Ogromne protesty powyborcze trwają w Brazylii, zwolennicy Jaira Bolsonaro odmawiają pogodzenia się z porażką wyborczą, a nawet wzywają wojsko do wkroczenia – poinformował w czwartek Daily Telegraph.
Jak poinformował w czwartek Daily Telegraph, ogromne protesty powyborcze trwają w Brazylii, zwolennicy Jaira Bolsonaro odmawiają pogodzenia się z porażką wyborczą, a nawet wzywają wojsko do wkroczenia.
Ustępujący prezydent Brazylii Jair Bolsonaro poprosił uczestników „uzasadnionych” protestów o „odblokowanie dróg” i zademonstrowanie gdzie indziej. Zwolennicy Bolsonaro zbierają się przed instytucjami wojskowymi w największych miastach Brazylii i zablokowali autostrady w ponad połowie stanów.
Demonstranci, nie chcąc zaakceptować wyników niedzielnej porażki Bolsonaro w wyborach z lewicowym byłym prezydentem Luizem Inacio Lulą da Silvą, przez trzy dni z rzędu blokowali autostrady i powodowali zakłócenia w całym kraju.
„Chcemy interwencji federalnej, ponieważ domagamy się naszej wolności. Nie pozwolimy, aby rządził nami złodziej” – powiedziała AFP 70-letnia Angela Cosac, nawiązując do faktu, że Lula odbywała karę więzienia za korupcję.
„Chcę się do nich zwrócić – odblokujcie drogi” – powiedział Bolsonaro. “Blokady nie wydają mi się częścią legalnych demonstracji”
„Inne demonstracje, które odbywają się w całej Brazylii na placach… są częścią demokratycznej gry. Są mile widziane” – dodał.
Po dniach milczenia Bolsonaro wygłosił we wtorek krótkie przemówienie, w którym ani nie zaakceptował porażki, ani nie pogratulował Luli wygranej w weekend, chociaż jego szef sztabu stanął później na podium, aby powiedzieć, że prezydent zezwolił na zmianę władzy.
Impressive. Go Brazil ??! pic.twitter.com/YyoJEh5DGj
— RadioGenova (@RadioGenova) November 2, 2022
Brazilian patriots for freedom. pic.twitter.com/0VRJj8Zq03
— RadioGenova (@RadioGenova) November 3, 2022
Millions of patriots in every street of Brazil are asking the military leaders to arrest Lula: “We will not allow a corrupt criminal to rule us!” In the video 250,000 patriots in Rio de Janeiro near the military command. Impressive. pic.twitter.com/oopbN6TJeh
— RadioGenova (@RadioGenova) November 3, 2022
Lewicowy kandydat Luiz Inacio Lula da Silva pokonał prezydenta Jaira Bolsonaro w drugiej turze wyborów prezydenckich w Brazylii. Zdobył 50,9 proc. głosów. Bolsonaro poparło natomiast 49,1 proc. wyborców. Najwyższy Sąd Wyborczy (TSE) ogłosił Lulę zwycięzcą drugiej tury wyborów prezydenckich.
Przypomnijmy, że w pierwszej turze prawicowy kandydat uzyskał wynik znacznie lepszy niż wskazywały sondaże. Wówczas reprezentujący Partię Robotniczą Inacio Lula da Silva uzyskując 48,43 proc. głosów. Natomiast urzędujący prezydent Jair Bolsonaro zajął drugie miejsce uzyskując poparcie 43,2o proc. głosujących.
Bolsonaro dał się poznać jako zdecydowany prawicowiec, zwolennik liberalnej polityki socjo-ekonomicznej. Początkowo był nazywany „tropikalnym Trumpem” i opowiadał się za ścisłą współpracą z USA pod rządami tego polityka, jednak ostatnio nie jest skłonny całkowicie podporządkowywać polityki zagranicznej Brazylii linii Waszyngtonu. Bolsonaro dał się poznać jako krytyk nakładania sankcji na Rosję.
Z kolei Lula da Silva był prezydentem Brazylii w latach 2003-2010. W tym czasie Brazylia osiągnęła znaczny wzrost gospodarczy. Jednocześnie lewicowy przywódca rozbudował politykę społeczną i socjalną, wydobył znaczne grupy społeczne z nędzy poprzez świadczenia, rozciągnięcie edukacji i aktywizację zawodową. Zredukował w ten sposób wcześniej jaskrawe dysproporcje materialne między poszczególnymi warstwami społecznymi oraz przestępczość zorganizowaną i pospolitą.
Jednak w 2018 r. były już prezydent Brazylii trafił do celi więziennej w ramach wielkiej afery nazwanej „aferą myjni samochodowej” w ramach, której wielu czołowych polityków największego państwa Ameryki Południowej zostało objętych postępowaniami karnymi pod zarzutami łapownictwa. Właśnie za korupcję został skazany dwukrotnie na 12 lat więzienia Lula da Silva, który jednakże apelował od wyroku do kolejnych instancji. Afera doprowadziła też do usunięcia z urzędu jego następczyni Dilmy Rousseff.
Zwolennicy Luli da Silvy twierdzili, że uwięzienie miało na celu niedopuszczenie do startu popularnego lewicowca w wyborach prezydenckich w 2018 r. W 2021 r. Sąd Najwyższy Brazylii oczyścił go ze wszystkich zarzutów kasując wyrok.
Kresy.pl/Daily Telegraph































