9 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. jwu
    jwu :

    Rozsądna odpowiedź.Odebranie Rosji Krymu (przy wsparciu USA) ,wiąże się z wybuchem wojny światowej i zagładą ludzkości.Przynajmniej w naszej części Europy.Rozwiązanie jest tylko jedno,Ukraina sama musi powalczyć (i to bez wsparcia z zewnątrz) ,by Krym odebrać.Wtedy pozostanie to wyłącznie konfliktem regionalnym i nie rozleje się na sąsiadów.

  2. zefir
    zefir :

    Żadne natowskie podchody nie zmienią historycznego faktu,że Krym zawsze był,jest i będzie z Rosją.Emocje niezadowolenia prezydenta Trumpa ze zbudowania przez Rosję Mostu Krymskiego i bazy łodzi podwodnych na Krymie to zwyczajna konkurencyjna zawiść,która nic nie znaczy.Winnym utraty Krymu przez Ukrainę jest hodowany w niej nazistowski banderyzm,jego antykonstytucyjny puczyzm,jego językowy rasizm,jego majdańskie “godnościowe” rzezie,programowy rusofobizm,oraz kumanie się z wrogami Rosji.

    • Pol_AK
      Pol_AK :

      @zefir Z całym szacunkiem zefir, ale zawsze??? Ja bym forsował rozwiązanie kompromisowe, powrót tatarów, utworzenie dla nich państwa tam z autonomicznym portem wojennym i sewastopolem. Pytanie co z rosjanami, czy mieli by się spakować, mieć autonomię czy tworzyć oddzielne rosyjsko – tatarskie państwo.

      • jazmig
        jazmig :

        @Pol_AK Krym jest rosyjski. Powrót Tatarów blokowali Ukraińcy i wcale im się nie dziwię. Ukraina miała Krym, ale banderowcom odbiła palma i postanowili prześladować mniejszości, uruchamiając w ten sposób procedurę wystąpienia Krymu z Ukrainy.

      • Gaetano
        Gaetano :

        @Pol_AK Krym był, jest i będzie rosyjski. Przykładowo dłużej niż istnieje usa. Zajrzyj do dobrej książki do historii (odradzam wikepedię-śmietnik). Półwysep “należał” do ukrów po 1991r. na, powiedzmy, podobnej zasadzie, jak Lwów i pozostałe kresowe województwa “należą” do ukrów obecnie, które, mówiąc wprost, są okupowane. I nie zmieni tego nawet to, że Chruszczow w 1954r. podarował Krym ussr (w ramach, podkreślam, jednego państwa), choć odbyło się to w dosyć niejasnych okolicznościach. Mówi się o naruszeniu obowiązującego prawa i de facto odbyło się to nielegalnie.