Moskwa nie widzi żadnego miejsca na kompromis w kwestii potencjalnego rozmieszczenia europejskich sił wojskowych na terytorium Ukrainy.

Minister spraw zagranicznych Rosji odniósł się w czwartek do koncepcji rozmieszczenia na Ukrainie kontyngentów sił państw europejskich, jako sił pokojowych mających wymuszać przestrzeganie ewentualnego rozejmu między dwoma wojującymi państwami. „Ta dyskusja jest prowadzona z otwarcie wrogim celem, nie ukrywają, dlaczego tego potrzebują” – Siergiej Ławrow powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Moskwie.

Według ministra strona rosyjska „będzie rozważać obecność tych wojsk na terytorium Ukrainy w taki sam sposób, w jaki rozważała potencjalną obecność NATO na Ukrainie”, zacytowała agencja informacyjna Interfax.

„Kategorycznie nie będziemy przyglądać się takim działaniom. Oznaczałoby to, chcę to powtórzyć, nie rzekomo hybrydowe, ale bezpośrednie, oficjalne, nieskrywane zaangażowanie krajów NATO w wojnę przeciwko Federacji Rosyjskiej. Na to nie można pozwolić” – stwierdził Ławrow.

Zauważył, że bez względu na to, pod jaką flagą – narodową czy flagą Unii Europejskiej – przybyłyby kontyngenty państw europejskich w optyce Moskwy „nadal będą to wojska NATO”.

Według nieoficjalnych informacji Francja i Wielka Brytania przygotowały plan zgodnie z którym ich siły wraz z komponentami morskimi i siłami powietrznymi miały stanowić podstawę tzw. sił wsparcia dla utrzymania rozejmu. 

Nie byłyby rozmieszczone wzdłuż linii frontu we wschodniej Ukrainie, ale zamiast tego będą chroniłyby kluczową infrastrukturę, miasta i porty, w tym na Morzu Czarnym. Drony i satelity państw NATO będą monitorować linię frontu, aby ustalić, czy Rosja przestrzega zawieszenia broni.

interfax.ru/kresy.pl

Tagi: ,
forma płatności