Rolnik z Łomży, prowadzący od pokoleń rodzinne gospodarstwo, sprzeciwia się planom budowy sześciopiętrowego bloku mieszkalnego na sąsiedniej działce. Twierdzi, że decyzje władz miasta dyskryminują rolników i grożą likwidacją jego działalności.

Rolnik z Łomży prowadzi gospodarstwo hodowlane, w którym utrzymuje około 50 sztuk bydła i 50 świń. Z jednej strony jego siedlisko graniczy z jednostką wojskową, z drugiej z garażami spółdzielni mieszkaniowej. Obecnie planowana jest budowa sześciokondygnacyjnego bloku na działce, położonej tuż przed jego gospodarstwem – informuje portal farmer.pl

„Boję się, że kiedy blok stanie, mieszkańcy zaczną się skarżyć na moją działalność. Zapachy z hodowli, praca maszyn rolniczych, hałas – to wszystko stanie się dla nich problemem. A przecież ja prowadzę tu gospodarstwo od lat. Obawiam się, że zostanę uznany za intruza, którego trzeba ograniczyć albo nawet usunąć. To oznaczałoby dyskryminację i wykluczenie rolnika we własnym gospodarstwie” — powiedział rolnik z Łomży.

Rolnik zwraca uwagę, że planowana inwestycja nie pasuje do otoczenia zdominowanego przez niską zabudowę, obiekty wojskowe i gospodarstwa rolne. Jego zdaniem pozwolenie na budowę bloku mieszkalnego w bezpośrednim sąsiedztwie siedliska rolnego doprowadzi do konfliktu społecznego i wymusi ograniczenie produkcji.

„Liczne skargi mieszkańców mogą spowodować, że będę musiał ograniczyć produkcję, aby zapewnić lepszą jakość powietrza. Władze miasta mogą też nałożyć na mnie kosztowny obowiązek modernizacji gospodarstwa, przez co stanie się ono nieopłacalne. To dla mnie sygnał, że jako rolnik w granicach miasta mogę zostać pozbawiony prawa do normalnej działalności gospodarczej. Rolnictwo w granicach miasta to tradycja i wartość, którą trzeba chronić, a nie eliminować” — dodał rolnik.

Rozwój wydarzeń może zacząć przypominać opisywaną przez nas sytuację Szymona Kluski, hodowcy trzody chlewnej spod Łodzi, który musiał zapłacić ponad 114 tys. zł zadośćuczynienia za rzekome uciążliwości wobec sąsiadów.

Jak poinformował Łukasz Czech z Kancelarii Prezydenta Miasta Łomża, decyzja o pozwoleniu na budowę bloku mieszkalnego została wydana 23 lipca 2024 r. na podstawie wcześniejszej decyzji o warunkach zabudowy z 2007 r. Urzędnik podkreśla, że „brak jest przeciwwskazań do wydania nowej decyzji, tym bardziej że budowa faktycznie nie została rozpoczęta, występuje inny inwestor, inwestycja obejmuje teren o zmienionych granicach i dotyczy budynku o odmiennych gabarytach i formie architektonicznej”.

Rolnik twierdzi jednak, że taka interpretacja jest niezgodna z prawem budowlanym, ponieważ zmiana inwestora, granic działek i parametrów budynku oznacza nową inwestycję, wymagającą nowej decyzji o warunkach zabudowy oraz ponownej analizy oddziaływania na otoczenie. „W międzyczasie zmieniły się przepisy środowiskowe i o ochronie gruntów rolnych – powoływanie się na decyzję sprzed kilkunastu lat uważam za nieadekwatne i organy rozstrzygające spór muszą to wziąć pod uwagę” — argumentuje rolnik.

Urzędnicy wyjaśniają, że działka rolnika nie została uznana za stronę postępowania, gdyż — według dokumentacji projektowej — nie znajduje się w obszarze oddziaływania inwestycji. Czech wskazuje, że „obszar oddziaływania określa autor projektu budowlanego na podstawie przepisów techniczno-budowlanych”, a urząd przyjął tę analizę.

Rolnik nie zgadza się z tą interpretacją. „Projektant nie jest stroną bezstronną – działa w interesie inwestora. Organ powinien samodzielnie zweryfikować obszar oddziaływania, a nie przyjmować go na wiarę. Brakuje krytycznej analizy ze strony urzędu, co może być podstawą do podważenia decyzji” — zaznacza.

Rolnik podkreśla, że przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy pominięto istotny aspekt — immisje faktyczne, takie jak zapachy, hałas czy ruch pojazdów. W jego ocenie może to prowadzić do eskalacji konfliktu z przyszłymi mieszkańcami.

W odpowiedzi urząd miasta oświadczył, że „osoby planujące zakup mieszkania powinny wcześniej rozeznać, czy odpowiada im zastane sąsiedztwo w danej lokalizacji”. W ocenie rolnika to unikanie odpowiedzialności, gdyż zgodnie z art. 7 Kodeksu postępowania administracyjnego organ ma obowiązek uwzględnić interes społeczny i słuszny interes obywateli.

Rolnik podkreśla, że w mieście nie brakuje lokali mieszkalnych, a Łomża boryka się z problemem wyludnienia. W jego ocenie władze powinny raczej przyciągać inwestycje przemysłowe i produkcyjne, zamiast ograniczać działalność rolniczą.

W sprawę zaangażowano Ministerstwo Rolnictwa, Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Podlaską Izbę Rolniczą. Postępowanie wciąż trwa, a rolnik zapowiada dalszą walkę o zachowanie swojego gospodarstwa.

Kresy.pl/farmer.pl

Tagi: , ,
forma płatności