Pentagon przyznał, że wśród zabitych w wyniku ataku terrorystycznego w pobliżu lotniska w Kabulu są amerykańscy żołnierze. Według nieoficjalnych doniesień zginęło czterech marines, a trzech zostało rannych.

Pojawiają się kolejne doniesienia na temat skutków dzisiejszego zamachu terrorystycznego w okolicach lotniska w Kabulu, na którym trwa ewakuacja sił USA i ich sojuszników z Afganistanu. Według ustaleń Wall Street Journal ambasador USA w Kabulu powiedział personelowi ambasady, że w wyniku ataku zginęło czterech żołnierzy amerykańskiej piechoty morskiej, a kolejnych trzech zostało rannych.

Agencja Reutera podaje, że Pentagon przyznał, że „pewna ilość” Amerykanów zginęła, lecz nie ujawnił dokładnej liczby zabitych.

Pojawiają się też doniesienia mówiące o coraz większej liczbie zabitych cywilów. Wysoki rangą afgański urzędnik ds. zdrowia określił liczbę ofiar śmiertelnych wśród lokalnych cywilów na 60. Wiele innych osób walczy o życie.

Jak pisaliśmy, talibowie określili liczbę zabitych na co najmniej 13, ale według agencji Reutera nagrania wideo przesłane przez afgańskich dziennikarzy z miejsca zdarzenia pokazywały dziesiątki ciał ułożonych w stosy.

[AKTUALIZACJA 26.08.2021: agencja Reutera powołując się na dwóch urzędników USA pisze już o 12 zabitych amerykańskich żołnierzach].

Według doniesień z Kabulu, potwierdzonych przez Pentagon, jedna eksplozja miała miejsce przy Abbey Gate, jednym z głównych wejść na lotnisko. Wysadzić się miał zamachowiec-samobójca. Po wybuchu nastąpił ogień z broni ręcznej. Drugi wybuch miał miejsce przy Baron Gate, nazwanej tak od pobliskiego hotelu Baron służącego brytyjskim służbom do wstępnego sprawdzania ewakuowanych Afgańczyków. Według Sky News druga eksplozja była wynikiem detonacji bomby umieszczonej w samochodzie.

W czasie ataku okolice bram lotniska były wypełnione tysiącami Afgańczyków, którzy chcą się wydostać z Afganistanu w obawie przed rządami talibów.

O dokonanie zamachu podejrzewa się afgańskie skrzydło Państwa Islamskiego, wrogie zarówno wobec USA jak i talibów.

Kresy.pl / reuters.com / wsj.com

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz