Ataki wojsk Azerbejdżanu na pozycje Ormian w Górskim Karabachu wywołały reakcję na Zachodzie.

Eskalacja jaka rozpoczęła się 1 sierpnia wywołuje zaniepokojenie możliwością ponownego wybuchu wojny w spornym regionie. Jeszcze w środę sytuację skomentował Bruksela. Władze Unii Europejskiej wezwały „do niezwłocznego zaprzestania działań bojowych jakie rozwinęły się między siłami azerbejdżańskimi i ormiańskimi wokół korytarza laczyńskiego i innych miejsc wzdłuż linii kontaktu” – zacytował portal News.am.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

4261.49 PLN    (19.37%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Korytarz laczyński to główna droga, która łączy kontrolowaną przez Ormian część Górskiego Karabachu z uznanym międzynarodowo terytorium Armenii. „Niestety starcia te już doprowadziły do ofiar śmiertelnych i rannych. Konieczne jest osiągnięcie deeskalacji, pełne poszanowanie zawieszenia broni i powrót do stołu negocjacyjnego w celu znalezienia uzgodnionych rozwiązań” – przekazał służba prasowa UE, deklarując zaangażowanie w sprawy Kaukazu Południowego.

Głos w sprawie wydarzeń w tym regionie zabrał także Waszyngton. „Stany Zjednoczone są głęboko zaniepokojone i uważnie śledzą informacje dotyczące intensywnych walk wokół Górskiego Karabachu, które doprowadziły do ofiar śmiertelnych i rannych. Wzywamy do niezwłocznego osłabienia napięć i niedopuszczenie do dalszej eskalacji” – stwierdził rzecznik Departamentu Stanu Ned Price.

Rzecznik amerykańskiej dyplomacji wezwał strony do negocjowania rozwiązania konfliktu o sporny region.

Jak podaliśmy od 1 sierpnia doszło w Górskim Karabachu do naruszeń porozumienia o zawieszeniu broni. Tego dnia oddziały azerbejdżańskie miały zaatakować stanowiska Ormian. Początkowo Baku zaprzeczało, natomiast 3 sierpnia Ministerstwo Obrony Azerbejdżanu opublikowało nagranie ataku drona na jedną z jednostek wojskowych nieuznawanej Republiki Górskiego Karabachu. Azerbejdżanie oskarżają Ormian o wszczęcie eskalacji.

Czytaj także: Rosjanie potwierdzają naruszenia zawieszenia broni w Górskim Karabachu

27 września 2020 roku doszło w Górskim Karabachu do eskalacji zbrojnej w postaci pełnowymiarowej wojny. W toku trwających półtora miesiąca walk Ormianie ponieśli militarną klęskę. W nocy z 9 na 10 listopada Armenia przy mediacji Rosji zawarła porozumienie rozejmowe z Azerbejdżanem, które jest gwarantowane przez Moskwę. Zawiera ono decyzje niekorzystne dla Ormian w Górskim Karabachu. Wszystkie rejony wokół regionu, które Ormianie kontrolowali od początku lat 90 przeszły pod kontrolę Baku, tak jak i około jednej trzeciej terytorium samej Republiki Górskiego Karabachu z miastem Szuszą. Na pozostałym terenie jej Ormianie sprawują cywilną administrację, ale kontrolę militarną sprawuje faktycznie kontyngent rosyjskich sił pokojowych, których wprowadzenie zostało zapisane w porozumieniu rozejmowym.

Czytaj także: Krew i ziemia czyli nowa odsłona starego konfliktu

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Republika Górskiego Karabachu powstała w wyniku zbrojnego powstania zamieszkujących region Ormian przeciw władzom Azerskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W latach 1990-1994 w krwawej wojnie Ormianie, przy wsparciu władz Armenii obronili swoją niezależność od Baku, jednak państwowość Republiki Górskiego Karabachu nie jest uznawana przez żadne państwo na świecie. Górski Karabach utrzymuje natomiast ścisłe związki z Armenią, która wspiera go politycznie, militarnie i ekonomicznie. Były prezydent i premier Armenii Serż Sarkisjan wywodzi się Górskiego Karabachu, w czasie wojny o jego niezależność, w latach 1992-1993 był ministrem obrony nieuznawanej republiki. Porozumienie z 9 listopada w praktyce podważyło podmiotowość polityczną republiki.

Czytaj także: Etniczna mina pod Związkiem Radzieckim – źródła wojny w Górskim Karabachu

news.am/kresy.pl

 

 

 

 

 

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. mayo
    mayo :

    Ormianie muszą się porozumieć z Turcją aby w przyszłości nie byli mordowani tak jak w przeszłości (mordowali Turcy rękami Kurdów i Turków). Przypominam że Górki Karabach oficjalnie należy do Azerbejdżanu a więc należy poważnie zastanowić się czy nacjonaliści Ormiańscy nie stanowią zagrożenia dla tamtego regionu świata.

    • Pol_AK
      Pol_AK :

      Górki Karabach historycznie należał do Azerbejdżanu, ale przez wieki stała się tam przytłaczająca większość Ormian. W momencie kształtowania się niepodległych krajów oba kraje rościły pretensje do tych terytoriów. Armenia bo zamieszkały przez Ormian, a Azerbejdżan bo setki lat temu i przez setki lat żyli tam Azerowie…
      O ile Ormianie nie wyrżneli Azerów to prawo międzynarodowe powinno stać po stronie Armeni.
      Ale świat stoi bardziej za Azerbejdżanem, bo za nim Turcja (NATO) a Armenia (bo co jest pozostaje) szuka wsparcia w Rosji.
      Także Azerbejdżan powinien dostać baty…
      Na niekorzyść Armenii jest też to że praktycznie ekonomicznie zablokowana jest przez Turcję, a Azerbejdżan trzepie mamonę na węglowodorach i może inwestować w większą i silniejszą armię…

      • mayo
        mayo :

        dla tego napisałem że Armenia musi porozumieć się z Turcją która wpływa na region. Armenia ma dodatkowego sprzymierzeńca w postaci Iranu który spiera się z Azerami choć ma na swoim terytorium sporą diasporę azerską. Jak wiadomo wojny wybuchają albo z powodów ekonomicznych albo terytorialnych (albo jedno i drugie), tak jak obecna wojna na Ukrainie.