Urzędnicy administracji Donalda Trumpa oszacowali podczas odprawy kongresowej w tym tygodniu, że pierwsze sześć dni wojny z Iranem kosztowało Stany Zjednoczone co najmniej 11,3 mld dolarów. Kwota ta nie uwzględnia jednak całkowitych kosztów wojny. W Kongresie rośnie oczekiwanie na wniosek Białego Domu o dodatkowe finansowanie, które może sięgnąć 50 mld dolarów.
W środę w Stanach Zjednoczonych oszacowano, że pierwsze sześć dni wojny z Iranem kosztowały co najmniej 11,3 mld dol., co otworzyło debatę o dodatkowym finansowaniu działań wojennych przez Kongres.
W tym tygodniu podczas briefingu kongresowego za zamkniętymi drzwiami przedstawiono szacunkowe dane dotyczące kosztów operacji. Ujawniono, że sama kwota 11,3 mld dol. nie obejmuje wszystkich wydatków związanych z prowadzeniem działań na Bliskim Wschodzie. W ciągu dwóch dni nalotów na Iran wykorzystano uzbrojenie warte 5,6 mld dolarów, co pokazało skalę obciążenia dla amerykańskich finansów i zaplecza wojskowego.
W kolejnych dniach w Kongresie pojawiło się oczekiwanie, że Biały Dom zwróci się o nowe środki na prowadzenie wojny. Część urzędników zakłada, że wniosek może opiewać na 50 mld dolarów, a inni spodziewają się jeszcze wyższej kwoty.
W pierwszych 100 godzinach operacji jednym z największych wydatków była amunicja, na którą przeznaczono 3,1 mld dol. Amerykańska armia wykorzystywała podczas ataków m.in. pociski Tomahawk, których koszt wynosi 2 mln dol. za sztukę.
Wojna z Iranem na tyle szybko wyczerpuje zasoby militarne Stanów Zjednoczonych, że Amerykanie zaczęli przemieszczać na Bliski Wschód te, które utrzymują w Korei Południowej. Jeszcze w lipcu 2025 roku doniesienia medialne wskazywały, że zapasy pocisków ziemia-powietrze dla systemu Patriot spadły do zaledwie 25 proc. poziomu uznawanego przez Departament Obrony za niezbędny do realizacji potrzeb operacyjnych. Spadek ten przypisano połączeniu rozległych transferów systemów obrony przeciwrakietowej na Ukrainę.
Wojna trwa już prawie dwa tygodnie
Od 28 lutego trwa wojna między koalicją USA i Izraela a Iranem. Ataki zostały przeprowadzone także na bazę proirańskiej milicji w Iraku, a także na Liban, w którym znajduje się siedziba Hezbollahu. Fala bombardowań jest znacząco większa niż w czasie pierwszego dnia wojny dwunastodniowej z czerwca zeszłego roku. Wśród kilku członków irańskiego przywództwa polityczno-wojskowego, w bombardowaniach poległ sam najwyższy przywódca Ali Chamanei. 9 marca jego następcą ogłoszono syna – Modżtabę.
Teheran odpowiada uderzeniami odwetowymi nie tylko na Izrael, ale na bazy amerykańskie i inne obiekty w Omanie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Celem ataku była też brytyjska baza wojskowa na Cyprze.
Iran w odwecie zablokował Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa do 30 proc. światowego morskiego transportu ropy naftowej, ale także innych strategicznych surowców. Iran zaminował akwen, a Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zadeklarował, że siły Teheranu będą ostrzeliwać każdy statek próbujący przepłynąć przez cieśninę. Korpus wydał 11 marca deklarację, że aby przepłynąć przez cieśninę, należy poprosić o zgodę Teheranu.
W ciągu pierwszych 10 dni operacji rannych zostało około 140 amerykańskich żołnierzy, a siedmiu zginęło. Większość poszkodowanych odniosła lekkie obrażenia i powróciła już do służby.
Od rozpoczęcia działań 28 lutego amerykańskie wojsko wystrzeliło setki pocisków precyzyjnych, w tym pociski manewrujące Tomahawk oraz pociski przechwytujące systemów obrony powietrznej. Amerykańskie Dowództwo Centralne poinformowało o trafieniu ponad 5 tys. celów przy użyciu ponad 2 tys. sztuk amunicji. Uderzenia na Iran kosztowały do tej pory 5,6 mld dolarów w amunicji.
Stany Zjednoczone poniosły również kosztowne straty w sprzęcie na terytorium państw sojuszniczych, tracąc kilka radarów o łącznej wartości kilku miliardów dolarów.
Już pierwszego dnia wojny pojawiły się informacje o zbrodniach wojennych na terenie Iranu. 28 lutego w Minab w prowincji Hormozgan w południowym Iranie izraelsko-amerykańskie naloty uderzyły w szkołę dla dziewcząt podczas zajęć. Według irańskich władz zginęło co najmniej 175 osób, głównie dzieci w wieku od 7 do 12 lat. Stany Zjednoczone, ani Izrael nie przyznały się do zbombardowania szkoły.
Półoficjalna agencja Mehr opublikowała nagranie, które później zweryfikowano, pokazujące uderzenie pocisku manewrującego Tomahawk w bazę irańskiej marynarki wojennej w Minabie położoną w pobliżu szkoły. Tego typu pociskami dysponują w tej wojnie wyłącznie Stany Zjednoczone, a amerykańskie Dowództwo Centralne potwierdziło, że 28 lutego z okrętów USA odpalono pociski Tomahawk.
Kresy.pl/Reuters































