Separatyści wygrali wybory w Katalonii

Katalońskie partie separatystyczne wzmocniły swoją większość w regionalnym parlamencie Katalonii w wyniku niedzielnych wyborów – podaje agencja AFP.

Po przeliczeniu 99 proc. głosów wiadomo, że największe poparcie uzyskała Partia Socjalistyczna premiera Pedro Sancheza, ale trzy partie katalońskich separatystów otrzymały łącznie 74 mandaty w 135-osobowym zgromadzeniu. To o 4 mandaty więcej, niż w poprzedniej kadencji parlamentu.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5424.39 PLN    (24.65%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Według tych niepełnych wyników socjaliści będą mieli 33 mandaty, ERC tymczasowego premiera regionu Pere Aragonesa – 33, Razem dla Katalonii (JxCat) – 32 a skrajnie lewicowa Kandydatura Jedności Ludowej (CUP) – 9.

Ogółem na trzy partie separatystyczne po raz pierwszy w historii padła ponad połowa głosów (50,9%).

Wyniki wyborów sugerują, że premierem Katalonii pozostanie 38-letni Pere Aragones. „Powstrzymaliśmy operację [hiszpańskiego] państwa mającą na celu wydalenie separatystów z instytucji” – powiedział Aragones po ogłoszeniu wyników.

Katalonia jest obecnie rządzona przez koalicję JxCat, która jest skłonna do konfrontacji z Madrytem, ​​oraz ERC, która jest otwarta na dialog i wspiera mniejszościowy rząd Sancheza w krajowym parlamencie.

Wczorajsze wybory w Katalonii były już piątymi w ciągu dekady. Pedro Sanchez miał nadzieję na zakończenie rządów separatystów w regionie. W wyborach jako swojego kandydata wystawił ministra zdrowia Salvadora Illę w nadziei, że jego popularność dzięki walce z pandemią pomoże zdobyć głosy.

Wybory zarządzono po zawieszeniu przez Pedro Sancheza dotychczasowego szefa rządu Quima Torry z JxCat. Torra został zawieszony po wyroku Sądu Najwyższego Hiszpanii, który zakazał mu pełnienia funkcji państwowych przez 1,5 roku za odmowę zdjęcia symboli separatystycznych z urzędów publicznych.

Wybory odbyły się w cieniu pandemii, o czym może świadczyć niska frekwencja na poziomie 54,4% (w poprzednich wyborach w 2017 roku wyniosła ona 79%). Ostatnia godzina głosowania została nazwana „godziną zombie”, ponieważ przeznaczono ją dla wyborców chorych na COVID-19. Członkowie komisji wyborczych zamienili wówczas maski na stroje chroniące całe ciało. Inne środki sanitarne w ciągu dnia obejmowały mierzenie temperatury wchodzących, używanie żelu do rąk oraz oddzielne wejścia i wyjścia.

Kresy.pl / reuters.com / thelocal.es / polsatnews.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz