Wiceszef resortu spraw zagranicznych Bartosz Cichocki w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej skomentował ochłodzenie relacji pomiędzy Polską a Ukrainą w ostatnich tygodniach, szczególnie w sferze pamięci historycznej.

Pytany o źródła ostatnich napięć na linii Warszawa-Kijów wiceminister wskazał na wprowadzony przez ukraiński IPN zakaz poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy. Według niego zburzenie pomnika UPA w Hruszowicach było jedynie pretekstem do wprowadzenia tego zakazu, a jego przyczyna leży gdzie indziej.



Ktoś się po prostu przestraszył, że wyniki polskich poszukiwań i ekshumacji podważą mit UPA, jako zrywu niepodległościowego i wykorzystał decyzję władz gminy Stubno. – mówił Cichocki dodając, że do pogorszenia się relacji polsko-ukraińskich przyczyniają się także przypadki urzędowego fałszowania historii na Ukrainie. Jako przykład podał odsłonięcie z udziałem wicepremier Ukrainy mauzoleum bojowników Siczy Karpackiej, w którym znajdują się tablice oskarżające Polskę o zbrodnię wojenną i „okupację Ukrainy”.

PRZECZYTAJ: Wicepremier Ukrainy otwarła mauzoleum zabitych przez „polskich i węgierskich okupantów”

Wiceszef polskiej dyplomacji przyznał, że do tej pory strona polska prowadziła wyrozumiałą politykę wobec Ukrainy, pomimo widocznego „od dawna” regresu w sprawach historii i kultury. Jako przykłady wymieniał „brak postępu w kwestii restytucji dóbr kultury, utrudnienia w renowacji polskich upamiętnień, cmentarzy, z własnością wspólnoty rzymskokatolickiej, z dostępem ukraińskich Polaków do oświaty w języku narodowym”.

Do tej pory rozmawialiśmy o tych kwestiach za zamkniętymi drzwiami, za dobrą monetę przyjmując argumenty o braku pieniędzy, przeszkodach formalno-prawnych, kompetencyjnych itd. Kiedy jednak strona ukraińska odrzuciła konstruktywną propozycję wicepremiera Piotra Glińskiego ustanowienia mechanizmu uregulowania kwestii historycznych, przedstawioną w Kijowie 23 października, zrozumieliśmy, że na Ukrainie brakuje woli politycznej a nie środków finansowych, czy przepisów. Zrozumieliśmy, że jesteśmy traktowani całkowicie instrumentalnie, że nikt się nie zastanawia nad naszą pamięcią i wrażliwością. tłumaczył Cichocki.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wiceszef MSZ wyraził także zażenowanie ultimatum postawionym przez szefa ukraińskiego IPN Wołodymyra Wjatrowycza, który zażądał odbudowania i odnowienia pomników UPA na polskim terytorium w zamian za zgodę na poszukiwania i ekshumacje szczątków polskich ofiar na terenie Ukrainy.

PRZECZYTAJ: Ukraińcy podtrzymali ultimatum ws. blokady prac poszukiwawczych IPN na Ukrainie

Cichocki ujawnił, że po zbudowaniu nielegalnego pomnika w Hruszowicach strona polska przez kilkanaście lat apelowała do Ukraińców o „uregulowanie formalności” związanych z jego budową, w tym o zbadanie, czy w miejscu pomnika spoczywają szczątki bojowników UPA.

Strona ukraińska nie była zainteresowana badaniami, ewentualną ekshumacją i legalizacją upamiętnienia w Hruszowicach. Demontaż dokonany decyzją samorządu lokalnego był zgodny z polskim prawem, gdyż nie udowodniono, że to pochówek. – mówił Cichocki.

Wiceszef MSZ potwierdził ponownie, że podczas wizyty w Kijowie wicepremier Gliński potępił sposób demontażu pomnika, który „nie uwzględniał wrażliwości strony ukraińskiej” przez to, że odbył się krótko przed obchodami rocznicy akcji „Wisła”. Ponadto wicepremierowi Glińskiemu nie odpowiadał sposób, w jaki potraktowano godło Ukrainy na pomniku w Hruszowicach. Cichocki potwierdził także, że polskie władze podjęły decyzję o monitorowaniu działalności samorządów w kwestii demontażu kolejnych nielegalnych upowskich upamiętnień.

…wicepremier Piotr Gliński, rozumiejąc emocje strony ukraińskiej, skierował list do wojewodów, polecając im informowanie z wyprzedzeniem o tego typu decyzjach. Ministerstwo Kultury odpowiedzialne za upamiętnienia będzie rozmawiało z samorządami na temat formy realizacji ich decyzji. – mówił Cichocki.

Wiceminister podkreślił gotowość strony polskiej do rozmów o legalizacji upamiętnień po obu stronach granicy, szczególnie w przypadku upamiętnień nagrobnych. Podkreślił jednak, że zgody na pomniki UPA w Polsce nie będzie. Według niego aktualna jest propozycja wicepremiera Glińskiego mówiąca o przeniesieniu kompetencji w sprawie upamiętnień z poziomu IPN-ów obu krajów na szczebel międzyrządowy. Z rezerwą odniósł się natomiast do zainicjowania przez prezydenta Ukrainy nadzwyczajnego posiedzenia prezydenckiego Komitetu Konsultacyjnego.

W kontekście doniesień o wydaniu przez polskie władze zakazu wjazdu na Ukrainę dla ukraińskich urzędników odpowiedzialnych za antypolską politykę Cichocki przypomniał, że SBU od dawna wydaje zakazy wjazdu dla obywateli polskich, którzy „wypowiedzieli się krytycznie czy wulgarnie o polityce historycznej państwa ukraińskiego”. Jego zdaniem polityka Kijowa wobec Polski w obszarze spraw historycznych jest niezrozumiała.

To jest szczególny moment, w którym Ukraina stoi twarzą w twarz z agresją zbrojną i aneksją części swojego terytorium. W obliczu złamania przez Rosję podstawowych zasad prawa międzynarodowego jednoznacznie wspieramy Ukrainę. Jest niezrozumiałe, dlaczego Kijów odwdzięcza się nam regresem w obszarze spraw historycznych. – mówił wiceminister.

Kresy.pl / PAP

Reklama


Warning: Use of undefined constant ID - assumed 'ID' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/kresy/public_html/wp-content/themes/uniset_v1/modules/shortcode_author.php on line 5
Tagi: , , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

11 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Beresteczko1651 :

    Problem polega na tym, że Polska uparła się być ukraińskim przyjacielem, rzecznikiem i adwokatem. Tymczasem adresaci tych karesów to podła swołocz, nienawidząca polskości i traktująca swoich polskich fanów jak alfons dziwkę. Nic dziwnego, że w tej sytuacji strona polska może czuć się nieco rozczarowana. Tymczasem żeby uzdrowić stosunki polsko-ukraińskie wystarczy odejść od dogmatu nienaruszalności granic po byłej ukraińskiej republice sowieckiej i chociaż o pół stopnia ocieplić relacje z Rosją. Nas to nic nie będzie kosztować a ukraińcom znakomicie doda bodźca, żeby traktować nas nieco poważniej:)

  2. zefir :

    Ministrze,strona ukraińska zwyczajnych frajerów w was widzi,gdyż sami z takim wizerunkiem się obnosicie.Najwyższy czas zrozumieć,że Ukraina polskim interesom w każdym ich kontekście jest przeciwna.W sprawach historycznych polskie stanowisko banderland olewa ze względu na jego mit ideologiczny,nie życzy sobie równoważnej z uwzględnieniem wzajemności polityki przy wydawaniu zakazów wjazdu,gdyż uważa swe stanowisko w tym zakresie za nadrzędne.W sprawach wojny domowej w Donbasie MSZ i rząd Polski przeceniają zwoje znaczenie gdyż nie mają żadnych możliwości sprawczych.Wasze skomlenie,biadolenie,to „niestety ta infantylna gadanina” cytując Wjatrowycza.Za nic nie chcecie uwierzyć,że macie do czynienia z nienawistnym,podstępnym banderowskim wrogiem.

  3. Sun Escobar
    Sun Escobar :

    Co za baran. „Sposób rozbiórki pomnika UPA nie uwzględniał wrażliwości ukraińców” . W jaki sposób mordowali ukraińcy z UPA Polaków ? Uwzględniali w tym wrażliwość Polaków ? No po prostu pospolity baran. Tym, którzy rozebrali, zburzyli ten pomnik, należy się cześć u chwała za obywatelską postawę, wobec miejsc pochówków zbrodniarzy, morderców gównie Polskich dzieci i kobiet. PIS robi się oficjalną agenturą UPA w Polsce.

  4. jazmig
    jazmig :

    Cichocki łże jak bura suka. Rosja nie dokonała agresji na Ukrainę, nie było tam i nadal nie ma ani jednego ukraińskiego żołnierza. Polska pomaga banderowcom w mordowaniu cywilnych mieszkańców Donbasu – taka jest rzeczywistość. Natomiast uporczywe podlizywanie się banderowcom, finansowanie ich pomimo ich bezczelności wobec Polaków i to zarówno wcześniej przez PO, a obecnie przez PiS, utwierdziło banderowców w przekonaniu, że głupie Lachy dadzą im w prezencie sznurek, na którym powywieszają wszystkich Lachów.

  5. Gaetano :

    Bezczelne kłamstwa, jakimi raczy nas ten bęcwał to zniewaga dla świadomego Polaka, który dobrze wie, że te męty niczego nie zrozumiały i nigdy nie wyciągną prawidłowych wniosków. Nie ma się co łudzić. A słowa o rzekomej „wrażliwości” ukrów to już maksymalne skundlenie. Ta dzicz nie ma żadnych zahamowań. Będą oczywiście robić wszystko, aby poszukiwania naszych rodaków wstrzymać, bo skala tego przedsięwzięcia jest ogromna.
    A przed rozpieprzeniem tego satanistycznego obelisku społecznicy mieli może rozdawać kwiatki tym bandersynom, by ich udobruchać?

  6. jaro7 :

    Nie ma czegoś takiego jak WRAŻLIWOŚĆ upaińska,a jezeli już się jakiejś doszukiwać to najlepiej poznali ja Polacy zamordowani w bestialski sposób przez tych bandziorów z upa,których pomnik rozebrano przy pomocy społeczników ,bo „pantwo polskie’ było za słabe,niewydolne i tchórzliwe by to zrobić.Mało tego jeszcze nasyłało na tych patriotów policję i abw.