Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Irańczycy rozpoczęli w piątek ataki rakietowe na pozycje kurdyjskich separatystów w sąsiednim Iraku. Celem stała się między innymi baza komunistycznej partii Komala.
Agencja Bezpieczeństwa autonomicznego irackiego Regionu Kurdystanu podała, że we wczesnych godzinach porannych w piątek siedem pocisków uderzyło w trzy lokalizacje na terenie prowincji As-Sulajmanijja. Cztery z nich spadły w Zargwezeli, jeden w wiosce Kasardi, a dwa w pobliżu Tal Kobani w rejonie Kkaradach, jak przekazał portal "Asharq al-Awsat".
Jak podał on za miejscowymi źródła, ataki wymierzone były w stanowiska komunistycznej i separatystycznej partii Komala, szeregującej Kurdów z Iranu, tworzącej struktury emigracyjne w Iraku.
Fizycy Giorgio Parisi i Francesco Zamponi przedstawili analityczny dowód zależności matematycznej opisującej przechodzenie układów cząstek do stanu zakleszczonego. Rozwiązanie problemu, nad którym badacze bez powodzenia pracowali od 2014 roku, powstało przy pomocy modelu sztucznej inteligencji Claude.
Wyniki opublikowano 1 lipca w czasopiśmie „Journal of Statistical Mechanics: Theory and Experiment”.
Badania dotyczą zjawiska określanego jako zakleszczanie, czyli jamming. Można je zobrazować za pomocą stołu bilardowego, na którym umieszcza się coraz więcej kul. Początkowo mogą się one swobodnie przemieszczać, ale po przekroczeniu określonego zagęszczenia każda kula zostaje unieruchomiona przez sąsiednie. Układ staje się wówczas sztywny, choć rozmieszczenie jego elementów pozostaje nieuporządkowane.
Ponad 2 tys. wolontariuszy uczestniczyło już w oczyszczaniu liczącego około 240 mln lat szkieletu mastodonzaura w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.
Zapisy do projektu nadal trwają, a do prac mogą zgłaszać się osoby, które ukończyły 15 lat.
Inicjatywa jest częścią rozpoczętego w listopadzie 2025 roku projektu nauki obywatelskiej „Nauka ma głos”. Uczestnicy pod nadzorem paleontologów usuwają skałę otaczającą skamieniałe kości, dokumentują postępy prac i przygotowują znalezisko do dalszych badań.
Instytut Pamięci Narodowej opublikował nagranie z prac ekshumacyjnych prowadzonych w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej na Wołyniu. W dawnym gospodarstwie Aleksandra Strażyca odkryto szczątki kilkunastu osób, z których część nosi ślady urazów mechanicznych. (więcej…)
Obywatel Ukrainy podróżujący z Niemiec do Warszawy nie zgłosił niemieckim celnikom przewożenia znacznej sumy pieniędzy i zaprzeczył, że w ogóle ma przy sobie gotówkę. Funkcjonariusze znaleźli w jego bagażu siedem zafoliowanych pakietów banknotów. Pochodzenie oraz planowane przeznaczenie pieniędzy wyjaśnia wydział dochodzeń finansowych.
7 lipca w Berlinie niemieccy celnicy skontrolowali autokar jadący ze Stuttgartu przez stolicę Niemiec do Warszawy, znajdując w bagażu obywatela Ukrainy 350 tys. euro w gotówce.
Podczas wyrywkowej kontroli funkcjonariusze zapytali pasażera, czy przewozi pieniądze. Mężczyzna zapewnił, że nie ma przy sobie żadnej gotówki.
Kościół katolicki 18 lipca wspomina św. Szymona z Lipnicy – bernardyna, kaznodzieję i jednego z najważniejszych przedstawicieli XV-wiecznego „szczęśliwego wieku Krakowa”, określanego łacińskim mianem „Felix saeculum Cracoviae”.
Szymon urodził się około 1438 roku w Lipnicy, dzisiejszej Lipnicy Murowanej, w rodzinie Grzegorza i Anny. Jego ojciec był piekarzem. Po ukończeniu miejscowej szkoły parafialnej młody Szymon udał się do Krakowa, gdzie w 1454 roku rozpoczął naukę na Wydziale Sztuk Wyzwolonych Akademii Krakowskiej. Wpisowe wynoszące zaledwie jeden grosz wskazuje, że pochodził z niezamożnej rodziny. Trzy lata później uzyskał stopień bakałarza.
Zamiast kontynuować karierę uniwersytecką, wstąpił do niedawno utworzonego klasztoru Braci Mniejszych Obserwantów pod Wawelem. W Polsce zakonników tych nazywano bernardynami – od wezwania ich krakowskiego kościoła św. Bernardyna ze Sieny. Na decyzję Szymona wpłynęła działalność św. Jana Kapistrana, którego płomienne kazania wywołały w Krakowie wielkie poruszenie religijne i przyciągnęły do zakonu licznych studentów oraz absolwentów Akademii Krakowskiej.
-Znalazłem ciekawy serwis z aukcjami komorniczymi Wszystko od 1zl
Póki co mało znany i łatwo coś wygrać za bezcen 😉
Ja wylicytowałem nowego lapka za 180zł
http://www.akcje.ml
Kilka komentarzy:
„”temat przyszłości Szkoły zostanie poruszony podczas spotkania wiceministra spraw zagranicznych RP Jana Dziedziczaka z rodzicami i pedagogami placówki.”
Niech zatem wreszcie PiS-owcy załatwią choć jedną sprawę i obronią szkołę na Antokolu. To naprawdę ważne dla Polaków i polskości, bo zagrożona jest ostatnia nauczająca po polsku placówka w tej dzielnicy. Do tego Szkoła im. Lelewela, dawna „piątka”, to szkoła bardzo zasłużona dla polskości, z piękną tradycją, która wydała wielu znamienitych absolwentów, przez dziesiątki lat promowała kulturę, była prawdziwym ośrodkiem polskości.”
„Z informacji, które pozyskali dziennikarze L24, wynika, że Bożena Gulbinowicz, nauczycielka w Szkole Średniej im. Joachima Lelewela, prywatnie żona dyrektora radia Znad Wilii Mirosława Juchniewicza, sporządza oświadczenie, które ma uwiarygodnić działania władz miasta ukierunkowane na wysiedlenie uczniów z gmachu przy ul. Antokolskiej 33 i przeniesienie ich na drugą stronę rzeki, do budynku przy ul. Minties. Prawdopodobnie list powstaje na prośbę liberalno-konse rwatywnej ekipy rządzącej w stolicy i zawiera informację o tym, że jest zgoda środowiska szkolnego na przenosiny i przekazanie budynku przy ul. Antokolskiej 33 dla uczniów z litewskiego Progimnazjum na Antokolu.”
Jeśli te informacje się potwierdzą, to oznacza ostateczną kompromitację radia ZW”
Rozbijackie i szkodzące polskości działania radio i portal ZW prowadzi od dawna. Jedno sprostowanie: Okińczyc ma na imię Czesław, co jednak niewiele zmienia… jego postawa oraz małej grupki skupionej wokół niego (a opłacanej stanowiskami i urzędami przez lietuvisów) jest skandaliczna.
Pani dyrektor szkoły im. Lelewela próbuje dwóm panom służyć, a tak się po prostu nie da. Trzeba zająć jasne stanowisko. Uleganie szantażowi mera Wilna podpada pod zdradę własnych rodaków, społeczności szkolnej i samych uczniów. Dawniej podczas wojny bywało tak, że tym co się wysługiwali obcym i szkodzili swojakom, obcinano włosy. Dziś na szczęście takie drastyczne metody nie są potrzebne i wystarczy dialog na argumenty.