Prezydent Czech Miloš Zeman był pierwszym prezydentem, który odwiedził kompleks memorialny poświęcony ofiarom pacyfikacji Nankinu. Jego gest pozostaje jednak w sprzeczności z działaniami czeskiego ambasadora w Pekinie.

Zeman kontynuował we wtorek swoją wizytę w Chinach, którą rozpoczął od uczestnictwa w multilateralnym Forum Pasa i Szlaku, poświęconym tworzeniu „nowego jedwabnego szlaku”. 16 maja czeski prezydent poświęcił już na kształtowanie stosunków dwustronnych i w ramach niego uczyniła ważny gest uznania dla chińskiej polityki historycznej. Zeman odwiedził Nankin, a konkretnie kompleks memorialny poświęcony „Masakrze Nankińskiej dokonanej przez japońskich najeźdźców”. Upamiętnia on ofiary pacyfikacji jakiej, w niezwykle okrutny sposób, dokonali japońscy żołnierze zdobywając Nankin w grudniu 1937 roku. W ciągu kilku tygodni zginęło 100-300 tysięcy mieszkańców miasta.  Czeski prezydent złożył w kompleksie wieniec, będąc pierwszym, obok królowej Danii Małgorzaty II, przywódcą europejskim, który odwiedził to miejsce.

Nie był to pierwszy taki gest Zemana pod adresem Chińczyków. 3 września 2015 roku czeski prezydent był jednym z niewielu europejskich przywódców, którzy obserwowali z trybuny w Pekinie wielką paradę Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej z okazji 70 rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej na Dalekim Wschodzie. Docenił to przewodniczący ChRL Xi Jinping, który uznał, że ten gest „reprezentuje szacunek dla faktów historycznych”. Przed rokiem ciepło witał Xi Jinpinga w Pradze, w czasie pierwszej historycznej wizyty chińskiego przywódcy w Czechach.

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Wtorkowy gest Zemana pod adresem Chińczyków był być także próbą złagodzenia wrażenia jakie sprawiło niedawne działanie ambasadora Czech w Pekinie Bedricha Kopeckiego. Podpisał on, wraz przedstawicielami dyplomacji 11 państw Unii Europejskiej oraz Szwajcarii, Kanady, Japonii i Australii, poufny list do chińskiego ministra bezpieczeństwa publicznego wzywający go do przestrzegania praw człowieka. Informacje o liście przeciekły do mediów, także czeskich. Z jednej strony dopełniło to prestiżowej ujmy dla władz Chin, z drugiej wprawiło w irytację, czy wręcz „wściekłość”. jak twierdzi czeski dziennik „Lidové Noviny”, Zemana. List podpisany przez ambasadora Czech pozostaje bowiem w jaskrawej sprzeczności z listem prezydenta kraju z października 2016 roku, w którym Zeman deklarował, że Czechy nie zamierzają w żaden sposób ingerować w wewnętrzne sprawy Chin. Sprzeczność tę odnotował chiński dziennik, organ rządzącej Komunistycznej Partii Chin „Renmin Ribao”. Powołując się na urzędnika z administracji Zemana, „Lidové Noviny” twierdzą, że chce on odwołania ambasadora Kopeckiego.

people.cn/lidovky.cz/kresy.pl

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz