Prawniczka Instytutu Ordo Juris twierdzi, że musi bronić w sądzie opiekuńczym rodziców ucznia, który zwrócił uwagę ukraińskiemu koledze, że nie powinien wychwalać Stepana Bandery.

O mającej posmak skandalu sprawie napisała na Twitterze Magdalena Majkowska, pracująca jako prawniczka w Centrum Interwencji Procesowej Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Sprawa rodziców polskiego ucznia ma według niej tło narodowościowe, związane z zachowaniem dziecka ukraińskich imigrantów, który przenosi do polskiej szkoły podglądy, które upowszechniły się na Ukrainie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Gdy jeden z użytkowników Twittera wyraził wątpliwości co do wpisu Majkowskiej, ta podkreśliła w kolejnym wpisie: „Sama bym nie uwierzyła, gdyby nie to, że byłam dzisiaj na I rozprawie przed SR w Toruniu reprezentując rodziców polskiego chłopca. Toczy się wobec nich postępowanie o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad synem na skutek zawiadomienia szkoły”.

Według informacji uzyskanej przez nasz portal od osoby dobrze poinformowanej o sprawie, bo mającej kontakt z rodzicami, zawiadomienie do sądu opiekuńczego złożył pracownik Szkoły Podstawowej nr 10 w Toruniu, a polski uczeń, który zwrócił Ukraińcowi uwagę, że nie powinien wychwalać Stepana Bandery, ma 10 lat. W poniedziałek odbyło się pierwsze posiedzenie sądu opiekuńczego w sprawie jego rodziców. Następne jest przewidziane na 9 października.

Stepan Bandera był ideologiem i przywódcą Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, ruchu terrorystycznego i dywersyjnego, który prowadził działania przeciw Polakom i II Rzeczpospolitej. OUN założyła tak zwaną Ukraińską Powstańczą Armię, która w ramach ludobójczej akcji wymordowała co najmniej 100 tys. polskich cywilów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

W wyniku bardzo liberalnej polityki imigracyjnej rządu PiS w Polsce przebywało w marcu bieżącego roku co najmniej 1,3 mln imigrantów z Ukrainy.

Czytaj także: Na progu imigracyjnej katastrofy. Skończymy jak Niemcy, Francuzi i Brytyjczycy

[AKTUALIZACJA]

We wtorek rano skontaktowaliśmy się z dyrekcją SP 10 w Toruniu. W rozmowie z portalem Kresy.pl dyrekcja szkoły twierdziła, że zgłoszenie nie wiązało się z postacią Bandery, a sprawa była wieloaspektowa.

Portal Kresy.pl zwrócił się następnie do dyrekcji z pytaniami dotyczącymi informacji o prowokowaniu i gnębieniu polskiego chłopca przez ucznia z Ukrainy oraz, czy szkoła zwróciła w jakiś sposób uwagę uczniowi pochodzącemu z Ukrainy lub jego rodzicom/opiekunom prawnym na to, kim był Stepan Bandera, skazany przez sąd II RP za działalność terrorystyczną i antypolską, a także kierowana przez niego Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Zapytaliśmy, czy np. odbyła się jakaś rozmowa na ten temat lub czy ukraińskiego ucznia spotkały jakieś konsekwencje, a także o domniemaną rolę w sprawie nauczyciela rzekomo pochodzenia ukraińskiego.

W odpowiedzi dyrekcja szkoły przesłała oświadczenie, w którym napisano, że przekazała informację do Sądu Rejonowego II Wydział Rodzinny i Nieletnich w Toruniu „z prośbą o zbadanie sytuacji rodzinnej i wychowawczej dziecka, ucznia klasy czwartej, z uwagi na występujące problemy w jego relacjach z rówieśnikami”.

Chłopiec, uczeń klasy czwartej, wielokrotnie naruszał nietykalność innych dzieci, a także stosował przemoc słowną, wyrażając jednocześnie niechęć do cudzoziemców” – czytamy w oświadczeniu. „Nie mamy potwierdzonych informacji, że chłopiec z Ukrainy w jakiejkolwiek sytuacji wypowiadał się na temat Stepana Bandery”.

Szkoła tłumaczy, że podjęła odpowiednie kroki z uwagi na bezpieczeństwo uczniów, by przeciwdziałać tym zachowaniom. „Ze względu na brak wyraźnej poprawy w zachowaniu chłopca szkoła zwróciła się z pismem do sądu z prośbą o zbadanie jego sytuacji rodzinnej i wychowawczej” – czytamy  w oświadczeniu.

Ponieważ początkowo szkoła nie przedstawiła odpowiedzi na zadane przez nasz portal konkretne pytania, po godzinie 13:00 w osobnej odpowiedzi przesłanej nam dyrekcja szkoły powtarza, że nie posiada „potwierdzonych informacji, że chłopiec z Ukrainy chwalił S.Banderę” i twierdzi, że „to nieprawda, że polski uczeń był prześladowany przez ukraińskiego kolegę”.

„Nie potwierdziliśmy, że chłopiec z Ukrainy gloryfikował postać Stepana Bandery. (…) W piśmie [do sądu – red.] między innymi znalazła się informacja o tym, jak chłopiec odzywa się do kolegi z Ukrainy używając określeń typu „Polska dla Polaków. Ukraińcy do Ukrainy” – pisze dyrekcja szkoły w Toruniu. Zaprzecza też nieoficjalnym informacjom, że na skierowaniu sprawy na oficjalne tory zależało jednemu z nauczycieli pochodzenia ukraińskiego.

twitter.com/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

8 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz