Niemiecka Agencja Energetyczna (BNetzA) oświadczyła, że Niemcy nie będą musiały zamykać żadnych elektrowni węglowych w tym roku, ponieważ poziom redukcji mocy z tego źródła został zrealizowany przed terminem – już dziś, na kilka lat przed planowaną datą w 2028 r. Udział węgla w miksie energetycznym Niemiec w pierwszej połowie 2025 r. wyniósł 23,2 proc., czyli o 2 proc. więcej niż rok wcześniej.
Agencja wskazała, że cel obejmował ograniczenie produkcji energii w elektrowniach węglowych o 8,7 GW. Do 1 września br. poziom ten został przekroczony o ok. 10 proc. Oznacza to, że pozostała liczba elektrowni spadła poniżej ustawowego limitu. To drugi raz od początku procesu odchodzenia od węgla, kiedy nie było potrzeby wydawania zakazów, aby osiągnąć cele przewidziane ustawą.
Regulacje zakładają, że decyzje o zamykaniu elektrowni wydawane są w oparciu o ich wiek – w pierwszej kolejności starszych jednostek. Operatorzy nie będą już otrzymywać rekompensat za wcześniejsze zakończenie spalania węgla. Jednocześnie system przesyłowy wciąż wymaga, aby część jednostek mogła pozostać w rezerwie na wypadek krytycznych sytuacji, takich jak tzw. Dunkelflaute, czyli okresy długotrwałego braku wiatru i słońca. Elektrownie włączone do rezerwy mają gwarantować stabilność sieci.
W latach 2020–2023 odbyło się siedem rund aukcyjnych, w ramach których wystawiono łącznie 10,9 GW mocy netto. Zwycięskie oferty złożyły 41 obiektów o mocy ok. 10,7 GW. Dla trzech innych elektrowni, o łącznej mocy 1,4 GW, BNetzA wydała zakaz dalszej eksploatacji.
Według danych instytutu Fraunhofer udział węgla kamiennego i brunatnego w miksie energetycznym Niemiec w pierwszej połowie 2025 r. wyniósł 23,2 proc., co oznacza wzrost o 2 proc. w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej. Równocześnie prawie dwie trzecie energii elektrycznej w Niemczech pochodzi już ze źródeł odnawialnych.
Czytaj: Niemcy zwiększyły produkcję energii z węgla po spadku dostaw z wiatraków i elektrowni wodnych
Warto zaznaczyć, że mimo dużej roli OZE w niemieckiej energetyce, to według danych Eurostatu, to Niemcy generują największy ślad węglowy w Unii Europejskiej, zostawiając inne kraje Wspólnoty daleko w tyle. Wygenerowali aż 720,4 mln ton CO2. Polska emituje prawie dwa razy mniej.
Niemcy planują całkowite odejście od wytwarzania energii z węgla najpóźniej do 2038 r. Część dużych elektrowni opalanych węglem brunatnym, powiązanych z górnictwem, otrzymała więcej czasu na zamknięcie, aby złagodzić skutki społeczne. Elektrownie opalane węglem kamiennym i mniejsze elektrownie brunatne, które do 2026 r. mogły uczestniczyć w dobrowolnych aukcjach, obecnie mogą być zamykane, jeśli regulator uzna to za konieczne. Operatorzy elektrowni węglowych są również zobowiązani do zakupu uprawnień do emisji CO₂ w ramach unijnego systemu ETS.
Kresy.pl/bundesnetzagentur.de






























