Donald Trump przedłużył ultimatum wobec Teheranu do wtorkowego wieczoru, uzależniając dalszy rozwój sytuacji od odblokowania cieśniny Ormuz. Jednocześnie zagroził uderzeniem w irańską infrastrukturę, jeśli warunki nie zostaną spełnione. Równolegle Rosja wezwała Waszyngton do podjęcia negocjacji.
Nowy termin — wtorek, godz. 20 czasu wschodniego — amerykański prezydent ogłosił w mediach społecznościowych, przesuwając wcześniejsze ultimatum, które miało wygasnąć w poniedziałek.
Czytaj też: Amerykańska operacja ratunkowa w Iranie zakończona stratą kilku samolotów
Trump zapowiedział nową datę na swoim portalu Truth Social: „Wtorek będzie w Iranie ostatnim dniem elektrowni i mostów, wszystko w jednym. Nie będzie niczego podobnego!!! Otwórzcie tę cholerną Cieśninę, wy szalone dranie, albo traficie do piekła – POPATRZCIE! Chwała Allahowi”
Trump powiedział również, że odbudowa Iranu mogłaby potrwać nawet 20 lat. Pytany o konsekwencje dla ludności cywilnej, odpowiedział: „Nie, oni chcą, byśmy to zrobili”, dodając, że mieszkańcy Iranu „żyją w piekle”.
W tym samym czasie, podczas rozmowy telefonicznej z irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Aragczim, szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow wezwał Stany Zjednoczone do zmiany kursu i powrotu do negocjacji zamiast dalszego zaostrzania presji. W komunikacie po rozmowie Moskwa wyraziła nadzieję na deeskalację napięć, podkreślając, że będzie ona łatwiejsza, jeśli Waszyngton porzuci język ultimatum.
Ławrow i Aragczi wspólnie zażądali także zaprzestania „nielegalnych ataków na infrastrukturę cywilną”.
Trump kilkukrotnie wyznaczał „ostateczne terminy” Iranowi. 27 marca termin został wydłużony do 10 dni – według Trumpa na prośbę strony irańskiej. Teheran odrzucił te twierdzenia, jakoby zwracał się do USA o zawieszenie broni lub naciskał na rozpoczęcie rozmów.
1 kwietnia prezydenta USA twierdził, że wojna z Iranem jest już właściwie wygrana, a zmiana władz tego kraju się dokonała, ale zamierza kontynuować wojnę. „Ameryka, tak jak przez pięć lat mojej prezydentury, zwycięża – i to teraz w większym stopniu niż kiedykolwiek wcześniej”. „Dokończymy to zadanie i zrobimy to bardzo szybko”. Jak powiedział, chciał wytłumaczyć dlaczego “operacja «Epicka Furia» jest konieczna dla bezpieczeństwa Ameryki i bezpieczeństwa wolnego świata”.
W czasie 20-minutowego wystąpienia Trump powtórzył argumenty wypowiadane wcześniej. Twierdził, że Iran nie może mieć broni nuklearnej i mówił też o znacznej redukcji potencjału rakietowego tego państwa.
Mimo rzekomego osiągnięcia celów, Trump zapowiedział „ekstremalnie silne” ataki na Iran w ciągu „następnych dwóch-trzech tygodni”. W wystąpieniu polityka nie było sygnałów sugerujących możliwość rozpoczęcia operacji sił lądowych przeciwko Iranowi.
2 kwietnia członek irańskiej Rady Rozeznania Celowości Iranu Mohsen Rezaei stwierdził, że „Amerykanie nie powinni liczyć na to, że zakończą wojnę jednym, błyskotliwym ruchem militarnym”. Rezaei zapowiedział, że Iran będzie kontynuował swoje działania, dopóki jego przeciwnicy „nie pożałują swoich czynów”. Uznał, że jego państwo nie może dać swoim wrogom czasu na regenerację gotowości do kolejnego uderzenia.
Odnosząc się do perspektywy negocjacji, Rezaei zakwestionował wykonalność rozwiązania dyplomatycznego lub zawieszenia broni w obecnych warunkach. Podkreślił, że żaden proces polityczny nie może się rozpocząć, dopóki „sankcje nie zostaną zniesione, a szkody” poniesione przez Republikę Islamską nie zostaną zrekompensowane.
Wojna izraelsko-amerykańska przeciwko Iranowi rozpoczęła się 28 lutego od nalotów na strategiczne obiekty. Od tego momentu w Iranie zginęło ponad 1340 osób, w tym były najwyższy przywódca Iranu, Ali Chamenei.
Amerykańskie straty wyniosły 13 żołnierzy, z czego 7 zginęło w działaniach bojowych przeciw Iranowi, a 6 zginęło w katastrofie amerykańskiego samolotu tankującego nad Irakiem.
Kresy.pl/The Guardian































