Etiopczycy ruszyli w poniedziałek do urn by zadecydować w jaki sposób wydobyć się z kryzysu destabilizacji.

Wybory do Izby Przedstawicieli Ludowych Etiopii miały odbyć się w sierpniu zeszłego roku jednak władze zdecydowały się na ich przełożenie ze względu na pandemię koronawirusa. Prawie rok później Etiopczycy udają się do urn już w całkowicie innych realiach politycznych.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Pogłębiające się napięcia między obozem premiera Abija Ahmeda a Tigrajskim Ludowym Frontem Wyzwolenia (TPLF) doprowadziły w listopadzie zeszłego roku do wybuchu konfliktu zbrojnego. Armii rządowej udało się rozbić główne oddziały Tigrajczyków i przejąć kontrolę na głównymi miastami północnego regionu, jednak sytuacja w nim nadal jest zakłócana przez starcia na prowincji. Konflikt spowodował też poważne migracje na terytorium kraju, który ma problem z zadbaniem o uchodźców wewnętrznych.

Dodatkowo u schyłku zeszłego roku doszło również do starć na granicy z Sudanem. Etiopia mierzy się także z dyplomatycznym konfliktem z Egiptem wspieranym przez Ligę Państwa Arabskich w kwestii budowy przez Etiopczyków wielkiej tamy na Nilu Błękitnym, co może mieć wpływ na stosunki wodne w dole rzeki.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Ważny jest także kontekst wewnętrzny. Poniedziałkowe wybory są pierwszymi, które mają przynieść pluralizm w Izbie Przedstawicieli Ludowych przez lata całkowicie zdominowanej przez kolejne obozy rządzące, ostatnio Partię Dobrobytu premiera Abija. Z tego powodu Al Jazeera relacjonuje o wysokim zainteresowaniu wyborami. Choć lokale wyborcze otwarto o godz. 6 czasu lokalnego pierwsi chętni do głosowania pojawili się pod nimi jeszcze około godz. 4 nad ranem.

Sam premier Abij chwali się, że poniedziałkowe wybory mają być najbardziej konkurencyjnymi wyborami parlamentarnymi w historii kraju. Swoich kandydatów zgłosiło w nich osiem dużych partii i organizacji, z których część reprezentuje jednak poszczególne regiony bądź grupy etniczne. Jednak obietnica premiera blednie wobec sytuacji w Tigraju gdzie w części okręgów nie udało się, wobec destabilizacji, zorganizować wyborów w terminie. Nie wiadomo nawet kiedy to będzie możliwe.

aljazeera.com/kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz