości ponad 88 miliardów euro. Z tego około 32 miliardy trafią bezpośrednio do koncernu, a pozostałe środki do jego spółek zależnych i wspólnych projektów, takich jak bojowe wozy piechoty Puma i Boxer. Dokument przewiduje dostawę 687 wozów Puma, w tym 662 bojowych i 25 przeznaczonych do szkolenia kierowców, do roku 2035.
Dodatkowo w uchwalonym budżecie Niemiec na 2026 rok przewidziano najwyższe w historii wydatki na obronność, sięgające 108 mld euro. Do 2029 roku Berlin planuje zwiększyć nakłady wojskowe do poziomu 3,5 proc. PKB, co ma wzmocnić bezpieczeństwo państwa, zdolności NATO oraz europejski przemysł obronny.
Razem z tym idą plany o zwiększeniu liczby żołnierzy. 11 września 2025 roku agencja Reuters poinformowała, że według tajnego listu najwyższego dowódcy armii, liczebność niemieckich wojsk lądowych powinna zostać zwiększona o 100 tys., aby spełnić nowe wymagania Sojuszu. Według danych na 2024 rok armia lądowa liczy 63 tys. żołnierzy.
Kresy.pl/The Times































