W przyszłym roku dług publiczny ma sięgnąć 67 proc. PKB. Tak szybkiego narastania długu nie notowaliśmy w najnowszej historii Polski – mówił w czwartek Adam Glapiński. Prezes NBP dodał, że nie wpływają na to większe wydatki na zbrojenia. „To wielki mit” – zadeklarował.

Podczas konferencji prasowej po wrześniowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej prezes Narodowego Banku Polskiego, prof. Adam Glapiński, ostrzegł przed szybkim narastaniem długu publicznego. Jak zaznaczył, deficyt sektora finansów publicznych w 2024 r. osiągnął 6,6 proc. PKB, a według rządowych prognoz w 2025 r. może wzrosnąć do 6,9 proc. PKB. „Już w tym roku dług ma przekroczyć 60 proc. PKB, a w przyszłym roku niemal 67 proc. PKB. Tak szybkiego narastania długu nie odnotowywaliśmy w najnowszej historii Polski” – powiedział prezes NBP.

Szef banku centralnego podkreślił, że obecna sytuacja gospodarcza nie uzasadnia tak dużego deficytu. „Nie mamy żadnego kryzysu. Przeciwnie, mamy bardzo tryumfujący, wysoki wzrost gospodarczy. 3,5 proc. to jest najwyższy, czy drugi najwyższy w UE, a deficyt taki, jaki w najgłębszym momencie najgorszego kryzysu. No to nie jest coś w porządku” – wskazał. Według niego polityka fiskalna rządu pozostaje „bardzo luźna, czyli inaczej: rozrzutna”, a to wpływa proinflacyjnie i przyspiesza wzrost zadłużenia.

W opinii prezesa NBP, koszty obsługi długu publicznego sięgają obecnie 2,5 proc. PKB i stanowią istotne ograniczenie dla innych wydatków państwa. „To jest kamień u szyi. To ogranicza przestrzeń dla innych wydatków publicznych. Na zbrojenia, na służbę zdrowia, na edukację, na socjalne wydatki, na rozwój nauki, na wspieranie budowy infrastruktury, itd.” – ocenił. Zwrócił przy tym uwagę, że rosnące nakłady na obronność odpowiadają jedynie za około jedną piątą przyrostu długu publicznego od początku 2022 r. „Ten dług w ostatnich latach w niewielkiej tylko części wynika ze wzrostu wydatków na obronę narodową. To jest wielki mit” – zaznaczył, podkreślając jednocześnie, że społeczeństwo jest gotowe ponieść koszty związane ze zbrojeniami.

W kwietniu 2024 r. Ministerstwo Finansów opublikowało raport „Stan Polskich Finansów Publicznych 2016-2023. Biała Księga”. W dokumencie wskazano, że polityka fiskalna poprzedniego rządu charakteryzowała się brakiem przejrzystości i sprzyjała obchodzeniu reguł ograniczających wydatki. „Przez ostatnie lata podatki znacznie wzrosły, racjonalność wydatkowania środków spadła, a dług publiczny według metodologii Unii Europejskiej znalazł się na ścieżce do przekroczenia progu 60% Produktu Krajowego Brutto” – alarmowało Ministerstwo Finansów. Resort podkreślał, że w latach 2016–2023 przekazano różnym instytucjom publicznym obligacje skarbowe o wartości prawie 66 mld zł zamiast dotacji budżetowych, co pozwalało nie wykazywać tych operacji jako wydatków państwa i „kreatywnie kształtować” wynik budżetowy.

Zobacz także: Deficyt budżetu państwa po lipcu wyniósł blisko 157 mld złotych

Pod koniec lipca Forum Obywatelskiego Rozwoju alarmowało, że państwo wydaje znacznie więcej, niż zarabia, a luka budżetowa rośnie w zastraszającym tempie. W 2024 roku przeciętny Polak „kosztował” państwo 48 tys. zł – i to znacznie więcej, niż państwo na niego zarobiło.

Kresy.pl/money.pl

Tagi: ,
forma płatności