Wczoraj w południe w Mińsku, w siedzibie “Narodnej Woli”, jednej z największych białoruskich niezależnych gazet odbyło się przeszukanie milicji.
Gazeta pisała w przeszłości o śledztwie dotyczącym wysokich oficerów białoruskiego MSW, którzy oskarżani są o czerpanie zysków z nielegalnych polowań. Śledztwo w tej sprawie nakazał osobiście białoruski prezydent w kwietniu 2009, który chciał przekształcić je w proces pokazowy przeciwko nieuczciwym urzędnikom.
Według Josifa Sjaredicz, redaktora naczelnego “Narodnej Woli”, ta sprawa wywołała konflikt między KGB i MSW Białorusi. W trakcie śledztwa okazało się bowiem, że zatrzymani milicjanci zaczęli oskarżać o malwersacje wysokich oficerów KGB. Jednym z dziennikarzy piszących o sprawie była Marina Koktysz, która m.in. kontaktowała się z rodzinami zatrzymanych. Jest podejrzewana przez władze, że z jej komputera przedostały się do Internetu materiały szkalujące KGB.
Dziś rano dziennikarka została przesłuchana przez organy śledcze, a po półtorej godziny milicja dokonała przeszukania w siedzibie gazety, podczas którego zarekwirowano komputer dziennikarki. Koktysz twierdzi, że władze starają się zastraszyć dziennikarzy, bo nie chcą rozgłosu w sprawie, która rzuca cień na działania dwóch resortów siłowych.
TV Biełsat




























