Aleksander Szycht w artykule opublikowanym na portalu Prawy.pl opisuje ostatnią działalność Witolda Jurasza w związku z akcją wymierzoną w promocję plakatu z okazji Biegu Niepodległości. Przypomina również sylwetkę jego ojca, znanego PRL-owskiego dyplomaty, którego nazywa „szarą eminencją PRL”.

Jak zauważa Aleksander Szycht w artykule zatytułowanym „Resortowe dziecko promuje się jako ekspert prawicy„, „Witold Jurasz to w prostej linii dziecko wywodzące się z rodziny PRL-owskich dyplomatów”.

„Z moralnego punktu widzenia, ten fakt w sobie nie może to być powodem stawiania zarzutów. Dzieci nie są bowiem winne postawy swoich rodziców. Jednak gdy ktoś powiela pewne tendencje, kojarzone społecznie z jego niektórymi, budzącymi moralne wątpliwości członkami rodziny, trudno uznać, iż te korzenie w ogóle nie mają wpływu na dokonywane przez niego wybory. A także, co gorsza, z ich publicznym propagowaniem”– zauważa.

„Ojciec Witolda Jurasza, również Witold, to szara eminencja PRL, jego biografia „nabita” jest stanowiskami, odznaczeniami i tytułami, a także służbą dyplomatyczną w wielu krajach, gdzie bezpieka nie puszczała „byle kogo”. Nie dopuszczałaby „byle kogo” nawet do ułamka tych zaszczytów. USA, kraje Ameryki Łacińskiej, Kuwejt, w większości z nich albo zajmował eksponowane stanowiska, albo był ambasadorem”– pisze dziennikarz.

Przypomina, że Witold Jurasz senior nie tylko był członkiem PZPR, ale wskazuje moment, w którym do niej wstąpił. A mianowicie „w czasach Bieruta i to w momencie największego natężenia zamordyzmu, zrywania paznokci i rozpaczliwych walk Żołnierzy Wyklętych”.Zauważa, że Jurasz – junior jest częstym gościem TV Republika, „która przywiązuje przecież taką wagę do Żołnierzy Wyklętych, a nie do pierwszych słów Międzynarodówki „Wyklęty powstań ludu ziemi…”.

Aleksander Szych opisuje również postawę Jurasza juniora, byłego I Sekretarza Ambasady RP w Moskwie, w związku z aferą rozpętaną przez proukraińskie lobby w Polsce, dotyczącą plakatu promującego tegoroczny Bieg Niepodległości. Zaprezentowano na nim mapę II Rzeczypospolitej nałożoną na współczesne granice Polski. Publicznie oburzenie w tej sprawie wyraził m.in. właśnie Witold Jurasz. Według niego, taka promocja wydarzenia organizowanego w Święto Niepodległości 11 listopada jest przejawem głupoty:

„Patriotyzm, jak się okazuje, bywa niestety głupi. Wówczas jednak nie jest już patriotyzmem, a szkodnictwem”– napisał zaznaczając, że tego posunięcia „nic nie tłumaczy”. Co więcej, uważa za zasadną analogię do ewentualnego przedstawiania przedwojennych granic Niemiec – m.in. z Wrocławiem. Ubolewał również, że plakat z zaznaczonymi polskimi Kresami reklamuje Bieg Niepodległości w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Witold Jurasz: przypominanie o historycznych granicach Polski leży w interesie Rosji

PRZECZYTAJ: Mer Lwowa wymusił na polskich urzędnikach usunięcie plakatów z mapą przedwojennej Polski

„Terytorium to nie było na plakacie ujednolicone, nie stanowiło więc mapy rewizjonistycznej w żaden sposób. Ale wiadomo, że tzw. „polski rewizjonizm”– w odróżnieniu od nacjonalistycznego ukraińskiego, litewskiego czy niemieckiego – budzi żenujący pisk „polskiego” salonu”– zauważył Szycht. Przytoczył również słowa śp. profesora Pawła Wieczorkiewicza, którego zdaniem tego rodzaju postawa wynika „z kompleksu niższości elit intelektualnych, ze strachu przed Rosjanami, a potem i Ukraińcami, z przekonania, że my musimy zachować pozycję klientalną”.

Szycht opisał również próby polemizowania z Witoldem Juraszem:

„(…) najpierw usiłował mnie po bolszewicku stygmatyzować. Napisał wprost do jednego z rozmówców, że zanim ten zacznie ze mną dyskusję, powinien mnie „wygooglować”. (…) Ku memu zaskoczeniu Jurasz sam przyznał, że chodzi o „zaszufladkowanie”, by uniknąć merytorycznej dyskusji (!). Nazwał mnie też „szkodnikiem”, co bardzo mnie rozbawiło – zaczął stosować tradycyjną komunistyczną frazeologię szybciej niż się spodziewałem. Potem zapewnił, że mnie zabanuje”.

Czytaj więcej na portalu Prawy.pl.

Prawy.pl/ Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz