Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
W Gdańsku odbył się marsz przeciwko unijnemu paktowi migracyjnemu, który wszedł w życie 12 czerwca. Uczestnicy protestu podkreślali sprzeciw wobec przymusowej relokacji migrantów i powtarzali: „Chcemy czuć się bezpiecznie w swoim kraju”.
W piątek 12 czerwca w Gdańsku odbyła się manifestacja przeciwko unijnemu paktowi migracyjnemu. Protest zorganizowano w dniu wejścia nowych przepisów w życie. Manifestacja została zorganizowana przez Młodzież Wszechpolską.
Ukraińskie Siły Zbrojne zaatakowały trzy mosty w obwodzie chersońskim, poinformował w czwartek gubernator obwodu Wołodymyr Saldo.
„W nocy wróg zaatakował mosty na Północnym Kanale Krymskim w pobliżu Preobrażenki i Myrne, most drogowy na trasie Perekop-Armiańsk oraz most w pobliżu wsi Stawki” – napisał serwisie społecznościowym Max gubernator obwodu chersońskiego w ramach władz rosyjskich, Władimir Saldo, którego słowa zacytowała agencja informacyjna Interfax.
Według wstępnych doniesień, doszło do uszkodzeń, a konstrukcje są sprawdzane. Gubernator obiecał poinformować o możliwym do zniesienia przez uszkodzone mostynatężeniu ruchu i harmonogramie napraw w późniejszym terminie. Według Saldo, w ciągu nocy nad obwodem chersońskim, sąsiadującym z Krymem, zniszczono 45 dronów.
Ambasadorowie Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec zwrócili się o spotkanie z wiceministrem spraw zagranicznych Rosji. Siergiej Ławrow zadeklarował, że Moskwa ich przyjmie i wysłucha stanowiska w sprawie wojny na Ukrainie. Szef rosyjskiej dyplomacji jednocześnie oskarżył państwa E3 o negatywną rolę w dotychczasowych próbach uregulowania konfliktu.
W środę w Kazaniu minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow poinformował, że ambasadorowie Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec proszą o spotkanie z jego zastępcą w rosyjskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Wypowiedź padła podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Ministrów Spraw Zagranicznych Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.
Prezydent Kolumbii Gustavo Petro zaprotestował w środę przeciwko ingerencji Donalda Trumpa w wybory prezydenckie w tym południowoamerykańskim państwie.
Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się Kolumbii 21 czerwca. Przeszli do niej lewicowiec Iván Cepeda i Abelardo Gabriel de la Espriella. Dwaj kandydaci, którzy otrzymali w pierwszej turze podobną proporcję głosów odzwierciedlają zaostrzającą się polaryzację społeczno-polityczną, z której próbuje skorzystać prezydent USA.
Cepeda to wieloletni senator z ramienia kolejnych lewicowych partii. Jest synem przewodniczącego Komunistycznej Partii Kolumbii zastrzelonego w 1994 roku przez wojskowych. Studiował w komunistycznej Bułgarii, co przyczyniło się do zmiany jego poglądów. Pozostaje jednak lewicowcem, popierając rozbudowane programu socjalne, reformę systemu służby zdrowia i systemu emerytalnego w kierunku większego egalitaryzmu oraz proponuje reformę rolną. Cieszy się sympatią obecnego prezydenta. Gustavo Petro kończy właśnie drugą kadencję i nie może już ubiegać się o reelekcję.
Sekretarz obrony Pete Hegseth ostrzegł, że podległe mu siły mogą rozpoczęć konfrontację z Kubą, której elementem może być ujęcie jej prezydenta.
„Nierozsądne byłoby ze strony rządu Kuby próbowanie pozyskania lub uzyskania dostępu do broni, która mogłaby dotrzeć do tej bazy lub do terytorium Ameryki” – powiedział Hegseth podczas wizyty w amerykańskiej bazie wojskowej w Zatoce Guantanamo na karaibskiej wyspie. Uznał on, że w ten sposób „zapraszaliby do konfrontacji, której nie tylko nie chcą, ale której nie mogliby znieść. Żaden kraj na Ziemi nie dorówna możliwościom Stanów Zjednoczonych Ameryki” - zacytowała Al Jazeera.
Agencja RIA Nowosti podała, że Hegseth sugerował, iż Stany Zjednoczone rozważają porwanie prezydenta Kuby Miguela Díaz-Canela, podkreślając, że ostateczna decyzja należy do prezydenta USA Donalda Trumpa. „Wszystkie opcje są brane pod uwagę” – powiedział Hegseth dziennikarzom w odpowiedzi na pytanie w tej sprawie.
Członek libańskiego parlamentu z ramienia Hezbollahu ujawnił, że ruch otrzymał od Turcji, iż protegowane przez nią nowe władz Syrii, nie podejmą akcji na terytorium Libanu, mimo zadawnionej wrogości wobec organizacji libańskich szyitów.
„Otrzymaliśmy zapewnienia, że Syria nie zamierza podejmować działań przeciwko Ruchowi Oporu” - powiedział w wywiadzie dla Al Mayadeen parlamentarzysta Hezbollahu, Ali Fajjad. Według niego, władze w Ankarze uznały "rolę Ruchu Oporu i jego legitymizację w Libanie", co w samej organizacji szyitów zostało uznane za „szczególnie godne uwagi”.
Tymczasowy prezydent Syrii, wywodzący się z Al Kaidy Ahmed asz-Szara poparł libańską głowę państwa i rząd w sporze z Hezbollahem. Nowy proamerykański premie Libanu wydał bowiem 2 marca zakaz użycia broni przeciw Izraelowi przez organizację szyitów, który został przez nią zignorowany.
Szef czeskiej dyplomacji apeluje do Rosji o wykreślenie jego kraju ze spisu “państw nieprzyjaznych”