Polska wynegocjowała przesunięcie wejścia w życie systemu ETS2 o rok – z 2027 na 2028, jednak, jak zauważa niemiecki dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung, decyzja ta może w dłuższej perspektywie obrócić się przeciwko niej.
W środę ministrowie środowiska krajów Unii Europejskiej porozumieli się w sprawie ustanowienia nowego celu klimatycznego na 2040 r. Zakłada on zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. w stosunku do poziomu z 1990 r. Podczas posiedzenia, w którym Polskę reprezentował wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta, uzgodniono również, że system ETS2 zostanie wdrożony z rocznym opóźnieniem. Ma zacząć obowiązywać w 2028 r.
Początkowo Polska zabiegała o trzyletnie przesunięcie startu mechanizmu, jednak mimo uzyskania tylko częściowego sukcesu, rząd w Warszawie podkreśla swoją skuteczność w działaniach na rzecz ochrony Polaków przed wzrostem kosztów życia.
Premier Donald Tusk napisał na platformie X, że „rozbrojenie ETS2, które obiecywał, stało się faktem”. „ETS2 odłożony, a jego rewizję Komisja Europejska musi przygotować w najbliższym czasie” – dodał szef rządu.
O decyzji unijnych ministrów środowiska pisał w czwartkowym wydaniu Frankfurter Allgemeine Zeitung.
„Unia Europejska osłabia sedno swojej polityki klimatycznej. Osiągnięcie celu klimatycznego UE na rok 2030 – redukcji emisji o 55 proc. w stosunku do poziomu z 1990 r. – będzie teraz znacznie trudniejsze. Czas pokaże, czy kraje takie jak Polska i Rumunia, naciskając na wprowadzenie tego środka, wyświadczyły sobie przysługę” – ocenia autor artykułu.
Dziennik zauważa, że im później system ETS2 zostanie uruchomiony, tym wyższe mogą być ceny w momencie jego wdrożenia, co oznacza większy koszt dla konsumentów i przedsiębiorstw „Rachunek nie będzie szokiem” – Niemcy przygotowani na ETS2
Zdaniem Frankfurter Allgemeine Zeitung, odroczenie ETS2 może zemścić się na mieszkańcach Europy Środkowo-Wschodniej, którzy – w przeciwieństwie do Niemców – nie wprowadzili jeszcze krajowych cen emisji CO₂. W Niemczech koszt emisji dwutlenku węgla jest już dziś uwzględniany w rachunkach za ogrzewanie i transport. Obecna stawka wynosi 55 euro za tonę CO₂.
Bernd Weber, szef think tanku Epico Klima-Innovation z siedzibą w Brukseli i Berlinie, wskazał, że w Polsce skutki wprowadzenia ETS2 będą szczególnie dotkliwe. Rachunki za ogrzewanie mogą wzrosnąć nawet o 150 proc. Ekspert zaznaczył, że w Niemczech cena za CO₂ jest już wliczana w rachunki za ogrzewanie i transport, co złagodzi efekt wejścia ETS 2. Obecnie stawka wynosi tam 55 euro za tonę CO₂, a po rozszerzeniu systemu ma kształtować się w przedziale 50–75 euro. „Rachunek za zatankowanie samochodu lub za zużycie gazu nie będzie szokiem” — dodał Weber. Zwrócił jednocześnie uwagę, że liczba pozwoleń na emisję będzie maleć, przez co na początku przyszłej dekady cena może dojść do 100 euro za tonę CO₂.
Jak w październiku wskazywała minister klimatu Paulina Hennig-Kloska, w najgorszym scenariuszu koszt węgla może wzrosnąć aż o 450 zł za tonę, a ceny benzyny i diesla mogą podskoczyć o 40–50 groszy na litrze.
Warto dodać, że od 2028 r. wejdzie w życie zakaz instalacji pieców na gaz i węgiel dla budynków należących do państwa lub samorządów. Od 2030 r. zostanie wprowadzony zakaz montowania kotłów gazowych w nowych budynkach. Do 2040 roku te zmiany obejmą również budynki istniejące. Te zmiany będą niekorzystne dla wielu Polaków, którzy w ostatnim czasie skorzystali z programu „Czyste Powietrze” i wymienili swoje stare piece na instalacje gazowe. W całej Polsce z ogrzewania gazowego korzysta 2 mln gospodarstw domowych.
ETS2 bejmie również sektor transportu i budownictwa. Średnie gospodarstwo domowe emituje ok. 6 ton CO2 rocznie. Oznaczałoby to dodatkowy koszt w wysokości ok. 1,2 tys. zł rocznie.
Kolejną kwestią jest wymóg termomodernizacji budynków. W Polsce ponad 4 mln budynków wymaga docieplenia ścian, wymiany okien, instalacji nowych systemów grzewczych czy wykonanie audytów energetycznych.
Kresy.pl/Interia































