Szarpanie drzwi, przepychanki i blokowanie wejścia na halę – to sceny na kilka minut przed rozpoczęciem debaty organizowanej przez TVP, TVN24 i Polsat News. Ochrona siłą próbowała wyrzucić pracowników Telewizji Republika.
Do przepychanek doszło przy wejściu na halę, gdzie zorganizowane zostanie debata. Zaraz po wejściu Rafała Nawrockiego do budynku próbowali się dostać pracownicy Telewizji Republika.
Ochrona pracująca w budynku starała się zamknąć drzwi, co było skutecznie uniemożliwiane.
– Co wy robicie? Pan się dobrze czuje? Pan jest chory! – krzyczeli biorący udział w przepychance.
Wolność mediów według Trzaskowskiego. pic.twitter.com/MtbCVIhyOY
— Zygfryd Czaban (@CDzwoni) April 11, 2025
Debata prezydencka w Końskich stała się źródłem poważnego polityczno-medialnego chaosu, w którym nikt do końca nie wie, kto odpowiada za organizację wydarzenia, a publiczna telewizja może znaleźć się w ogniu krytyki – i to nie tylko medialnej, ale też prawnej.
Zamieszanie zaczęło się od propozycji kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego, który zaprosił Karola Nawrockiego, wspieranego przez PiS, do debaty transmitowanej jednocześnie przez TVP, TVN i Polsat. Choć sztab Nawrockiego wstępnie przyjął propozycję, szybko pojawiły się nowe warunki – Karol Nawrocki domagał się dopuszczenia do transmisji także TV Republika i wPolsce24. Jego zdaniem debata w zaproponowanym kształcie „wyklucza miliony Polaków” i nie spełnia kryteriów „fair play”.
Jeszcze więcej wątpliwości wywołał fakt, że żadna ze stacji – TVP, TVN ani Polsat – nie przyznała się do organizacji wydarzenia. TVP wręcz oficjalnie odcięła się od organizacyjnej roli, informując innych kandydatów, że debata jest inicjatywą sztabów Trzaskowskiego i Nawrockiego.
Głos w sprawie zabrał dziennikarz Wirtualnej Polski Patryk Słowik, który w ostrych słowach skomentował działania Telewizji Polskiej. Zwrócił uwagę, że skoro organizatorem debaty jest komitet wyborczy Trzaskowskiego, to wydarzenie powinno być traktowane jako materiał wyborczy tego kandydata. W związku z tym – zauważa dziennikarz – TVP jako nadawca publiczny nie powinna ponosić żadnych kosztów jego produkcji.
„Część kosztów produkcji materiału wyborczego konkretnego kandydata poniesie TVP, bo istotnym elementem w produkcji jest hala, w której materiał będzie nagrywany” – napisał Słowik na portalu X.
Dziennikarz nie krył, że działania TVP mogą skutkować zarzutami prokuratorskimi w przyszłości. Jego zdaniem telewizja publiczna, angażując się w tę formułę debaty, może zostać oskarżona o finansowanie kampanii jednego z kandydatów, co byłoby rażącym naruszeniem przepisów dotyczących równości szans wyborczych.
Tymczasem sztab Trzaskowskiego utrzymuje, że organizatorami debaty są trzy największe stacje telewizyjne. Te z kolei podkreślają, że ich rola ogranicza się jedynie do transmisji – i to pod warunkiem spełnienia określonych warunków formalnych.
Wcześniej na rynku w Końskich rozpoczęła się debata organizowana przez TV Republikę, w której udział wzięli Szymon Hołownia, Joanna Senyszyn, Marek Jakubiak, Krzysztof Stanowski i Karol Nawrocki.
Kresy.pl































