Ministerstwo Edukacji Narodowej dopuściło do wykorzystania w szkołach polsko-niemiecki podręcznik „Europa. Nasza historia”. Historyk Grzegorz Kucharczyk komentuje decyzję ministerstwa wskazując wprost „ ten podręcznik należy traktować jako sprawę polityczną”.
Polsko-niemiecki podręcznik do historii został opracowany przez Wspólną Polsko-Niemiecką Komisję Podręcznikową dzięki poleceniu niemieckiego ministra spraw zagranicznych Franka-Walter Steinmeiera. Prace nad serią podręcznika trwały od 2008 roku. Ze strony polskiej przy jego opracowywaniu przewodniczył jej do 2020 roku prof. Robert Traba, a obecnie jest to prof. Wioletta Julkowska, a ze strony niemieckiej – prof. Michael G. Müller.
Choć pierwsze trzy tomy podręcznika zostały zatwierdzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej bez problemów, czwarty tom, obejmujący okres od 1939 roku do XXI wieku, spotkał się z krytyką, głównie ze strony prof. Grzegorza Kucharczyka, który zarzucał mu m.in. błędne interpretacje wydarzeń historycznych.
Zdaniem prof. Grzegorza Kucharczyka nie da się stworzyć dobrego polsko-niemieckiego podręcznika, zwłaszcza do historii najnowszej–- podobnie jak polsko-czeskiego, albo francusko-niemieckiego – „Podręcznik do historii, poza pewnymi treściami programowymi, musi też nieść ze sobą pewne treści wychowawcze. Nie zamykając się na konteksty międzynarodowe, jest to jednak niemożliwe do zrealizowania w odpowiedni sposób” – wyjaśnia historyk.
Historyk wskazuje, że Niemcy potrafią dobrze budować wizerunek własnego państwa, żeby nie kojarzyć się negatywnie przez wydarzenia z II wojny światowej – „Częścią tego jest polityka historyczna, w której z jednej strony Niemcy mówią o tym, że już się uporały i mają za sobą rozliczenia z niedobrą przeszłością. Drugą stroną tej polityki historycznej jest bardziej nachalna próba wskazywania m.in. na Polaków jako współwinnych zbrodni z czasów II wojny światowej” – akcentuje profesor.
„Podręcznika „Europa. Nasza historia” w obecnej postaci nie czytałem, natomiast jako recenzent poprzedniego wydania uważałem, że nie nadawał się do dopuszczenia do szkół z racji pewnych przemilczeń i omijania ważnych kwestii dotyczących historii najnowszej Polski” – dodaje ekspert z Instytutu Historii PAN.
Czytaj: Wiceminister Mucha: dzieci ukraińskie mają prawo uczyć się w Polsce o swojej tożsamości
Sprawę podręcznika skomentowali również polscy politycy.
„Czyli niecały rok po wygranej w wyborach Tuska, Niemcy piszą nam podręczniki historii? I to o II wojnie światowej?” – pisze Sławomir Mentzen na Twitterze.
Czyli niecały rok po wygranej w wyborach Tuska, Niemcy piszą nam podręczniki historii? I to o II wojnie światowej? pic.twitter.com/D6tby4VVeV
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) August 24, 2024
„Czy naprawdę doszło już do tego, że historię II Wojny Światowej dla naszych dzieci muszą pisać Niemcy?” – dodaje europoseł Michał Dworczyk.
Czy naprawdę doszło już do tego, że historię II Wojny Światowej dla naszych dzieci muszą pisać Niemcy? pic.twitter.com/M83SRgseXz
— Michał Dworczyk (@michaldworczyk) August 24, 2024
Niezalezna.pl/Kresy.pl































