We wtorek odbywa się spotkanie w sprawie zakończenia wojny w Jemenie. Szczyt odbywa się na terenie jednej z wojujących stron, dlatego przedstawiciele drugiej nie przyjęli zaproszenia.

Spotkanie w sprawie rozwiązania konfliktu w Jemenie odbywa się w Arabii Saudyjskiej. Państwo to jest główny zagranicznych interwentem zaangażowanym w konflikt w sąsiednim kraju. Z tego powodu przeciwnicy Saudyjczyków, polityczno-wojskowy ruch Hutich, kontrolujący stolicę i najważniejszą część kraju, odmówił uczestnictwa. Huti domagali się przeprowadzenia szczytu na terytorium państwa neutralnego.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3816.49 PLN    (17.34%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Spotkanie zorganizowane zostało przez Radę Państw Zatoki Perskiej (GCC) skupiającą arabskie monarchie: Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn, Katar, Kuwejt i Oman. Dwa pierwsze państwa z szeregów Rady zaangażowane są w jemeński konflikt. Przedstawiciele sześciu państw mają w czasie szczytu odbyć spotkanie za zamkniętymi drzwiami.

Oprócz dyplomatów GCC w spotkaniu biorą też udział przedstawiciele uznawanych międzynarodowo władz Jemenu wypartych z kraju przez Hutich oraz przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych.

W przemówieniu wyemitowanym w nadającej z Sany telewizji Al Masirah w poniedziałek przywódca Ansarullahu Abd al-Malik al-Huti powiedział, że jego zwolennicy „nie będą szczędzić wysiłków, aby stawić czoła agresji i oblężeniu”. Dwa dni wcześniej ruch ogłosił zawieszenie broni. „Będziecie żałować, że przegapiliście” powiedział o inicjatywie ruchu Hutich, dodając, że członkom koalicji nie oszczędzi się dalszych uderzeń, chyba że „zatrzymają agresję, zniosą blokadę i zakończą okupację” Jemenu – przytoczył portal telewizji Al Jazeera. Jednym z podstawowych postulatów jego ruchu jest zakończenie ograniczania dostępu do jemeńskich portów morskich oraz portu lotniczego w Sanie.

Rzecznik Hutich, Mohammad Abd al-Salam, napisał na Twitterze: „Reżim saudyjski musi udowodnić swoją powagę w kontekście pokoju… odpowiadając na zawieszenie broni, znosząc oblężenie i wycofując obce siły z naszego kraju”. Uznał przy tym, że „porozmawiać o rozwiązaniach politycznych” można tylko „w spokojnej atmosferze, z dala od jakiejkolwiek presji wojskowej lub humanitarnej”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Po obaleniu wieloletniego autokratycznego przywódcy Jemenu Ali Abdullaha Saliha, ruch dyskryminowanych dotąd szyitów-zajdytów, Ansarullah, określany też, od nazwiska klanu przywódców, Huthi, pod koniec 2011 roku podjął ofensywne działania zbrojne. Wobec faktycznego krachu jemeńskiej państwowości pod koniec 2014 roku Huthi przejęli władzę nad stolicą Jemenu Saną i rozwiązali dotychczasowe władze. Prezydent Abd Rabbuh Mansur Hadi w 2015 roku został wzięty w areszt domowy przez szyitów. Uwolniony, uciekł do Adenu – metropolii na południu kraju, a następnie do Arabii Saudyjskiej. Tam przekonał Saudyjczyków do interwencji zbrojnej. Ci skorzystali z okazji, gdyż Huthi są sojusznikiem ich czołowego rywala w regionie – Iranu.

26 marca 2015 roku Arabia Saudyjska rozpoczęła zmasowane naloty na Jemen. Jest popierana przez USA, Wielką Brytanię. Do zbrojnej interwencji włączyły się także Zjednoczone Emiraty Arabskie, choć te ostatnie wspierają przede wszystkim południowych separatystów. W 2019 r. ZEA ograniczył liczbę swoich oddziałów w Jemenie koncentrując się na zbrojeniu i szkoleniu sprzyjających sobie milicji.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Huti są w stanie odpowiadać atakami na terytorium Arabii Saudyjskiej. We wrześniu 2019 r. atak na rafinerię naftową doprowadził do pozbawienia Arabii Saudyjskiej połowy mocy przerobowej jej sektora rafineryjnego. W styczniu bieżącego roku pociski rakietowe Hutich trafiły tam w teren lotniska oraz samochody-cysterny z paliwem, co doprowadziło do śmierci trzech cywilów.

W ostatni piątek Huti skutecznie ostrzelali składy paliwa w rafinerii w Dżeddzie. W efekcie doszło tam do zapłonu dużych ilości łatwopalnego materiału i dużego pożaru. Celem Hutich były także instalacje saudyjskiego koncernu naftowego Saudi Aramco w Dżizanie, Nadżranie, Ras Tanurze i w Rabigh.

aljazeera.com/kresy.pl

 

 

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz