5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. PolakNieTutejszy
    PolakNieTutejszy :

    Zdarzyło się w XIX w. na Ukrainie, gdzieś w okolicy Kamieńca Podolskiego.
    Pewien magnat podolski zaprosił na kolację komendanta policji w miasteczku. Po gorzałce, gdy humory dopisywały magnat zapytał komendanta:
    – Słuchaj, gdybym ja kazał twoim Kozakom, żeby ciebie tu i teraz wybatożyli, to by posłuchali mnie, czy ciebie?
    Nie odważyli by się, bo to ja jestem ich szefem – odpowiedział komendant.
    Wtedy magnat powiedział do Kozaków: wybatożcie pana komendanta. No i oni go wybatożyli.
    Wczesnym rankiem, gdy magnat wytrzeźwiał i powiedziano mu, co się stało, wziął kosztowności, jakie miał w domu, wsiadł na konia i popędził do Kamieńca, do gubernatora.
    Krótka rozmowa, poszło złoto do szuflady, i komendanta policji z miasteczka przeniesiono gdzieś za Ural.
    Bo na wschodzie jest stosowane prawo “tak, jak my je rozumiemy”.
    Trzeba się przyzwyczaić…

  2. marvix
    marvix :

    Ten biegły to jakaś ‘podstawka’. Ukr celowo przejechał obok auta, które stało na poboczu. Na pewno miał możliwość zwolnienia, odbicia w lewo, ale mu się ‘nie chciało’. Skoro oni mieli kamizelki przeciwodblaskowe, to na pewno ich widział.