Kolumbijski prezydent Gustavo Petro powiedział, że narastająca ingerencja administracji Trumpa w wewnętrze sprawy państw Ameryki Łacińskiej, może doprowadzić do „buntu” przeciwko wpływom Waszyngtonu. Jako przykład wymienił zbombardowanie stolicy Wenezueli, co wywołało niepokój u wielu przywódców.
Petro odniósł się do polityki Stanów Zjednoczonych wobec Ameryki Łacińskiej w wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika „El Pais”, opublikowanym 18 kwietnia. Rozmowa ukazała się w czasie jego wizyty w Barcelonie, gdzie uczestniczył w szczycie z udziałem przywódców Hiszpanii, Brazylii i Meksyku.
Petro ocenił, że działania administracji prezydenta USA Donalda Trumpa wobec przywódców regionu, którzy sprzeciwiają się polityce Waszyngtonu, mogą doprowadzić do otwartego sprzeciwu wobec amerykańskich wpływów. Kolumbijski prezydent wskazał przy tym na sankcje Departamentu Skarbu USA, które – według niego – są wykorzystywane jako narzędzie polityczne.
Administracja Trumpa umieściła Gustavo Petro na liście sankcyjnej Biura Kontroli Aktywów Zagranicznych Departamentu Skarbu USA z powodu podejrzeń o udział w światowym nielegalnym handlu narkotykami. Petro, były członek lewicowej partyzantki M-19, wielokrotnie spierał się z amerykańskim prezydentem.
„To system podobny do tego, jaki miał król Hiszpanii kilka wieków temu. A jaka była reakcja Ameryki Łacińskiej? Bunt. To właśnie się stanie, jeśli rząd USA nie będzie w stanie ponownie rozważyć swoich relacji z Ameryką Łacińską” – powiedział Gustavo Petro w wywiadzie dla „El Pais”.
Petro o swoich relacjach z Trumpem
Kolumbijski prezydent stwierdził, że sankcje OFAC są stosowane wobec polityków, którzy opowiadają się za inną linią polityczną niż Waszyngton. W jego ocenie takie działania zwiększają napięcia w regionie i mogą wywołać reakcję wymierzoną w dominację Stanów Zjednoczonych.
Petro odniósł się również do styczniowego bombardowania Caracas, stolicy Wenezueli, przez Stany Zjednoczone. Według niego operacja, której celem miało być pojmanie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, wywołała niepokój wśród wielu przywódców Ameryki Łacińskiej.
Mimo krytyki polityki Waszyngtonu Petro powiedział, że jego osobiste relacje z Donaldem Trumpem są dobre. Dodał, że obaj politycy rozmawiali ostatnio dwukrotnie i mieli odrzucić fałszywe narracje na swój temat. Kolumbijski prezydent zaznaczył również, że nie udał się do Waszyngtonu po to, aby „paść na kolana i się modlić”, lecz spotkał się z Trumpem jak równy z równym.
Warto przypomnieć, że w styczniu prezydent USA zasugerował, że nie wyklucza militarnych przeciwko Kolumbii. Wymienił również Kubę i Meksyk jako potencjalne cele przyszłym interwencji.
„Kolumbia jest bardzo chora, rządzi nią chory człowiek, który lubi produkować kokainę i sprzedawać ją Stanom Zjednoczonym, i nie zamierza tego robić zbyt długo” – powiedział Trump. Gdy dziennikarze zapytali wprost, czy Waszyngton mógłby przeprowadzić interwencję zbrojną przeciwko kolumbijskiemu rządowi, Trump odparł: „Operacja Kolumbia brzmi to dla mnie dobrze”.
Operacje USA w Ameryce Łacińskiej
Zaostrzenie polityki antynarkotykowej w drugiej kadencji Donalda Trumpa często negatywnie odbija się na relacjach Stanów Zjednoczonych z krajami Ameryki Łacińskiej. W zeszłym roku administracja USA uznała liczne kartele narkotykowe za organizacje terrorystyczne, co dało Waszyngtonowi szersze narzędzia prawne i militarne.
Jednym z głównych celów stała się wenezuelska organizacja Cartel de los Soles (Kartel Słońc). Amerykańskie władze oskarżyły prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro o kierowanie tą strukturą. 3 stycznia 2026 roku siły specjalne USA przeprowadziły precyzyjną operację w Caracas, w wyniku której schwytano Maduro wraz z żoną Cilią Flores. Para została przetransportowana do Stanów Zjednoczonych, gdzie stanęli przed sądem oskarżeni o udział w grupie narkoterrorystycznej. W ramach tej samej operacji Amerykanie przejęli również kilka tankowców powiązanych z handlem wenezuelską ropą.
Donald Trump otwarcie mówił, że celem działań jest przejęcie kontroli nad częścią wenezuelskiego przemysłu naftowego i jego dochodami. Po operacji stwierdził nawet, że Stany Zjednoczone będą tymczasowo „prowadzić” Wenezuelę.
Reakcje w Ameryce Łacińskiej były mocno podzielone. Część przywódców ostro potępiła akcję jako naruszenie suwerenności, inni uznali ją za szansę na zmianę sytuacji politycznej w regionie.
Najostrzejsza krytyka padła ze strony prezydenta Kolumbii Gustavo Petro. W serii wpisów na platformie X podkreślił, że „rząd Kolumbii odrzuca agresję przeciwko suwerenności Wenezueli i całej Ameryki Łacińskiej”. Wezwał również do pilnego zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Podobny ton przyjął prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva, który stwierdził, że „uderzenia na terytorium Wenezueli i zatrzymanie jej prezydenta przekraczają niedopuszczalną granicę”.
Władze Chile również zabrały głos. Ustępujący prezydent Gabriel Boric potępił operację, natomiast prezydent elekt José Antonio Kast ocenił aresztowanie Maduro jako „dobrą wiadomość dla regionu”. Dodał: „Teraz zaczyna się większe zadanie. Rządy Ameryki Łacińskiej muszą doprowadzić do tego, by cały aparat reżimu ustąpił i poniósł odpowiedzialność”. Zaprzysiężenie Kasta zaplanowano na 11 marca.
Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum także skrytykowała interwencję USA w Wenezueli. Odnosząc się do wypowiedzi Trumpa o możliwości „likwidacji karteli” z pomocą Meksyku, podkreśliła, że jej kraj utrzymuje dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi w kwestiach bezpieczeństwa, ale kategorycznie odrzuca jakąkolwiek ingerencję w sprawy wewnętrzne innych państw.
Zupełnie inne stanowisko zajęli prawicowi liderzy. Prezydent Argentyny Javier Milei, najbliższy sojusznik Trumpa w regionie, publicznie wyraził poparcie dla operacji. Prezydent Ekwadoru Daniel Noboa napisał z kolei: „Wszyscy przestępczy narco-chaviści doczekają się swojego momentu. Ich struktura ostatecznie się załamie na całym kontynencie”.
Kontynuacja wojny z narkobiznesem
W styczniu 2026 roku administracja Trumpa zagroziła Meksykowi ewentualnymi działaniami militarnymi, jeśli nie zintensyfikuje walki z kartelami. Prezydent USA oświadczył, że jego rząd rozważa uderzenia „gdziekolwiek”, również poza terytorium Stanów Zjednoczonych. Władze Meksyku odpowiedziały zwiększeniem współpracy – w samym styczniu przekazano USA kolejnych 37 członków karteli, a łączna liczba ekstradycji wyniosła 92 osoby.
W marcu Stany Zjednoczone rozpoczęły działania wojskowe przeciwko organizacjom przestępczym w Ekwadorze, tym razem przy otwartym wsparciu lokalnych władz. Dotychczas operacje ograniczały się głównie do wód międzynarodowych – amerykańska Straż Przybrzeżna przechwytywała transporty kokainy na wschodnim Pacyfiku.
Według danych amerykańskich, od początku drugiej kadencji Trumpa przeprowadzono około 45 uderzeń na statki podejrzane o przemyt narkotyków w rejonie Karaibów i Pacyfiku. W ich wyniku zginęło ponad 150 osób.
Kresy.pl/El Pais






























