ND: znikające „ludobójstwo” w kontekście Wołynia w projekcie podstawy programowej MEN z historii

MEN przedstawiło kilka wersji projektu podstawy programowej, w których pojawiało się i znikało słowo „ludobójstwo” w kontekście zbrodni ukraińskich nacjonalistów – informuje Nasz Dziennik.

Dzisiejszy Nasz Dziennik opisuje zawirowania związane z poszukiwaniem odpowiedniego sformułowania dotyczącego ukraińskich zbrodni na Kresach Południowo-Wschodnich poczas II wojny światowej w nowo opracowywanej podstawie programowej dla szkół ponadpodstawowych.

Jak pisze ND, w dotychczasowej podstawie programowej o zbrodniach OUN-UPA nie ma ani słowa. Ministerstwo Edukacji planuje uwzględnienie tej tematyki od roku szkolnego 2019/2020 w programie nauczania klas pierwszych. W związku z tym zorganizowało tzw. prekonsultacje, które zakończyły się 2 czerwca. W ich wyniku w propozycji podstawy pojawiła się wzmianka o treści „Uczeń wyjaśnia przyczyny i rozmiary konfliktu polsko-ukraińskiego, opisuje ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej”.

Jednak według ND do konsultacji międzyrządowych i społecznych MEN wysłał wersję skróconą: „Uczeń wyjaśnia przyczyny i rozmiary konfliktu polsko-ukraińskiego na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej”. Z opisu zniknęło więc słowo „ludobójstwo” i zakres terytorialny zbrodni. Dodatkowo w podstawie rozszerzonej znalazło się inne kontrowersyjne sformułowanie: „Uczeń wyjaśnia rolę okupantów w zaognianiu trudnych relacji polsko-litewskich i polsko-ukraińskich”.

Przeciwko takiej wersji zaprotestowała Janina Kalinowska, przewodnicząca Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu w Zamościu, która w 1943 roku jako małe dziecko uratowała się z rzezi wołyńskiej.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Te krwawe wydarzenia trzeba opisywać tak, jak one wyglądały, a nie stroić jak pannę młodą. Dziwię się, że takie przyjęto podstawy programu nauczania. Uczniowie muszą usłyszeć słowo „ludobójstwo”, bo to było ludobójstwo, tam w czambuł wybijano wszystkich, kto żyw, według zasady: „Jeden Polak mniej – jeden hektar ziemi więcej dla nas”. Uczniowie muszą usłyszeć o tym, jak okropne to były mordy. Przecież zabijano, jak banderowcy sami ustalili, na ponad 300 sposobów – cytuje Kalinowską Nasz Dziennik. Przypomniała ona, że w 2016 roku Sejm i Senat nazwały zbrodnie OUN-UPA ludobójstwem.

Okrojenie opisu w propozycji podstawy skrytykował także prof. Grzegorz Mazur w Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków:

To mi przypomina PRL, gdzie komuniści twierdzili, że nie należy podnosić kwestii takich jak Katyń, bo to „godzi w sojusze”. Tak samo jest teraz z Wołyniem, pojawiają się następcy dawnych historyków partyjnych, którzy niestety obarczeni są podobnym sposobem myślenia i nie potrafią się od niego wyzwolić – powiedział prof. Mazur. Według niego taka zmiana każe podejrzewać, że zadecydowały o niej względy polityczne, chęć niezadrażniania stosunków z Ukrainą.

Jednakże po zapytaniu Naszego Dziennika MEN przysłał kolejną wersję projektu. Tym razem brzmiała ona następująco „Uczeń wyjaśnia przyczyny i rozmiary konfliktu polsko-ukraińskiego na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, z uwzględnieniem skali ludobójstwa dokonanego na ludności cywilnej Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej”. MEN zapewniło, że zapisy w podstawie programowej będą spełniać postulat przywrócenia pamięci o tych wydarzeniach. Zdaniem rzeczniczki MEN Justyny Sadlak zrezygnowano ze sformułowania „opisuje ludobójstwo”, które uznano za „niewłaściwe”. MEN jest także przeciwne „epatowaniu” młodzieży opisami okrucieństw. Jak pisze ND, zdaniem MEN należy się skoncentrować na analizie przyczyn, kontekstu i konsekwencji wydarzeń historycznych, także pod kątem rozumienia współczesnej rzeczywistości.

Janina Kalinowska zwraca także uwagę, że sformułowanie „konflikt polsko-ukraiński”, obecne w każdej z zaprezentowanych wersji, jest właściwe raczej narracji historyków ukraińskich. którzy uciekają od podkreślania roli nacjonalizmu ukraińskiego jako przyczyny zbrodni.

Jak pisze ND, nową podstawę programową z historii dla szkół ponadpodstawowych opracowuje zespół kierowany przez prof. Włodzimierz Suleję z Uniwersytetu Wrocławskiego. Projekt był konsultowany także przez IPN i Biuro Edukacji Narodowej.

CZYTAJ TAKŻE: Komorowski o ludobójstwie na Wołyniu: To było dawno…

Kresy.pl / Nasz Dziennik




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    zefir :

    W podstawie programowej dla szkół ponadpodstawowych,w sprawie ludobójczych zbrodni OUN-UPA,Ministerstwo Edukacji Narodowej coraz bardziej zbliża się do poglądów i oszustw historycznych Władymyra Wiatrowycza.Różne programowe wersje i przymiarki jednoznacznie dowodzą,że ofiary ludobójstwa ukraińskiego na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej ,banderowskim sympatykom w MEN wyrażnie szkodzą.W miejsce nauczania prawdy historycznej o ukraińskich ludobójczych zbrodniach, skundlony MEN plugawi je,manipuluje,poprawności poszukuje,czym polskie ofiary bestialskich mordów nikczemnie hańbi i poniża.

  2. Kojoto
    Kojoto :

    Tak sformulowany temat, nawet w tej wersji gdzie pada slowo ludobójstwo, pozwoli ukrainskim nauczycielom na rozpowszechnianie bredni o rzekomych zbrodniach Polaków, oraz falszywej wersji tzw: konfliktu w znaczeniu rozpowszechnianego min. przed Grzegorza Motyke okrslenia: „II wojna polsko-ukrainska”, tfuu,.

  3. Avatar
    gotan :

    No i co?…Nie miałem racji, pisząc,iż w części ław sejmowych,senatorskich i ministerialnych zasiadają UPAdlińcy?!…Czy nie odbieracie tego jako swoistej wojny z probanderowcami,którzy mieszają nawet w MEN-ie?….To dopiero szubrawstwo i zdradzanie interesów narodowych. Jeśli chcemy przetrwać wśród polskojęzycznej hałastry musimy stworzyć niezależną partię,która będzie promowała tylko prawdę historyczną.