Po niespodziewanej operacji Stanów Zjednoczonych w Wenezueli, w wyniku której — jak ogłosił Donald Trump — schwytano Nicolása Maduro, przywódcy Ameryki Łacińskiej zareagowali skrajnie różnie. Jedni mówią o naruszeniu suwerenności, inni uznają zatrzymanie Maduro za dobre wiadomości dla regionu.
W sobotę, po informacji o przeprowadzonej przez Stany Zjednoczone operacji na terytorium Wenezueli i zatrzymaniu Nicolása Maduro, w państwach Ameryki Łacińskiej pojawiły się rozbieżne oceny. Część przywódców potępiła atak, wskazując na naruszenie suwerenności, inni uznali go za działanie, które ich zdaniem może zmienić sytuację polityczną w regionie.
Najostrzejsza krytyka padła ze strony prezydenta Kolumbii Gustavo Petro. W serii wpisów na platformie X podkreślił, że „rząd Kolumbii odrzuca agresję przeciwko suwerenności Wenezueli i Ameryki Łacińskiej”. Wezwał również do pilnego zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, której Kolumbia jest członkiem. Zbliżony ton przyjął prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva. W oświadczeniu stwierdził, że „bombardowania na terytorium Wenezueli i zatrzymanie jej prezydenta przekraczają niedopuszczalną granicę”.
Swoje stanowisko przedstawiły również władze Chile. Ustępujący prezydent Gabriel Boric potępił operację, natomiast prezydent elekt José Antonio Kast napisał, że aresztowanie Maduro to — jak ocenił — dobra wiadomość dla regionu. „Teraz zaczyna się większe zadanie. Rządy Ameryki Łacińskiej muszą doprowadzić do tego, by cały aparat reżimu ustąpił i poniósł odpowiedzialność” — zaznaczył. Zaprzysiężenie Kasta zaplanowano na 11 marca.
Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum również skrytykowała interwencję USA w Wenezueli. Odniosła się przy tym do wypowiedzi Donalda Trumpa, który mówił, że Waszyngton oferował Meksykowi „likwidację karteli” i że „trzeba coś zrobić”. Sheinbaum podkreśliła, że Meksyk utrzymuje bardzo dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi w sprawach bezpieczeństwa.
W Argentynie prezydent Javier Milei, uchodzący za najbliższego sojusznika Trumpa w regionie, opublikował materiały w mediach społecznościowych wyrażające poparcie dla operacji. Z kolei prezydent Ekwadoru Daniel Noboa oświadczył, że przeciwnicy Maduro oraz Hugo Cháveza mają w Ekwadorze sojusznika. „Wszyscy przestępczy narco-chaviści doczekają się swojego momentu. Ich struktura ostatecznie się załamie na całym kontynencie” — napisał na X.
W kilku miastach regionu, w tym w Buenos Aires, zapowiedziano demonstracje zarówno popierające, jak i sprzeciwiające się działaniom przeciwko Wenezueli.
Brian Winter, redaktor naczelny „Americas Quarterly”, określił zatrzymanie Maduro jako „jedną z najważniejszych decyzji w historii relacji między USA a Ameryką Łacińską”. Jego zdaniem operacja oznacza powrót Waszyngtonu do roli „strażnika” w swojej strefie wpływów — roli, która w przeszłości była charakterystyczna dla XIX i XX wieku, a po zakończeniu zimnej wojny stopniowo zanikała.
Kresy.pl/Reuters
































