Unia Europejska przygotowała nowe środki, aby zakaz rosyjskiego gazu został przyjęty kwalifikowaną większością głosów państw członkowskich, a nie jednomyślnie. W ten sposób stanowisko Węgier i Słowacji nie blokowałoby wejścia w życie tego zakazu, ponieważ nie przysługiwałoby im prawo weta w tym trybie głosowania.
We wtorek szef unijnej polityki energetycznej Dan Jorgensen zaprezentował pakiet nowych środków, które umożliwią przedsiębiorstwom zerwanie długoterminowych umów na zakup rosyjskiego gazu do 2027 r. – „Dzisiaj postanowiliśmy zakręcić kurek z rosyjską energią” – ogłosił komisarz ds. energii i mieszkalnictwa.
To kolejna decyzja z serii działań, które mogą znacząco wpłynąć na bilans handlowy Rosji. Moskwa może stracić miliardy euro z tytułu dochodów ze sprzedaży surowców do Europy. Wcześniej Bruksela poparła obniżenie limitu cen ropy rosyjskiej przez państwa G7 z 60 dol. (ok. 222 zł) do 45 dol. (ok. 167 zł) za baryłkę oraz zobowiązała się do wprowadzenia całkowitego zakazu importu paliw rafinowanych z rosyjskiej ropy przez kraje trzecie w ramach kolejnej rundy sankcji.
Węgry i Słowacja sprzeciwiają się temu planowi, argumentując, że niesie on ryzyko wzrostu cen rachunków za energię. Węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto stwierdził, że „węgierskie rodziny będą musiały płacić dwa, trzy, a nawet cztery razy więcej niż dotychczas za rachunki za media”.
W maju premier Węgier Viktor Orban powiedział, że plan UE musi zostać powstrzymany „za wszelką cenę”. Dodał, że jeśli UE zrekompensuje Węgrom koszty zakazu sprzedaży energii, wówczas rząd będzie „otwarty na negocjacje” w tej sprawie.
Aby obejść to weto Budapesztu i Bratysławy, Komisja Europejska oparła swój proponowany zakaz na prawie UE dotyczącym handlu i energii. Umożliwiłoby to jego przyjęcie wzmocnioną większością głosów krajów i większością głosów Parlamentu Europejskiego. Wzmocniona większość wymaga poparcia 15 lub więcej z 27 członków UE, reprezentujących co najmniej 65 proc. populacji UE.
17 czerwca Komisja Europejska zaproponowała, aby od 1 stycznia 2026 r. import rosyjskiego gazu, zarówno rurociągami, jak i w formie skroplonej (LNG), został zakazany. Wyjątek miałyby stanowić istniejące umowy długoterminowe, które będą stopniowo wygaszane.
Importerzy, którzy zawarli długoterminowe umowy, będą musieli zaprzestać sprowadzania rosyjskiego gazu od 1 stycznia 2028 r. Wyjątkiem są firmy, takie jak francuskie TotalEnergies i hiszpańska Naturgy, które posiadają kontrakty na rosyjski LNG obowiązujące do lat 30. XXI w.
Węgry i Słowacja, które nadal importują rosyjski gaz rurociągami i sprzeciwiają się planom UE, miałyby czas do 1 stycznia 2028 r. na zakończenie importu, w tym importu realizowanego w ramach kontraktów krótkoterminowych.
Oprócz Węgier i Słowacji rosyjski gaz sprowadza także Francja, Belgia, Holandia i Hiszpania, które odpowiadały w 2023 r. za 97 proc. importu rosyjskiego LNG do UE, co przekłada się na 16,77 mln ton surowca i ponad połowę światowego eksportu gazu z Rosji. Wydatki tych krajów na zakup LNG z Rosji wyniosły łącznie ponad 6 mld euro.
Około 19 proc. europejskiego gazu nadal pochodzi z Rosji, za pośrednictwem rurociągu TurkStream i przesyłek LNG, podczas gdy przed 2022 rokiem odsetek ten wynosił około 45 proc.
Warto zaznaczyć, że w 2024 r. Unia Europejska zapłaciła łącznie 23 mld euro za rosyjską energię, w porównaniu z 21,9 mld euro w 2023 r. Dla porównania – pomoc finansowa UE dla Ukrainy, jaką przekazano w 2024 r. w ramach instrumentu Ukraine Facility, wyniosła 17,3 mld dolarów.
Kresy.pl/euronews.com






























