Polska zabiega o ulokowanie w kraju nowego ośrodka Europejskiej Agencji Kosmicznej, który miałby zajmować się bezpieczeństwem oraz technologiami podwójnego zastosowania. Eksperci: „To ogromna szansa”.
Projekt jest jednym z najważniejszych elementów polskiej polityki kosmicznej po decyzji o zwiększeniu krajowej składki do ESA do 731 mln euro na lata 2026–2028.
Formalny impuls sprawie dało posiedzenie Rady Ministerialnej ESA w Bremie w listopadzie 2025 roku. Polska i Europejska Agencja Kosmiczna podpisały wówczas list intencyjny dotyczący analizy możliwości utworzenia w Polsce nowego centrum skoncentrowanego na bezpieczeństwie oraz zastosowaniach dual-use i multi-use, czyli technologiach mogących służyć zarówno celom cywilnym, jak i związanym z bezpieczeństwem państwa.
Podczas spotkania w Bremie Polska zobowiązała się przeznaczyć łącznie 731 mln euro na realizację misji ESA, w tym blisko 550 mln euro na programy opcjonalne Agencji na lata 2026–2028. Chodzi m.in. o obserwację Ziemi, bezpieczną łączność, transport kosmiczny, serwisowanie na orbicie, bezpieczeństwo kosmiczne, eksplorację robotyczną oraz rozwój technologii i aparatury dla przyszłych misji.
Znaczenie tych środków wynika z zasady zwrotu geograficznego stosowanej w ESA. Oznacza ona, że duża część pieniędzy wpłacanych przez państwo członkowskie wraca do jego podmiotów w postaci kontraktów na udział w programach Agencji. Środki z polskiej składki mają wracać do krajowych firm i instytucji z branży kosmicznej w formie kontraktów na udział w europejskich misjach kosmicznych.
Magnes dla całego sektora
Planowany ośrodek ma być związany przede wszystkim z bezpieczeństwem kosmicznym. ESA wskazywała, że Polska i Agencja będą analizować wymagania techniczne, zakres tematyczny oraz finansowanie potencjalnego centrum. W dokumentach i wypowiedziach dotyczących projektu pojawia się również wątek technologii dual-use, czyli rozwiązań, które mogą być wykorzystywane w sektorze cywilnym, administracji państwowej, infrastrukturze krytycznej i obronności.
Technologie podwójnego zastosowania to rozwiązania, które mogą służyć zarówno celom cywilnym, jak i związanym z bezpieczeństwem państwa. W praktyce profil takiego centrum mógłby obejmować m.in. obserwację Ziemi, analizę danych satelitarnych, bezpieczną łączność, odporność infrastruktury państwa, technologie dla administracji kryzysowej oraz rozwiązania przydatne dla ochrony granic, transportu, energetyki i infrastruktury morskiej.
W rozmowie z DW ekspertka technologii kosmicznych Justyna Pelc oceniła, że ośrodek ESA mógłby stać się impulsem dla całego sektora technologicznego. „Taki ośrodek działa jak magnes dla całego sektora technologicznego. Za ESA pojawiają się prywatne inwestycje, start-upy, firmy kosmiczne i obronne oraz wysoko wykwalifikowani specjaliści. Taka inwestycja uruchamia cały ekosystem – od uczelni po przemysł” – mówiła Pelc.
Ekspertka zwracała również uwagę na długofalowy charakter programów prowadzonych przez ESA. „Najważniejsze jest jednak to, że projekty ESA planuje się na dekady. To nie jest chwilowy boom kończący się po jednym programie grantowym. Firmy wiedzą, że przez następnych dziesięć, piętnaście czy dwadzieścia lat konkretne projekty będą rozwijane. To daje stabilność i zachęca kapitał prywatny do inwestowania” – podkreśliła.
PAP: W grze Warszawa i Kraków
O lokalizację centrum od kilku miesięcy zabiegały różne miasta i regiony. Publiczne poparcie dla ulokowania ośrodka na swoim terenie deklarowały m.in. Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, Wrocław i Dolny Śląsk, Kraków oraz Łódź. W mediach i działaniach promocyjnych pojawiał się także Gdańsk, który wskazywał na obecność Polskiej Agencji Kosmicznej, akceleratora ESA BIC, znaczenie Bałtyku, infrastrukturę energetyczną oraz współpracę z krajami nordyckimi.
Rywalizacja nie ma jednak charakteru formalnego konkursu. PAP, powołując się na źródła zbliżone do polskiego sektora kosmicznego, podała pod koniec kwietnia, że najbardziej prawdopodobnymi lokalizacjami pozostają Warszawa i Kraków, przy czym wyraźnie mocniejszą pozycję ma mieć stolica. Rozmówcy PAP wskazywali jednocześnie, że nie istnieje oficjalna lista miast lub regionów, które złożyły formalne oferty.
Za Warszawą przemawiać mają przede wszystkim stołeczna ranga, dostęp do administracji centralnej, połączenia międzynarodowe, obecność firm sektora kosmicznego oraz możliwość zapewnienia dogodnych warunków życia zagranicznym pracownikom ESA i ich rodzinom. Kraków wskazywany jest jako silny ośrodek akademicki i technologiczny, posiadający zaplecze sektora kosmicznego oraz centrum NATO DIANA, wspierające innowacje podwójnego zastosowania.
Decyzja w sprawie lokalizacji ma zostać ogłoszona do końca maja 2026 roku. Minister finansów i gospodarki, Andrzej Domański, zapowiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że jeżeli harmonogram zostanie utrzymany, centrum mogłoby rozpocząć działalność w połowie 2027 roku. Ostateczna decyzja ma należeć do ESA, choć polski rząd aktywnie uczestniczy w rozmowach, ustaleniach i negocjacjach.
Pelc oceniła, że potencjalne ulokowanie centrum ESA w Polsce byłoby szansą na budowę własnej specjalizacji technologicznej. „Myślę, że to ogromna szansa. Przez lata budowaliśmy wizerunek kraju świetnych specjalistów IT i outsourcingu. Mamy bardzo dobrych inżynierów, ale często pracowali oni dla zagranicznych firm albo rozwijali projekty poza Polską” – mówiła.
W jej ocenie technologie kosmiczne i rozwiązania dual-use stają się jednym z obszarów strategicznych dla Europy. „Teraz pojawia się możliwość zbudowania własnej specjalizacji. Technologie kosmiczne i dual-use stają się strategiczne dla całej Europy. Polska ma duży potencjał gospodarczy i wyjątkowe położenie geopolityczne. To trudne położenie, ale właśnie ono sprawia, że inwestycje w bezpieczeństwo i nowe technologie trafiają dziś do naszego regionu” – dodała Pelc.
Nie wszystkie elementy projektu są już przesądzone. Według źródeł PAP ważniejsze od samej lokalizacji pozostaje doprecyzowanie, czym dokładnie ośrodek ma się zajmować i jaka będzie jego specjalizacja. Model finansowania ma być zbliżony do rozwiązań stosowanych w innych państwach goszczących ośrodki ESA, co oznaczałoby podział kosztów między rząd i Agencję.
Projekt centrum ESA wpisuje się w szerszą zmianę pozycji Polski w europejskim sektorze kosmicznym. Po latach ograniczonego udziału w programach Agencji Warszawa deklaruje znacznie większe nakłady i chce wykorzystać je do budowy krajowych kompetencji technologicznych. Stawką jest nie tylko prestiż związany z lokalizacją ośrodka ESA, lecz także długoterminowy dostęp polskich firm, uczelni i instytutów do kontraktów, programów badawczo-rozwojowych oraz technologii istotnych dla bezpieczeństwa państwa.
Zobacz też: Anonimowy list o chaosie w Polskiej Agencji Kosmicznej. Resort rozwoju analizuje zarzuty





























